Jak Dulkiewicz manipuluje ws. wyroku za protesty przed szpitalem? (FOTO: kolaż wbijamszpile.pl)

Jak Dulkiewicz manipuluje ws. wyroku o proteście przed szpitalem?

Gdańsk po raz drugi wygrał spór z fundacją Życie i Rodzina Kai Godek dotyczący rozwiązania protestu przed szpitalem na Zaspie. Tym razem rozstrzygnięcie jest prawomocne. Prezydent Aleksandra Dulkiewicz ogłosiła sukces miasta, ale w swoim komentarzu poszła wyraźnie dalej niż sama informacja o wyniku postępowania. Wygrana jest faktem. Pełna aprobata sądu dla całej politycznej narracji miasta – już niekoniecznie.

Sąd utrzymał decyzję miasta

Sprawa dotyczy zgromadzenia zorganizowanego 18 stycznia 2026 roku przed Szpitalem św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie. Protest przygotowała fundacja Życie i Rodzina związana z Kają Godek.

Podczas zgromadzenia prezentowano drastyczne zdjęcia płodów i kontrowersyjne hasła. Z głośników odtwarzano płacz dziecka, padały obraźliwe słowa pod adresem lekarzy, pojawiały się odniesienia do Hitlera. Według opisu wydarzenia protest miał również utrudniać pacjentom dostęp do wejścia do szpitala.

Przedstawiciele miasta zdecydowali o rozwiązaniu zgromadzenia, wskazując na względy bezpieczeństwa. Organizatorzy zaskarżyli tę decyzję.

2 marca Sąd Okręgowy w Gdańsku przyznał rację urzędnikom. Orzeczenie nie było wtedy prawomocne. Fundacja odwołała się, ale przegrała również przed Sądem Apelacyjnym. O drugim rozstrzygnięciu Aleksandra Dulkiewicz poinformowała 21 lipca.

To oznacza jedno: decyzja o rozwiązaniu tego konkretnego protestu została prawomocnie uznana za zgodną z prawem.

Sukces miasta i słowa ponad wyrok

Prezydent Gdańska napisała, że sąd ponownie potwierdził zgodność decyzji miasta z prawem. Ten fragment jej wypowiedzi odpowiada wynikowi sprawy.

Dalej pojawia się jednak znacznie szersza ocena.

Według Aleksandry Dulkiewicz decyzja sądu uznaje działania Gdańska za „przemyślane, zasadne i podjęte w trosce o bezpieczeństwo mieszkanek i mieszkańców”. W tym samym wpisie prezydent przyznała jednak, że miasto nadal czeka na uzasadnienie orzeczenia.

I tu zaczyna się polityczny spin.

Skoro pisemnego uzasadnienia jeszcze nie ma, nie wiadomo, jakich dokładnie sformułowań użył sąd, które argumenty miasta podzielił i co uznał za decydujące. Wiadomo, że utrzymał rozstrzygnięcie korzystne dla Gdańska. Nie wiadomo natomiast, czy rzeczywiście wystawił urzędnikom tak szeroką i jednoznacznie pozytywną ocenę, jaką przypisała mu prezydent.

Wyrok daje miastu zwycięstwo prawne. Nie musi jednak oznaczać politycznej laurki.

Zobacz też: Fundacja alarmuje ws. aborcji w szpitalu św. Wojciecha na Zaspie

Nie wszystkie argumenty zostały przyjęte

W pierwszym orzeczeniu sąd nie zaakceptował całej argumentacji przedstawianej przez miasto.

Nie dopatrzył się propagowania nazizmu. Nie uznał też, że doszło do naruszenia przepisu dotyczącego prezentowania nieprzyzwoitych treści. Znaczenie miały inne elementy – forma zgromadzenia, miejsce protestu, zachowanie jego uczestników, nieobyczajny wybryk oraz ryzyko eskalacji między demonstracją i kontrmanifestacją.

To nie jest mało. Wystarczyło, aby decyzję o rozwiązaniu zgromadzenia uznać za zgodną z prawem.

Nie jest to jednak pełne potwierdzenie każdego zarzutu stawianego protestującym ani każdej oceny formułowanej przez gdański magistrat. W komunikacie o sukcesie ta różnica praktycznie znika. Zostaje prosty przekaz: miasto miało rację, a sąd pochwalił jego sposób działania.

Tyle że sąd badał konkretną decyzję administracyjną w konkretnych okolicznościach. Nie prowadził plebiscytu na to, kto w sporze politycznym jest moralnie lepszy.

Czytaj też: Szpital odpowiada na protesty. Mocne oświadczenie i wyłączone komentarze

Jedna sprawa, znacznie szersze plany

Po wyroku władze Gdańska ponownie podniosły temat zmian w przepisach dotyczących zgromadzeń. Miasto chce rozwiązań, które miałyby lepiej chronić szczególnie wrażliwe miejsca, takie jak szpitale i szkoły, przed demonstracjami zakłócającymi ich funkcjonowanie.

Takie postulaty mogą być przedmiotem politycznej dyskusji. Nie wynikają jednak automatycznie z rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego.

Sąd oceniał protest z 18 stycznia – jego przebieg, miejsce, hałas, transparenty, zachowanie uczestników i napięcie wokół szpitala. Nie orzekał, że każdy protest przed placówką medyczną może zostać rozwiązany. Nie stwierdził również, że sam temat demonstracji wystarcza do jej przerwania.

Dla zwykłego pacjenta sprawa jest bardzo konkretna. Człowiek idący do szpitala powinien mieć możliwość spokojnego wejścia do budynku, bez blokowania drogi, krzyków i głośników ustawionych przy placówce. Jednocześnie ograniczanie wolności zgromadzeń nie może odbywać się na podstawie ogólnych haseł czy politycznej niechęci. Każdą sytuację trzeba oceniać osobno.

Właśnie dlatego zakres wyroku ma znaczenie.

Prawdziwa informacja w politycznym opakowaniu

Nie ma podstaw, by zarzucać Aleksandrze Dulkiewicz kłamstwo w sprawie samego wyniku. Gdańsk wygrał po raz drugi, a decyzja o rozwiązaniu styczniowego zgromadzenia została utrzymana. To fakt.

Manipulacja polega na sposobie przedstawienia tego faktu.

Prezydent stworzyła wrażenie, że sąd nie tylko uznał decyzję miasta za legalną, ale również w pełni zaakceptował motywacje urzędników, pochwalił ich rozwagę i potwierdził szeroką narrację o ochronie mieszkańców. Tymczasem miasto samo przyznaje, że nadal nie zna pisemnego uzasadnienia.

To różnica między informacją a politycznym komunikatem. Pierwsza mówi, że Gdańsk wygrał konkretną sprawę. Drugi sugeruje, że sąd podpisał się pod całą opowieścią władz miasta.

Na takie stwierdzenie jest jeszcze za wcześnie.

mn

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.