W Trybunale Konstytucyjnym trwa walka o władzę, legalność podejmowanych decyzji i przyszłość jednej z najważniejszych instytucji państwa. Wśród politycznych oskarżeń i dramatycznych wydarzeń przed budynkiem TK pojawił się jednak człowiek, którego postawa zasługuje na szczególną uwagę. Profesor Jakub Stelina, były dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, odmówił udziału w Zgromadzeniu Ogólnym zwołanym przez Annę Korwin-Piotrowską. Nie pierwszy raz stanął wbrew kierownictwu Trybunału. Co szczególnie interesujące, wcześniej potrafił powiedzieć „nie” także Julii Przyłębskiej. Historia gdańskiego profesora pokazuje, że w sporze o Trybunał nie każdy zamierza dostosowywać swoje poglądy do tego, kto akurat sprawuje władzę.
Nie wygłosił płomiennego przemówienia. Nie organizował konferencji prasowej ani nie zapowiadał politycznej ofensywy. Kiedy dziennikarka Onetu zapytała go, czy weźmie udział w zaplanowanym na 3 listopada Zgromadzeniu Ogólnym Trybunału Konstytucyjnego, odpowiedział zaledwie trzema słowami.
„Nie, nie pójdę”.
Tyle wystarczyło, aby stanowisko profesora Jakuba Steliny stało się jasne. W czasie gdy wokół Trybunału rozgrywa się jeden z najostrzejszych konfliktów ustrojowych ostatnich lat, sędzia związany przez większość zawodowego życia z Gdańskiem nie zdecydował się zaakceptować procedury, którą uważa za sprzeczną z prawem.
I nie chodzi wyłącznie o polityczne sympatie. Historia jego wcześniejszych sporów wewnątrz TK pokazuje, że potrafił kwestionować działania również tych, z którymi obecnie występuje po jednej stronie.
Nie poszedł. I dotrzymał słowa
W piątek 30 października 2026 roku w Trybunale Konstytucyjnym doszło do wydarzeń, które doprowadziły do gwałtownego zaostrzenia trwającego od lat konfliktu. Anna Korwin-Piotrowska, wskazana przez grupę sędziów wybranych w obecnej kadencji Sejmu, jako osoba kierująca pracami Trybunału, wydała zarządzenia o miesięcznej przerwie w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.
Następnie zwołała Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. Bogdan Święczkowski nie uznał tych działań. Wydarzenia wywołały protesty przed siedzibą Trybunału, interwencje policji oraz reakcje najważniejszych polityków w kraju.
Jakub Stelina również zakwestionował legalność zastosowanej procedury. Jego argumentacja dotyczyła fundamentalnej kwestii: kto i w jakich okolicznościach może przejąć kierowanie Trybunałem.
Według profesora osoba kierująca TK może wykonywać kompetencje prezesa wówczas, gdy stanowisko to pozostaje nieobsadzone. Tymczasem, w jego ocenie, Anna Korwin-Piotrowska najpierw doprowadziła do odsunięcia prezesa od obowiązków, a dopiero następnie powołała się na powstałą sytuację.
„Odwróciła kolejność, a nie tak mówi prawo” – stwierdził Stelina w rozmowie z Onetem.
We wtorek 3 listopada profesor rzeczywiście nie pojawił się na Zgromadzeniu Ogólnym. Jak przyznał dziennikarzom, obserwował jego przebieg w telewizji. Nie była to więc jedynie zapowiedź, lecz świadoma decyzja, za którą przedstawił konkretne argumenty prawne.
Ośmioro sędziów i spór o kworum
Zgromadzenie Ogólne zwołane przez Annę Korwin-Piotrowską rozpoczęło się 3 listopada o godzinie 15.30. Uczestniczyło w nim ośmioro sędziów. Korwin-Piotrowska przedstawiła stanowisko, zgodnie z którym do udziału uprawnionych było dwanaście osób, a wymagana obecność dwóch trzecich oznaczała kworum wynoszące osiem osób. Uczestnicy zgromadzenia przyjęli tę interpretację jednogłośnie.
Z takim sposobem ustalenia zasad funkcjonowania zgromadzenia nie zgadza się część sędziów TK, kwestionujących przede wszystkim wcześniejsze odsunięcie prezesa i wiceprezesa od obowiązków. Podczas posiedzenia przyjęto projekt budżetu Trybunału na 2027 rok oraz podjęto decyzje dotyczące postępowań dyscyplinarnych.
Stelina pozostał poza salą obrad.
