Jarosław Wałęsa, poseł RP i syn Lecha Wałęsy, włączył się w burzę po doniesieniach o możliwym otruciu Karola Nawrockiego. Zrobił to w swoim stylu – krótko, złośliwie i tak, żeby zabolało. We wpisie zasugerował, że „trucizny” niekoniecznie trzeba szukać poza kieszenią Nawrockiego. Dołączył też film. To wygląda na polityczną prowokację. I to całkiem świadomą.
Mocny wpis posła
Wałęsa napisał:
W Ząbkowicach Śląskich miało dojść do otrucia Nawrockiego. Tylko czy trucizny na pewno trzeba szukać poza kieszenią Nawrockiego?.
Sugestia jest czytelna. Poseł nawiązuje do sprawy snusa, która wcześniej pojawiała się przy Nawrockim i była szeroko komentowana w sieci. Teraz ten wątek został podpięty pod znacznie poważniejszą historię – relację o nagłym kryzysie zdrowotnym w czasie kampanii.
I tu zaczyna się problem. Bo czym innym jest polityczna złośliwość, a czym innym kpina z sytuacji, w której mowa o utracie przytomności, gwałtownych wymiotach i realnym zagrożeniu zdrowia.
Zobacz też: Karol Nawrocki otruty? Prof. Nowak ujawnia kulisy kampanii
Prowokacja zamiast pytań
Sprawa nabrała rozgłosu po słowach prof. Andrzeja Nowaka, który wprost mówił o próbie otrucia Karola Nawrockiego. To bardzo mocna teza. Na tym etapie nie ma jednak 100 proc. pewności, co dokładnie wydarzyło się w Ząbkowicach Śląskich.
Właśnie dlatego potrzebne są fakty, a nie internetowe szpilki. Wałęsa wybrał jednak inną drogę – uderzył ironią i zostawił publiczność z sugestią, że problem mógł mieć związek z samym Nawrockim.
Dla jednych będzie to celny żart. Dla innych – przekroczenie granicy. Bo nawet w ostrej polityce są momenty, przy których wypadałoby na chwilę odłożyć memy.
Czytaj też: Wałęsa znów szokuje: „Do odstrzelenia Kaczyński i Macierewicz”
Temat nie znika
Wpis Wałęsy niczego nie wyjaśnia. Za to skutecznie podgrzewa emocje. I pewnie o to chodziło.
Pozostaje pytanie, co naprawdę wydarzyło się wtedy w kampanii Nawrockiego. Jeśli doszło tylko do nagłego załamania zdrowia – trzeba to jasno powiedzieć. Jeśli są podstawy do poważniejszych podejrzeń – sprawa tym bardziej wymaga wyjaśnienia.
Na razie mamy relację Nawrockiego, mocne słowa prof. Nowaka i kpiący wpis posła Wałęsy. Czyli polityczny ogień gotowy. Tylko że za tym wszystkim może stać coś znacznie poważniejszego niż kolejna internetowa awantura.
mn





