Po niemal 15 latach śledczy zatrzymali 37-letniego mieszkańca Gdyni podejrzanego o zabójstwo 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej. Dziewczynka zginęła 23 sierpnia 2011 roku, zaledwie kilkaset metrów od własnego domu. Do wytypowania mężczyzny doprowadziła genealogia genetyczna, wykorzystana po raz pierwszy w polskim śledztwie dotyczącym zabójstwa. Późniejsze badania przeprowadzone w dwóch niezależnych ośrodkach miały potwierdzić zgodność jego DNA ze śladami zabezpieczonymi na ciele Izy.
Miała tylko odprowadzić koleżankę
Iza miała 13 lat. Za kilka dni miała rozpocząć naukę w pierwszej klasie gimnazjum. Bliscy i znajomi opisywali ją jako energiczną, życzliwą i zainteresowaną sportem. Grała między innymi w piłkę nożną, koszykówkę oraz unihokeja.
Miejsce zdarzenia na mapie
Tamtego wakacyjnego popołudnia odwiedziła ją koleżanka mieszkająca w gdańskiej Osowej. Dziewczynki spotkały się ze znajomymi na szkolnym boisku, były też w sklepie. Wieczorem Iza postanowiła odprowadzić koleżankę na autobus. Miała zaraz wrócić i wyprowadzić psa.
Około godziny 20:22 koleżanka wsiadła do autobusu. Monitoring zarejestrował później Izę idącą samotnie ulicą Paprykową w stronę ulicy Sezamowej. Wybrała krótszą trasę – polną ścieżkę prowadzącą przez niewielki lasek, wzdłuż betonowego ogrodzenia giełdy rolno-spożywczej.
Do domu już nie dotarła.
Ciało znalazła matka
Gdy dziewczynka nie wracała i przestała odbierać telefon, rodzina rozpoczęła poszukiwania. Matka Izy znalazła przy ścieżce but należący do córki. Chwilę później, w zaroślach około dwóch metrów od drogi, odnalazła jej ciało. Miejsce znajdowało się mniej więcej 300 metrów od domu rodziny.
Rodzice, policjanci i ratownicy próbowali reanimować 13-latkę. Bez skutku.
Według ustaleń śledczych bezpośrednią przyczyną śmierci było gwałtowne uduszenie. Czyn miał mieć podłoże seksualne, choć nie doszło do gwałtu. Na ciele dziewczynki zabezpieczono materiał biologiczny nieznanego wówczas mężczyzny.
Ten ślad przetrwał kolejne lata. I ostatecznie okazał się kluczowy.
W pobliżu miejsca zbrodni matka Izy widziała nieznanego mężczyznę. Miał być krępej budowy, nosić dłuższe włosy, jasną koszulkę i ciemne spodnie. Według jej relacji unikał pokazania twarzy. Nie ma jednak potwierdzenia, że był to obecnie zatrzymany 37-latek. Nie wiadomo też, czy dawny portret pamięciowy odpowiada jego wyglądowi.
Zobacz też: Raport z zaginięcia Iwony Wieczorek. Co wiadomo na pewno?
Setki sprawdzonych osób, bez dopasowania
Po zabójstwie rozpoczęto szeroko zakrojone śledztwo. Uruchomiono specjalną infolinię, wyznaczono nagrodę za informacje i opublikowano portret pamięciowy mężczyzny, który mógł mieć związek ze sprawą albo być ważnym świadkiem.
Sprawdzono około 20 osób odpowiadających rysopisowi. Badano pracowników pobliskiej giełdy, robotników wykonujących prace budowlane w okolicy oraz inne osoby, które mogły znajdować się tego wieczoru na gdyńskiej Dąbrowie.
Od setek mężczyzn pobrano materiał biologiczny. Wyniki porównywano z profilem DNA zabezpieczonym na ciele Izy. Żadna z próbek nie była zgodna.
Profil nieznanego mężczyzny trafił również do policyjnych baz danych. Przez lata nie pojawiło się jednak bezpośrednie dopasowanie. Najprawdopodobniej oznaczało to, że osoba, do której należał ślad, nie była wcześniej badana genetycznie w innej sprawie albo jej profil nie znajdował się w dostępnych systemach.
W czerwcu 2013 roku śledztwo umorzono z powodu niewykrycia sprawcy. Akta nie trafiły jednak na półkę na zawsze. Do sprawy wracali policjanci gdańskiego Archiwum X, zajmującego się niewykrytymi przestępstwami.
Archiwum X zaczęło analizę od nowa
W 2020 roku postępowanie przejęła Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Prokuratorzy i policjanci ponownie przejrzeli zgromadzone materiały, tworzyli nowe hipotezy i zlecali kolejne ekspertyzy.
Skala pracy była ogromna. W całym postępowaniu przesłuchano ponad 950 osób, pobrano ponad 900 próbek DNA i uzyskano blisko 150 opinii biegłych. Powstały kolejne tysiące stron dokumentacji.