W sporze, w którym uczestniczą przedstawiciele najważniejszych instytucji państwa, nieobecność sędziego była również wyrazem jego stanowiska co do legalności całego przedsięwzięcia.
Ten sam profesor powiedział kiedyś „nie” Julii Przyłębskiej
To być może najważniejszy fragment historii Jakuba Steliny. Gdyby jego obecny sprzeciw był pierwszym takim wystąpieniem, można byłoby uznać go wyłącznie za element podziału między sędziami wybranymi przez różne większości parlamentarne.
Jednak w styczniu 2023 roku profesor znalazł się wśród sędziów kwestionujących dalsze sprawowanie funkcji prezesa Trybunału Konstytucyjnego przez Julię Przyłębską. Był to okres rządów Prawa i Sprawiedliwości, a sama Przyłębska należała do najważniejszych postaci ówczesnego kierownictwa TK.
Stelina skierował do niej pismo, w którym przedstawił argumentację wskazującą, że jej sześcioletnia kadencja na stanowisku prezesa zakończyła się w grudniu 2022 roku. Uważał, że konieczne jest przeprowadzenie procedury wyłonienia kandydatów na nowego prezesa.
Spór nie pozostał wyłącznie na papierze. W kwietniu 2023 roku ośmioro sędziów, w tym Julia Przyłębska, wystosowało publiczny apel do sześciu innych sędziów, wśród których był Stelina, wzywając ich do powrotu do udziału w naradach i rozprawach pełnego składu TK.
Profesor należał więc wówczas do grupy otwarcie sprzeciwiającej się stanowisku kierownictwa Trybunału. Dziś ponownie kwestionuje działania osoby, która ogłosiła przejęcie kierowania instytucją. Zmieniły się nazwiska, okoliczności polityczne i przedmiot konfliktu, ale wspólnym elementem pozostało przywiązanie Steliny do własnej interpretacji przepisów.
To oczywiście nie rozstrzyga, czy jego argumentacja jest w każdej sprawie prawidłowa. Pokazuje jednak, że nie zawsze podążał za stanowiskiem osób sprawujących władzę w Trybunale.
Wychowanek Lecha Kaczyńskiego. Naukowiec z Gdańska
Dla mieszkańców Gdańska postać Jakuba Steliny jest szczególnie interesująca. Choć urodził się 1 kwietnia 1969 roku w Ostródzie, jego kariera naukowa została zbudowana na Uniwersytecie Gdańskim. W 1993 roku rozpoczął pracę akademicką w Katedrze Prawa Pracy. Sześć lat później uzyskał stopień doktora nauk prawnych na podstawie rozprawy zatytułowanej „Związkowa zdolność układowa”.
Promotorem pracy był profesor Lech Kaczyński, późniejszy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. To właśnie pod jego kierunkiem Stelina rozwijał swoje zainteresowania prawem pracy. W kolejnych latach zdobywał następne stopnie i tytuły naukowe, zostając jednym z rozpoznawalnych przedstawicieli tej dziedziny prawa.
W 2006 roku uzyskał habilitację, a w 2018 roku tytuł profesora nauk prawnych. Przez wiele lat pełnił funkcje kierownicze na Wydziale Prawa i Administracji UG. Najpierw był prodziekanem, a w latach 2012–2018 dziekanem wydziału.
Jest autorem i współautorem ponad stu publikacji naukowych. Uczestniczył również w pracach Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy i Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów. W listopadzie 2019 roku Sejm wybrał go na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Ślubowanie przed prezydentem Andrzejem Dudą złożył 5 grudnia.
Do Trybunału trafił więc jako doświadczony profesor prawa z wieloletnim dorobkiem akademickim.
„Nie czuję się sędzią PiS”
Jeszcze przed wydarzeniami z 30 października Stelina udzielił wywiadu dziennikowi „Rzeczpospolita”, który dziś nabiera szczególnego znaczenia. Rozmowa została opublikowana 29 października, zaledwie dzień przed eskalacją konfliktu w Trybunale. Profesor został zapytany, czy uważa się za sędziego Prawa i Sprawiedliwości.
Nie. Czuję się sędzią Trybunału Konstytucyjnego – odpowiedział.
Nie zaprzeczał, że wybrał go Sejm, w którym większość posiadało PiS. Podkreślał jednak, że nie oznacza to jego związków z tym ugrupowaniem ani z jakąkolwiek inną partią. W tym samym wywiadzie mówił o swoim związku z Lechem Kaczyńskim, którego uważa za ważną postać polskiej nauki prawa pracy.
