Po protestach mieszkańców, zbiórce podpisów i spotkaniu radnych z urzędnikami coraz wyraźniej widać, że temat nie zgaśnie po kilku wpisach w internecie. Mieszkańcy Przymorza nie chcą trzech 16-kondygnacyjnych budynków między galerią a ul. Obrońców Wybrzeża. Radni domagają się konkretów od miasta i inwestora. Na stole jest też petycja z ponad tysiącem podpisów. To już nie jest symboliczny gest. To polityczny i społeczny sygnał: Przymorze mówi „sprawdzam”.
Historia tematu
-
Protest mieszkańców Przymorza przeciwko akademikom przy galerii
Opublikowano: 28 maj 2026, 08:34 -
Mieszkańcy Przymorza mówią „nie” wieżowcom. Będzie protest
Opublikowano: 26 maj 2026, 22:51 -
Radni reagują na akademiki przy Galerii Przymorze
Opublikowano: 22 maj 2026, 08:47
Spotkanie w urzędzie
O spotkaniu w Urzędzie Miejskim w Gdańsku poinformował Krzysztof Skrzypski, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Przymorze Wielkie. Jak przekazał, odbyło się ono na jego wniosek i dotyczyło planowanej zabudowy części działki należącej do Immogdańsk sp. z o.o.
Chodzi o fragment terenu pomiędzy Galerią Przymorze a ul. Obrońców Wybrzeża.
Miasto reprezentowali Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju i gospodarki, Katarzyna Nowicka, dyrektor Wydziału Urbanistyki i Architektury, oraz Izabela Jagodzińska, zastępca dyrektora tego wydziału. Po stronie Rady Dzielnicy Przymorze Wielkie obecni byli m.in. Bożena Kicińska, Anna Niekrasz, Alek Gałkowski, Jakub Mazurowski, Paweł Kubala i Krzysztof Skrzypski. W spotkaniu uczestniczył także Marcin Makowski, radny miasta z okręgu nr V.
Według relacji Skrzypskiego podczas spotkania pokazano mapę z zakresem inwestycji. Zgodnie z założeniami inwestora miałyby tam powstać trzy 16-kondygnacyjne budynki, połączone trzykondygnacyjnymi łącznikami.
Charakter zabudowy można porównać do osiedla Cztery Oceany, choć oczywiście w mniejszej skali – napisał Skrzypski.
Planowane są także parkingi podziemne na poziomie -1. Dojazd do nich miałby prowadzić przez istniejący parking przy galerii. I tu zaczyna się jeden z najważniejszych problemów dla mieszkańców: co stanie się z ruchem w tej części Przymorza, która już dziś bywa zakorkowana?
Wniosek nadal bez decyzji
Z informacji przekazanych po spotkaniu wynika, że wniosek inwestora został złożony 15 maja. Postępowanie nadal trwa. Inwestor został wezwany do uzupełnienia braków formalnych, a uzupełnienia miały już trafić do urzędu i są obecnie weryfikowane.
Decyzji nie ma.
To ważne, bo formalnie sprawa nie jest zamknięta. Jednocześnie teren jest prywatny i objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego z 2005 roku. Skrzypski określił ten plan jako „bardzo liberalny”.
Z dzisiejszej perspektywy niekoniecznie jest korzystny ani dla miasta, ani dla mieszkańców. Niemniej jednak plan obowiązuje, a urząd jest zobowiązany kierować się jego zapisami – wskazał radny.
To zimny prysznic dla tych, którzy liczą, że wystarczy szybka zmiana planu. Skrzypski zaznaczył, że złożone wnioski o zmianę MPZP nie wstrzymują już rozpoczętej procedury administracyjnej. Dodał też, że zmiany w istniejącym planie mogą oznaczać dla miasta wielomilionowe roszczenia ze strony inwestora.
Krótko mówiąc: prawnie sprawa jest trudniejsza niż emocjonalnie. A emocji jest aż nadto.
Park ma być bezpieczny
Podczas protestów pojawiały się obawy, że inwestycja może objąć także teren parkowy między Galerią Przymorze a ul. Chłopską. Skrzypski przekazał, że według informacji ze spotkania nie ma takiego zagrożenia.
Na terenie parku nie jest planowana żadna zabudowa – poinformował.
To uspokaja jedną część mieszkańców. Ale nie zamyka tematu. Bo nadal pozostaje pas między galerią a Obrońców Wybrzeża, dojazd przez parking, wysokość budynków, natężenie ruchu i pytanie, czy w praktyce nie będzie to kolejny krok w dogęszczaniu dzielnicy.
