Kontrowersyjne słowa Lecha Parella podczas rocznicy zbrodni wołyńskiej (FOTO: Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych/FB)

Kontrowersyjne słowa Lecha Parella podczas rocznicy zbrodni wołyńskiej

Lech Parell, bliski znajomy Donalda Tuska, premiera RP przyjechał na uroczystości poświęcone ofiarom zbrodni wołyńskiej i uznał, że jednym z najważniejszych problemów jest dziś „eskalacja”. Nie bezimienne doły śmierci. Nie nierozpatrzone wnioski o ekshumacje. Nie kult ludzi odpowiedzialnych za mordowanie Polaków. Eskalacja. To charakterystyczne. Kiedy państwo przez lata nie potrafi doprowadzić do przełomu, zawsze można zacząć pouczać tych, którzy mają już dość czekania.

Parell ogłasza sukces

Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przekonywał, że spokojna i konsekwentna polityka przyniosła efekty. Według niego doprowadziła do wznowienia poszukiwań i ekshumacji na Ukrainie. Brzmiałoby to nawet przekonująco, gdyby chwilę później nie padły konkretne liczby.

IPN złożył kilkanaście wniosków. Do dziś otrzymał dwa pozwolenia na poszukiwania i jedno na ekshumację. Przy obecnym tempie prace mogą potrwać dwa albo trzy pokolenia.

Oto wielki sukces według Lecha Parella.

Rodziny ofiar mają najwyraźniej uzbroić się w cierpliwość. A najlepiej przekazać ją dzieciom i wnukom, bo same mogą nie doczekać chwili, gdy ich bliscy zostaną odnalezieni, zidentyfikowani i pochowani. Kiedy zgromadzeni zaczęli krzyczeć „kłamstwo”, nie była to żadna tajemnicza fala radykalizmu. To była prosta reakcja na zderzenie urzędniczej opowieści z rzeczywistością.

Czytaj też: Skandaliczny ruch Parella w UdSKiOR. Kontrowersyjna nominacja

Problemem są emocje Polaków?

Parell mówił, że historia bywa wykorzystywana jako narzędzie polityczne. Oczywiście. Tyle że on sam właśnie to zrobił.

Wykorzystał rocznicę ludobójstwa, by wystawić polityczne świadectwo skuteczności obecnej władzy. Powiedział o przełomie, pochwalił ministrów, wskazał na „konkretne działania”. Potem ostrzegł przed eskalacją. Schemat jest czytelny. Rząd działa rozsądnie i skutecznie, a problemem są ci, którzy mówią za głośno, zbyt ostro i nie chcą zachwycić się jednym pozwoleniem na ekshumację.

Można odnieść wrażenie, że według Parella największym zagrożeniem dla pamięci ofiar nie jest ukraińska polityka historyczna, ale polska niecierpliwość.

To już nawet nie jest odwracanie kota ogonem. To próba wmówienia ludziom, że domaganie się prawdy przeszkadza w jej dochodzeniu.

Spokojna polityka, martwe tempo

Parell zachwala „spokojną i nastawioną na osiągnięcie celu politykę”. Tylko jaki dokładnie cel został osiągnięty?

Czy Ukraina zrezygnowała z gloryfikowania postaci związanych z OUN i UPA? Z materiału wynika coś odwrotnego. Czy rodziny dostały jasną perspektywę przeprowadzenia szerokich prac? Również nie. Usłyszały, że przy obecnym tempie wszystko może potrwać dwa lub trzy pokolenia.

Parell mówi więc o skuteczności w chwili, gdy IPN opisuje faktyczny zastój. Trudno o bardziej jaskrawe zderzenie propagandowego tonu z rzeczywistością.

Polityka może być spokojna. Nie może być śpiąca.

Kontrowersyjne słowa Lecha Parella podczas rocznicy zbrodni wołyńskiej (FOTO: Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych/FB)
Kontrowersyjne słowa Lecha Parella podczas rocznicy zbrodni wołyńskiej (FOTO: Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych/FB)

Mur, który może zasłonić prawdę

Parell z nadzieją mówił także o pomyśle budowy w Warszawie Muru Pamięci, na którym miałyby się znaleźć nazwiska zidentyfikowanych ofiar wojen XX wieku w Ukrainie, w tym ofiar zbrodni wołyńskiej. Sama pamięć o ofiarach jest potrzebna. Ale szeroka formuła budzi zasadnicze pytanie: czy polskie ofiary ludobójstwa nie zostaną w ten sposób wrzucone do jednego worka z ogólnymi ofiarami wojny?

Polacy na Wołyniu nie zginęli wskutek bezosobowej zawieruchy. Nie pochłonęła ich anonimowa tragedia XX wieku. Mordowali ich ukraińscy nacjonaliści z OUN i UPA w ramach zaplanowanej antypolskiej akcji.

Jeżeli z pomnika zostaną tylko nazwiska i ogólna opowieść o wojennym cierpieniu, sprawcy znikną. Odpowiedzialność się rozmyje. Zostanie bezpieczna, urzędowa pamięć – taka, która nikogo ważnego nie urazi.

Pamięć bez wskazania sprawców staje się jednak dekoracją.

Ofiary nie potrzebują PR-u

Lech Parell powiedział, że w sporze gubi się pamięć o ofiarach. To zdanie brzmi efektownie, ale jest wyjątkowo wygodne dla urzędnika.

Pamięć o ofiarach nie gubi się dlatego, że ktoś krytykuje rząd. Gubi się wtedy, gdy zamordowani nadal leżą w dołach śmierci. Gdy wnioski miesiącami czekają bez odpowiedzi. Gdy sprawców nazywa się bohaterami, a od rodzin ofiar wymaga się cierpliwości, umiaru i właściwego tonu.

Parell chciał wystąpić w roli rozsądnego rozjemcy. Wyszedł jednak na rzecznika polityki małych kroków, które prowadzą tak wolno, że celu mogą nie zobaczyć nawet kolejne pokolenia.

Ofiary Wołynia nie potrzebują kolejnej lekcji spokoju. Potrzebują grobów.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.