Zaznaczał również, że nie angażował się w działalność polityczną.
Dla oceny jego obecnej postawy ma to znaczenie. Stelina nie ukrywa swojej drogi zawodowej ani okoliczności wyboru do TK, ale nie chce, aby przynależność do składu Trybunału była utożsamiana z polityczną lojalnością.
Nie tylko politycy. Profesor upomniał się o pracowników
Wśród ostrych wypowiedzi dotyczących przyszłości Trybunału Stelina zwrócił również uwagę na sytuację ludzi, którzy na co dzień pracują w tej instytucji. Konflikt wokół projektu budżetu na 2027 rok stworzył obawy o przyszłe finansowanie TK, w tym wypłatę wynagrodzeń dla jego pracowników.
Profesor wyraził sprzeciw wobec sytuacji, w której skutki politycznej konfrontacji mogą ponosić osoby niemające wpływu na decyzje podejmowane przez kierownictwo instytucji. W rozmowie z Onetem mówił o traktowaniu zwykłych ludzi jak zakładników sporu.
Wcześniej w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” podkreślał, że sam pozostaje w innej sytuacji niż pracownicy, dla których wynagrodzenie z TK jest jedynym źródłem utrzymania. To dodatkowy wymiar jego stanowiska. Za konstytucyjnym konfliktem, wielkimi nazwiskami i politycznymi deklaracjami pozostają przecież pracownicy administracyjni, eksperci i urzędnicy, których zawodowa przyszłość zależy od funkcjonowania instytucji.
Sędzia, który ostrzega przed końcem Trybunału
Stelina nie ukrywa, że przyszłość polskiego sądu konstytucyjnego widzi w bardzo ciemnych barwach. Nie przedstawia prostego scenariusza zwycięstwa jednej strony nad drugą. Wskazuje, że bez kompromisu politycznego obecny konflikt może doprowadzić do trwałej dysfunkcji Trybunału.
W rozmowie z Onetem ostrzegał, że jeśli strony nie ustąpią, dotychczasowa formuła działania TK może przestać istnieć.
Nie jest to więc sędzia, który opowiada o szybkim rozwiązaniu problemu przez polityczny triumf którejkolwiek ze stron. Przeciwnie. W jego wypowiedziach powtarza się przekonanie, że konflikt został doprowadzony do punktu, z którego trudno będzie wyjść bez porozumienia.
Wspólnie z sześcioma innymi sędziami podpisał również oświadczenie, w którym wydarzenia z 30 października oceniono jako całkowicie bezprawne. Sygnatariusze wezwali organy państwa i siły polityczne do podjęcia działań zmierzających do rozwiązania kryzysu z poszanowaniem zasad demokratycznego państwa prawnego.
Kręgosłup, który nie zmienia się wraz z polityczną większością
Jakub Stelina nie jest postacią, którą można bez trudności wpisać w prosty polityczny schemat. Wybrany przez Sejm z większością PiS, sprzeciwiał się Julii Przyłębskiej. Związany naukowo z Lechem Kaczyńskim, odrzuca określanie go mianem sędziego partyjnego. Teraz, podczas kolejnej odsłony konfliktu, kwestionuje działania Anny Korwin-Piotrowskiej i odmawia udziału w zwołanym przez nią zgromadzeniu.
Nie ma podstaw, aby twierdzić, że ktoś próbował osobiście zmusić profesora do zmiany stanowiska. Jego dotychczasowe decyzje pozwalają jednak mówić o konsekwencji, która w dzisiejszym życiu publicznym nie zawsze jest oczywista.
Można nie zgadzać się z jego ocenami prawnymi. Można również inaczej interpretować wydarzenia w Trybunale. Trudniej jednak pominąć fakt, że w momentach ważnych sporów potrafił publicznie zakwestionować stanowisko kierownictwa instytucji, niezależnie od politycznego układu, w którym konflikt się rozgrywał.
Dla Gdańska to historia profesora, który przez lata kształcił kolejne pokolenia prawników, a dziś sam musi podejmować decyzje dotyczące fundamentalnych zasad funkcjonowania państwa.
W sporze o Trybunał Konstytucyjny zmieniają się prezesi, polityczne większości i sojusze. Jakub Stelina pokazał natomiast, że nie zamierza zmieniać swojego stanowiska tylko dlatego, że zmienił się układ sił.
I być może właśnie dlatego jego krótkie „nie” wybrzmiało w ostatnich dniach tak mocno.
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.
Obserwuj temat. Damy Ci znać, gdy wrócimy do tej sprawy.

