Awaria gazu w Gdańsku. Naprawa dopiero po zakończeniu konferencji o Ukrainie (FOTO: canva/Google Maps)

Awaria gazu w Gdańsku. Naprawa dopiero po zakończeniu konferencji… o Ukrainie

Mieszkańcy kamienic przy ul. Powroźniczej w centrum Gdańska od kilku dni żyją bez gazu. Nie mają ciepłej wody, nie mogą normalnie gotować, a według relacji lokatorów naprawa została odsunięta przez ograniczenia związane z organizacją konferencji o odbudowie Ukrainy. Brzmi absurdalnie, ale właśnie taki obraz wyłania się z korespondencji mieszkańców. W mieście, które lubi mówić o swojej „przyjazności”, zwykły człowiek nie może nic.

Gaz zniknął 19 czerwca

Problem dotyczy dwóch klatek schodowych przy ul. Powroźniczej: 21/22 oraz 23/24. Jak relacjonują mieszkańcy, gazu nie ma tam od 19 czerwca 2026 r. To oznacza kilka dni bez normalnego dostępu do ciepłej wody i gotowania.

W jednym z maili mieszkaniec pisze wprost, że ciepła woda w budynku zależy wyłącznie od paliwa gazowego. Mieszkańcy korzystają z junkersów. Nie ma gazu – nie ma mycia w normalnych warunkach. Nie ma też zwykłego przygotowania posiłku, szczególnie dla osób starszych, rodzin z dziećmi albo tych, którzy nie mają pod ręką elektrycznych zamienników.

Ktoś powie: czajnik elektryczny, kuchenka turystyczna, jakoś to będzie. Tylko że „jakoś” nie powinno być standardem w centrum dużego miasta w XXI wieku. Zwłaszcza gdy sprawa dotyczy podstawowych potrzeb, a nie fanaberii.

Czytaj też: Utrudnienia w ruchu podczas konferencji o odbudowie Ukrainy

Konferencja i zakaz prac

Najwięcej emocji budzi powód, jaki mieszkańcy mieli usłyszeć w sprawie opóźnienia naprawy. Według ich relacji prace przy usuwaniu usterki nie mogą być prowadzone z powodu ograniczeń związanych z organizacją obrad dotyczących odbudowy Ukrainy.

Mieszkańcy nie kryją oburzenia. Jeden z nich pyta, czy to „jakieś jaja”, bo naprawa nieszczelności wspólnotowego gazociągu urosła nagle do rangi sprawy kolidującej z bezpieczeństwem uczestników konferencji. Pada też sarkastyczne pytanie, czy skoro wydarzenie odbywa się w Europejskim Centrum Solidarności, to może należałoby zakazać pracy także na Wyspie Ostrów, bo przecież „to bardzo blisko”.

Czytaj też: Prezydent RP pominięty. Kanclerz Niemiec Merz przyjedzie do Gdańska

Miasto milczy

Z korespondencji wynika, że do mieszkańców nie dotarła żadna konkretna reakcja ze strony miasta. Jeden z lokatorów napisał rano 24 czerwca, że do tej pory nie ma żadnej odpowiedzi. Czyli po kilku dniach problemu mieszkańcy dostali dokładnie 0 proc. tego, czego najbardziej potrzebowali: jasnej informacji.

Nie chodzi tylko o samą awarię. Awarie się zdarzają. Pękają rury, pojawiają się nieszczelności, trzeba zabezpieczać teren. Ale państwo i samorząd poznaje się po tym, co robią potem. Czy potrafią szybko wyjaśnić sytuację? Czy wskazują termin naprawy? Czy pomagają ludziom przetrwać kilka dni bez podstawowych mediów?

Tu, według relacji mieszkańców, zamiast odpowiedzi pojawiła się ściana. A za nią konferencja, procedury i „panowie w białych kołnierzykach”, jak napisał jeden z lokatorów.

Codzienność pod oknami

Sprawa jest tym bardziej dokuczliwa, że mieszkańcy opisują szerszy kontekst życia w tej części Gdańska. W nocy hałas z lokali, w dzień budowa hotelu, remont Podwala, remont Zielonego Mostu i kolejne miejskie uciążliwości. Teraz do tego doszedł brak gazu.

Jeden z mieszkańców napisał krótko: „Jest gorąco, a my śmierdzimy i do tego głodni”. Mocne, nieeleganckie? Może. Ale w takich sytuacjach ludzie nie piszą językiem urzędowych komunikatów. Piszą tak, jak żyją. A żyją od 19 czerwca bez gazu.

W mailach pojawia się też informacja, że prace naprawcze miały ruszyć, ale przez przyjazd uczestników konferencji zostały przesunięte na poniedziałek. To oznaczałoby ponad tydzień czekania na samo rozpoczęcie usuwania awarii. A przecież nikt nie wie, ile potrwa właściwa naprawa.

Gdańsk przyjazny, ale dla kogo?

Najbardziej uderza kontrast. Z jednej strony mamy wielkie hasła o odbudowie Ukrainy, międzynarodowe spotkanie, inwestorów, delegacje i polityków. Z drugiej – mieszkańców dwóch klatek, którzy chcą po prostu wziąć ciepły prysznic i ugotować obiad.

Nie ma tu żadnej wielkiej filozofii. Miasto może organizować ważne wydarzenia. Może przyjmować gości. Może prowadzić rozmowy o miliardach, inwestycjach i geopolityce. Ale nie powinno przy tym traktować mieszkańców jak przeszkody technicznej.

Jeżeli bezpieczeństwo konferencji rzeczywiście blokuje pilną naprawę gazu w budynkach mieszkalnych, to ktoś powinien wyjść i powiedzieć to ludziom wprost. A potem zapewnić rozwiązanie zastępcze. Bez udawania, że problem nie istnieje.

Bo na końcu tej historii nie ma wielkiej polityki. Jest człowiek, który od kilku dni nie ma ciepłej wody. I ma pełne prawo pytać, czy władza jeszcze widzi mieszkańców, czy już tylko scenografię do kolejnego oficjalnego wydarzenia.

mn



Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.


Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.