Z automatów kaucyjnych strasznie cuchnie. Gdzie są służby sanitarne? (FOTO: wbijamszpile.pl)

Z automatów kaucyjnych cuchnie. Gdzie są służby sanitarne?

System kaucyjny miał być prosty, ekologiczny i nowoczesny. Klient oddaje butelkę albo puszkę, automat ją przyjmuje, sklep wygląda na odpowiedzialny, wszyscy są zadowoleni. Tyle teorii. Po ponad 6 miesiącach praktyki widać już jednak, że w wielu miejscach ten system zaczął żyć własnym, niezbyt pachnącym życiem. I właśnie tym powinny zająć się służby sanitarne.

Czystość kończy się przy wejściu

Największy problem nie polega nawet na samym pomyśle. Kaucja za opakowania brzmi sensownie. W teorii ma ograniczać śmieci, zachęcać do zwrotu butelek i puszek, porządkować obieg odpadów. Tylko że ktoś chyba zapomniał, że człowiek nie żyje w broszurze ministerstwa.

Człowiek idzie do sklepu po chleb, mleko, mięso na obiad. I zanim jeszcze zdąży wejść między regały, trafia na butelkomat. Czasem ustawiony przy samym wejściu, czasem tuż obok koszyków, czasem w takim miejscu, że nie da się go ominąć. A wokół? Porozrzucane opakowania, nieprzyjęte butelki, puszki po napojach, resztki etykiet, czasem coś lepkiego na podłodze.

No i zapach. Tego nie da się przykryć hasłem o ekologii. A jeszcze niektórzy w nim stoją i kilka minut wrzucają do automatu butelki. Szacunek dla nich, że wytrzymują.

Automat przyjmuje brud, sklep zbiera skutki, a potem z automatów kaucyjnych

Butelki i puszki nie trafiają do tych urządzeń po sterylnej podróży przez laboratorium. W środku zostają resztki soków, napojów gazowanych, piwa bezalkoholowego, energetyków i wszystkiego, co ludzie piją w biegu. Potem opakowania są zgniatane. Ciecz się wylewa, miesza, zasycha. Po kilku godzinach robi się z tego zapach, który trudno nazwać inaczej niż odstraszający.

To nie jest drobna niedogodność. To realnie zniechęca do zakupów. Właściciele i kierownicy sklepów rozkładają ręce, słychać: my tego nie wymyśliliśmy.

Skoro w sklepach obowiązują rygorystyczne zasady dotyczące czystości, przechowywania żywności i higieny, to trudno zrozumieć, dlaczego strefa butelkomatów miałaby być traktowana jak wyjątek. Przecież te urządzenia stoją często kilka metrów od produktów spożywczych. Czasem bliżej niż niejeden kosz na śmieci.

Sanepid powinien sprawdzić przynajmniej 3 rzeczy: czy urządzenia są regularnie czyszczone, czy odpady po nieprzyjętych opakowaniach są usuwane na bieżąco i czy miejsce ustawienia automatów nie pogarsza warunków sanitarnych w sklepie. Proste. Bez wielkiej filozofii.

Bo jeśli państwo narzuca system, to państwo powinno też pilnować jego skutków.

Ekologia nie może oznaczać bałaganu

W tym całym sporze jest pewien paradoks. System kaucyjny ma porządkować odpady, a w praktyce w wielu miejscach tworzy nowy bałagan. Miało być mniej śmieci. Bywa, że są tylko przeniesione pod drzwi sklepu.

Zwolennicy systemu powiedzą pewnie, że to choroby wieku dziecięcego. Że ludzie się nauczą, sklepy się dostosują, obsługa wypracuje procedury. Może. Tylko że po ponad pół roku działania trudno już wszystko tłumaczyć okresem przejściowym. Ile jeszcze potrzeba? Kolejnych 6 miesięcy smrodu przy wejściu?

Klient nie chce studiować regulaminu automatu. Chce oddać butelkę albo zrobić zakupy. Jeżeli urządzenie nie przyjmuje opakowania, część osób zabiera je ze sobą, ale część zostawia obok. Brzydko? Oczywiście. Przewidywalne? Jeszcze bardziej.

Państwo chciało systemu. Teraz niech posprząta

System kaucyjny można było reklamować ładnymi słowami: odpowiedzialność, recykling, nowoczesność, troska o środowisko. Ale rzeczywistość testuje takie pomysły brutalnie. Zwłaszcza przy sklepowych drzwiach, gdzie zamiast nowoczesności czuć fermentujące resztki napojów.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.



Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.


Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.