W gminie Wejherowo – podkreślmy, w gminie, nie w mieście Wejherowo – wyszła na jaw sytuacja, która brzmi jak żart z samorządu, ale żartem nie jest. Jeden z mieszkańców zapytał urząd o interpelacje i zapytania radnych po 2021 roku. Odpowiedź przyszła krótka i dość bezlitosna: od 2022 roku nie wpłynęła ani jedna interpelacja ani jedno zapytanie radnego do wójta.
Czyli przez kilka lat radni nie mieli – przynajmniej w tej formalnej ścieżce – ani jednej sprawy, o którą warto byłoby zapytać. Ani drogi. Ani lampy. Ani rowu. Ani śmieci. Ani szkoły. Nic. Gmina najwyraźniej działa tak sprawnie, że można by ją pokazywać w gablocie, albo przeciwnie – ktoś tu pomylił mandat radnego z miejscem na widowni.
Skontaktowaliśmy się pracownikami rady gminy w Wejherowie. Urząd wyjaśnił, że skoro takich dokumentów nie ma, to nie ma też czego publikować w Biuletynie Informacji Publicznej za lata 2022-2026. I formalnie wszystko się zgadza. Na stronie BIP ostatnia interpelacja pochodzi z 2021 roku – czyli sprzed pięciu lat.
Zwróciliśmy się z prośbą o kontakt kogoś z prezydium rady gminy Wejherowo, ponieważ nikogo nie zastaliśmy. Zostawiliśmy więc kontakt. Czekamy.
Pytanie tylko, po co mieszkańcy wybierają radnych, skoro ci przez tyle czasu nie złożyli ani jednego oficjalnego pytania? Może wszystko wiedzą. Może nie chcą przeszkadzać. A może w gminie Wejherowo wynaleziono samorząd w wersji bezobjawowej: radni są, kadencja leci, dieta pewnie też, a interpelacji 0 proc.
Cisza bywa złotem. Ale w samorządzie czasem brzmi raczej jak alarm.
Czytaj też: Droga do Helu zablokowana po zderzeniu trzech samochodów
Screen nadesłany przez czytelnika

Interpelacje jako pismo do nacisku – nie w gminie Wejherowo
Interpelacje i zapytania to nie jest samorządowa dekoracja. To jedno z podstawowych narzędzi, dzięki któremu radny może formalnie naciskać na wójta i urząd w sprawach ważnych dla mieszkańców. Chodzi o pytania dotyczące dróg, inwestycji, wydatków, szkół, bezpieczeństwa, komunikacji czy choćby zwykłej lampy, która od miesięcy nie świeci. Dla mieszkańca to często jedyny prosty sygnał: ktoś z rady zauważył problem i nie załatwia go szeptem na korytarzu, tylko oficjalnie, na papierze, z odpowiedzią do sprawdzenia.
Dlatego brak interpelacji i zapytań przez tak długi czas wygląda co najmniej dziwnie. Bo radny nie jest od samego podnoszenia ręki podczas głosowań i uśmiechania się na zdjęciach z wydarzeń gminnych. Ma patrzeć władzy na ręce, dopytywać, drążyć i czasem zwyczajnie zawracać głowę w imieniu ludzi, którzy nie mają czasu ani możliwości chodzić po urzędach. Jeśli przez kilka lat nie pojawiło się ani jedno takie wystąpienie, to mieszkańcy mają prawo zapytać: czy w tej gminie naprawdę nie ma żadnych problemów, czy po prostu nikt nie uznał ich za warte zadania oficjalnego pytania?
Czytaj też: Rozłam w PiS. Wykluczenie radnych w Wejherowie
mn