W badaniach uczestniczyli specjaliści z wielu dziedzin – między innymi genetyki, medycyny sądowej, daktyloskopii, informatyki, fizykochemii, elektrochemii, inżynierii materiałowej oraz profilowania kryminalnego.
Mimo to nazwiska podejrzanego nadal nie było. Sam ślad DNA nie wystarczał, skoro w tradycyjnych bazach brakowało osoby o identycznym profilu.
Czytaj też: Zabójstwo na peronie w Sopocie. Zapadł wyrok w głośnej sprawie
Pierwsza taka metoda w Polsce
W 2024 roku prokurator zdecydował o powołaniu polskiego zespołu biegłych zajmujących się genealogią genetyczną. Wcześniej nawiązano współpracę ekspercką ze specjalistami ze Stanów Zjednoczonych, gdzie podobne techniki były już stosowane w trudnych sprawach kryminalnych.
To nie jest zwykłe wyszukiwanie identycznego profilu DNA. Genealogia genetyczna pozwala odnaleźć osoby mające ze sprawcą wspólnych przodków, czasem bardzo dalekich. Później eksperci analizują stopień podobieństwa materiału genetycznego, dokumenty genealogiczne, drzewa rodzinne, wiek, płeć i miejsca zamieszkania poszczególnych osób.
W sprawie Izy badano powiązania pokrewieństwa w rozbudowanych bazach genetycznych, również tych obejmujących potomków europejskich emigrantów w Ameryce Północnej. Po około dwóch latach analiz wytypowano mieszkańca Gdyni.
Prokuratura nie ujawniła, jaki stopień pokrewieństwa łączył go z osobą odnalezioną w bazie. Nie podała też nazwy systemu, liczby sprawdzonych linii rodzinnych ani kraju zamieszkania krewnego.
Warto podkreślić jedno: genealogia nie była dowodem winy. Miała jedynie wskazać osobę, której DNA należało pobrać i porównać ze śladem z 2011 roku.
Podejrzany mieszkał niedaleko
Policjanci zatrzymali mężczyznę 21 lipca 2026 roku. Obecnie ma 37 lat, a w chwili zabójstwa Izy miał 22 lata. Mieszkał kilkaset metrów od domu dziewczynki.
Do czasu zatrzymania nie był karany ani notowany przez policję. Według prokuratury pracował, założył rodzinę i jest ojcem dwojga dzieci.
Po zatrzymaniu i usłyszeniu, jakiej sprawy dotyczy interwencja, miał spontanicznie przyznać się do zabójstwa. Podczas formalnego przesłuchania skorzystał jednak z prawa do odmowy składania dalszych wyjaśnień. Nie ujawniono, by opisał przebieg zdarzenia, podał motyw albo wyjaśnił, dlaczego znalazł się w pobliżu Izy.

Dwa badania potwierdziły zgodność DNA
Bezpośrednio po zatrzymaniu pobrano od 37-latka materiał biologiczny. Próbki trafiły do dwóch niezależnych instytucji – Pracowni Biologii i Genetyki Sądowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Pracowni Genetyki Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie.
Obie ekspertyzy wykonano przed upływem 48 godzin. Według prokuratury potwierdziły one zgodność profilu podejrzanego z DNA wyizolowanym z materiału biologicznego zabezpieczonego w kilku miejscach na ciele dziewczynki.
Nie podano statystycznego prawdopodobieństwa dopasowania, dlatego wyniku nie można uczciwie przedstawić w proc. Wiadomo jedynie, że dwa ośrodki niezależnie potwierdziły zgodność profili.
Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe zastosował wobec mężczyzny trzymiesięczny tymczasowy areszt. Usłyszał on zarzut zabójstwa. Według policji i prokuratury grozi mu kara od 12 do 15 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności albo dożywocie.
Areszt nie jest jednak karą ani rozstrzygnięciem sprawy. Postępowanie nadal trwa, a o winie może zdecydować wyłącznie sąd w prawomocnym wyroku.
Matka nie doczekała przełomu
Małgorzata Strzałkowska przez lata czekała na ustalenie osoby odpowiedzialnej za śmierć córki. Nie doczekała obecnego przełomu. Zmarła nagle 22 kwietnia 2021 roku – dzień przed datą 23. urodzin Izy. Została pochowana obok niej.
Po niemal 15 latach śledczy mają podejrzanego, zgodność profili DNA i przyznanie się wypowiedziane bezpośrednio po zatrzymaniu. Nadal jednak pozostają pytania o przebieg zdarzeń, motyw oraz relację mężczyzny z ofiarą.
Przełom nie był wynikiem jednego przypadkowego trafienia. Złożyły się na niego zachowany materiał biologiczny, ponowna analiza akt, ponad 950 przesłuchań, ponad 900 próbek DNA, blisko 150 opinii oraz metoda pozwalająca szukać podejrzanego poprzez genetyczne powiązania jego krewnych.
Teraz sprawa będzie musiała zostać oceniona przed sądem. Do tego czasu 37-latek pozostaje podejrzanym i korzysta z domniemania niewinności.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.