W tle jest także linia tramwajowa od Hallera do Chłopskiej. Jak przekazano radnym, prace projektowe trwają w Biurze Rozwoju Gdańska i Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska. Jest szansa, że zakończą się w tym roku. Finansowanie? Dopiero w kolejnej perspektywie, na lata 2028-2034.
Czyli wieże mogą przyjść wcześniej niż tramwaj. No i tu mieszkańcom trudno się dziwić.
Makowski odpowiada
Osobny wątek dotyczy obecności radnego Wszystko dla Gdańska Marcina Makowskiego na spotkaniu. Skrzypski zaznaczył, że jako inicjator wniosku o spotkanie nie wiedział wcześniej o udziale radnego miasta i dowiedział się o tym dopiero na miejscu. To sugeruje, że radny się wbił na spotkanie.
Makowski przesłał swoje stanowisko.
Panie Redaktorze, rozmawiałem z Panem Prezydentem w związku z prośbą Rady Dzielnicy o spotkanie oraz w sprawie organizacji spotkania radnych z okręgu 5 z inwestorem. Nie było to żadne »wbicie się« na spotkanie – przekazał radny Wszystko dla Gdańska.
Dodał, że zależy mu na rozmowie o przyszłości tego miejsca.
Tym bardziej dziwi mnie reakcja Pana radnego i przedstawianie tej sytuacji w taki sposób. Zależy mi wyłącznie na merytorycznej rozmowie dotyczącej przyszłości Galerii Przymorze i oczekiwań mieszkańców – podkreślił Makowski.
Widać więc, że sprawa rozgrywa się już nie tylko na linii mieszkańcy – inwestor – miasto. Zaczyna pracować także politycznie. A kiedy temat dotyczy zieleni, korków, galerii i wysokiej zabudowy, to będzie pracował jeszcze mocniej.

Ponad tysiąc podpisów
Do urzędu kilka dni temu trafiła też petycja przeciwko planowanej zabudowie deweloperskiej przy Galerii Przymorze. Pod dokumentem podpisało się ponad tysiąc mieszkańców Przymorza i Gdańska. Informację przekazano po konferencji prasowej radnych PiS i mieszkańców.
Przemysław Majewski, radny z PiS podkreślił, że petycja ma być jasnym sygnałem dla miasta i inwestora.
Składamy dziś na ręce władz miasta petycję wraz z tysiącem podpisów mieszkańców Przymorza i Gdańska. To czytelny sygnał dla dewelopera i włodarzy, że nie ma akceptacji na wysoką, intensywną zabudowę na Przymorzu – powiedział Majewski na specjalnej konferencji.
Radny zapowiedział dalsze działania. Wśród możliwych ścieżek wymienił zmianę planu miejscowego, zamianę terenu z deweloperem oraz dogłębną weryfikację wniosku inwestora.
To nie są proste rozwiązania. Ale po tysiącu podpisów trudno już mówić, że problem widzi tylko garstka aktywistów.
Czytaj też: Znowu gorąco przy Galerii Przymorze. Protest przyciągnął ok. 400 osób
„Nie chcemy zabetonowanego Przymorza”
Barbara Imianowska zwróciła uwagę, że podpisy zbierano przez kilkanaście dni, a rozmowy z mieszkańcami pokazały skalę sprzeciwu.
Mieszkańcy Przymorza chcą zieleni, chcą przestrzeni, a nie kolejnych wciskanych na siłę akademików. Podczas kilkunastu dni zbiórki podpisów rozmawialiśmy z mieszkańcami, wsłuchiwaliśmy się w ich głos. Oni mówią jasno: nie chcemy zabetonowanego Przymorza – podkreśliła.
Podobnie mówi Anna Motyl-Kosińska lokalna działaczka, wskazując na oddolny charakter akcji.
Jako mieszkańcy, oddolnie zorganizowaliśmy się ponad podziałami. Byliśmy pozytywnie zaskoczeni, z jak pozytywnym odbiorem spotkaliśmy się podczas zbiórki przy Galerii Przymorze czy Zielonym Rynku. Ludzie sami brali karty i zachęcali rodzinę i znajomych, by poprzeć petycję. To znak, że Przymorze się budzi – powiedziała.
To zdanie – „Przymorze się budzi” – dobrze oddaje klimat ostatnich tygodni. Najpierw pytania, potem protesty, później podpisy, teraz spotkania z miastem. Temat z osiedlowej plotki przeszedł w pełnoprawny spór o przyszłość dzielnicy.
Bednarski: beton za oknem
Piotr Bednarski, radny dzielnicy Przymorze Małe, który wcześniej zapraszał mieszkańców na spacer i rozmowę, teraz mówi o szerszym problemie miejskiej polityki.
Protesty na Przymorzu pokazały siłę sprzeciwu mieszkańców. To też znak dla władz miasta, że czas skończyć z polityką dogęszczania zabudowy, wciskania zabudowy w każde wolne miejsce. To deweloperzy mają bajońskie zyski, a mieszkańcy beton za oknem – ocenił Bednarski.
Mocne? Owszem. Ale to właśnie takie zdania padają dziś na Przymorzu coraz częściej. Bo dla mieszkańców to nie jest abstrakcyjna dyskusja o rynku nieruchomości. To pytanie, czy po powrocie z pracy będą mieli gdzie zaparkować, czy ich dzieci zobaczą jeszcze trochę zieleni, czy kolejna ściana budynku stanie im pod oknami.
Najostrzej wypowiada się Andrzej Skiba, radny PiS, który od początku krytykuje planowaną zabudowę i mówi o kosztach przerzucanych na mieszkańców.
Mieszkańcy nie chcą betonu, nie chcą kolejnych bloków, nie chcą patodeweloperów, którzy chcą kosztem społeczności czerpać zyski. Skończmy z tą republiką deweloperów – stwierdził Skiba.
Radny zaapelował też do władz miasta.
Zwracamy się do władz miasta, by ochronić tereny zielone na Przymorzu. To interes nasz, ale i przyszłych pokoleń – dodał.
To już język otwartego konfliktu. Z jednej strony prywatny teren, obowiązujący plan miejscowy i procedura administracyjna. Z drugiej – mieszkańcy, którzy mówią: dość wciskania kolejnych budynków w dzielnicę.
Skrzypski tonuje, ale nie ucina tematu
Na tle ostrych wypowiedzi opozycji Krzysztof Skrzypski wypada bardziej ostrożnie. Podkreśla znaczenie faktów i dialogu. Przyznaje jednak, że emocje mieszkańców rozumie.
Dogęszczanie zabudowy na Przymorzu nigdy nie budziło entuzjazmu. Sam również wolałbym mieszkać w miejscu, gdzie za oknem jest więcej przestrzeni, a mniej betonu. Rozumiem te emocje i w dużej mierze je podzielam – napisał.
Jednocześnie zaznaczył, że mowa o atrakcyjnej lokalizacji w dużym mieście i prywatnym terenie, który zgodnie z obowiązującym planem od lat może podlegać zabudowie. W jego ocenie protest nie powinien zastępować rozmowy, a emocje – faktów.
To podejście może nie porwać wszystkich protestujących. Ale pokazuje realny dylemat: jak pogodzić prawo właściciela z interesem mieszkańców? I kto wcześniej dopuścił do planu, który dziś wielu uznaje za zbyt liberalny?
Co dalej z Przymorzem?
Po spotkaniu w urzędzie, po tysiącu podpisów i po protestach wiadomo jedno: sprawa Galerii Przymorze nie jest już lokalną ciekawostką. To test dla władz Gdańska. Test z rozmowy z mieszkańcami, z planowania przestrzennego i z odwagi przyznania, że nie każdy zapis sprzed lat dobrze znosi próbę czasu.
Na razie decyzji administracyjnej nie ma. Wniosek inwestora jest analizowany. Park między galerią a Chłopską ma być bezpieczny. Dojazd przez parking jest badany. Tramwaj pozostaje w projektach, a finansowanie może pojawić się dopiero po 2028 roku.
A mieszkańcy? Mieszkańcy już pokazali, że nie zamierzają biernie czekać.
Ponad tysiąc podpisów to nie jest hałas dla hałasu. To sygnał, że ludzie czują, iż ich dzielnica wymyka im się z rąk. I nawet jeśli prawo stoi dziś po stronie procedur, miasto powinno przynajmniej uczciwie powiedzieć, co może zrobić, czego nie może, a czego zwyczajnie robić nie chce.
Bo Przymorze nie potrzebuje kolejnej pięknej prezentacji. Potrzebuje odpowiedzi.
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.





