Ustawa 3003. Czy za manipulacje w internecie państwo będzie mogło przejąć majątek? (FOTO: Sejm/X)

Nowość! Ustawa 3003. Czy za manipulacje w internecie państwo będzie mogło przejąć majątek?

W internecie narasta dyskusja o ustawie, która zdaniem części komentatorów ma pozwolić państwu na odbieranie obywatelom majątku za manipulowanie informacjami w sieci. Chodzi o rządowy projekt oznaczony drukiem sejmowym nr 3003, przyjęty przez Sejm 6 listopada 2026 roku. Przepisy rzeczywiście przewidują zamrażanie aktywów, a w określonych przypadkach nawet przejęcie własności. Nie oznacza to jednak, że każdy kontrowersyjny wpis lub nieprawdziwa informacja automatycznie będzie podstawą do zastosowania sankcji. Sprawdziliśmy, co dokładnie uchwalili posłowie.

Filmy publikowane w mediach społecznościowych przedstawiają ustawę jako zagrożenie dla wolności słowa i prawa własności. W części nagrań pojawiają się twierdzenia o możliwości odebrania obywatelowi całego majątku bez wyroku sądu. Inni komentatorzy przekonują, że przepisy mają służyć wyłącznie przeciwdziałaniu wrogim operacjom informacyjnym oraz obchodzeniu sankcji międzynarodowych.

W rzeczywistości ustawa reguluje znacznie szerszy zakres zagadnień, obejmujący sankcje gospodarcze, finansowe, działalność przedsiębiorstw oraz bezpieczeństwo państwa. Jednym z jej elementów jest jednak nowa możliwość obejmowania sankcjami osób i podmiotów uczestniczących w określonych działaniach informacyjnych.

Najważniejsze fakty są trzy. Po pierwsze, sankcje mogą oznaczać zamrożenie środków finansowych i zasobów gospodarczych. Po drugie, o wpisie na krajową listę sankcyjną decyduje minister właściwy do spraw wewnętrznych, a wcześniejszy wyrok sądu nie jest wymagany. Po trzecie, ustawa przewiduje odrębną procedurę przejęcia własności, choć wiąże ją z dodatkowymi przesłankami i mechanizmem odszkodowania.

Sejm przyjął ustawę. Co właściwie przegłosowano?

6 listopada 2026 roku Sejm przyjął ustawę o środkach ograniczających. Za jej uchwaleniem opowiedziało się 240 posłów, przeciw było 202, a jeden parlamentarzysta wstrzymał się od głosu.

Projekt został przygotowany przez rząd i trafił do Sejmu w sierpniu. Pierwsze czytanie odbyło się 3 września, a następnie dokument skierowano do prac w komisjach. Po rozpatrzeniu poprawek ustawa została uchwalona podczas listopadowego posiedzenia.

Na 7 listopada ustawa nie obowiązuje. Musi jeszcze przejść przez Senat, a następnie zakończyć procedurę ustawodawczą, obejmującą udział prezydenta i ogłoszenie w Dzienniku Ustaw. Zasadniczo przepisy mają wejść w życie po 30 dniach od ogłoszenia. Dla jednego z artykułów przewidziano termin sześciomiesięczny.

Rząd wskazuje, że celem nowych regulacji jest uporządkowanie krajowego systemu sankcji oraz dostosowanie polskiego prawa do zobowiązań wynikających z przepisów Unii Europejskiej. Chodzi między innymi o zapewnienie skuteczniejszego egzekwowania ograniczeń wobec państw, przedsiębiorstw i osób objętych sankcjami, w tym sankcjami związanymi z rosyjską agresją na Ukrainę. Projekt przewiduje jednak również samodzielne krajowe środki ograniczające. To właśnie ich zakres wywołuje największe kontrowersje.

Manipulacje w internecie. Co zapisano w artykule 4?

Kluczowy dla dyskusji o wolności słowa jest artykuł 4 ustawy. Przewiduje on możliwość zastosowania krajowych sankcji wobec osób fizycznych, osób prawnych oraz innych podmiotów inicjujących, realizujących, koordynujących lub finansujących ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym.

Nie chodzi przy tym o każdą manipulację informacją. Przepisy wymagają, aby takie działania stwarzały poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego oraz były prowadzone na korzyść lub w interesie określonych państw objętych sankcjami Unii Europejskiej albo podmiotów również objętych unijnymi sankcjami.

Ustawodawca wprowadził definicję tego rodzaju ingerencji. Ma ona obejmować celowe, systematyczne, skoordynowane i nieautentyczne zachowania informacyjne zmierzające do wywarcia istotnego wpływu na opinie, poglądy lub zachowania odbiorców.

Oznacza to, że ustawowy mechanizm nie został skonstruowany jako ogólna kara za publikowanie fałszywych wiadomości. Działanie musi odpowiadać dodatkowym warunkom, w tym dotyczącym jego charakteru, zagrożenia dla państwa oraz związku z określonym zagranicznym interesem. Ustawa wymaga również wykazania rzeczywistego i poważnego zagrożenia, które może dotyczyć między innymi bezpieczeństwa państwa lub obywateli, porządku publicznego, nienaruszalności granic, pozycji międzynarodowej Polski albo prawidłowości przebiegu wyborów.

To istotne ograniczenia zakresu regulacji. Jednocześnie pozostawiają organom stosującym prawo konieczność oceny, kiedy konkretna działalność informacyjna spełnia ustawowe kryteria.

Ustawa 3003. Czy za manipulacje w internecie państwo będzie mogło przejąć majątek? (FOTO: Sejm/X)
Ustawa 3003. Czy za manipulacje w internecie państwo będzie mogło przejąć majątek? (FOTO: Sejm/X)

Kto zdecyduje, że ktoś prowadzi manipulację informacyjną?

Wpis na krajową listę sankcyjną będzie następował w drodze decyzji ministra właściwego do spraw wewnętrznych. Minister może działać z urzędu albo na wniosek określonych instytucji. Wśród uprawnionych podmiotów znajdują się między innymi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu, Policja, Krajowa Administracja Skarbowa, prokuratura oraz inne organy wskazane w ustawie.

Decyzja o wpisie na listę będzie miała charakter administracyjny. Nie będzie konieczne wcześniejsze przeprowadzenie procesu karnego zakończonego prawomocnym wyrokiem skazującym.

Co więcej, zgodnie z artykułem 8 ust. 7 decyzja ma podlegać natychmiastowemu wykonaniu.

W praktyce oznacza to, że określone sankcje mogą zostać zastosowane, zanim sąd administracyjny rozpatrzy skargę osoby zainteresowanej. Ustawa przewiduje możliwość zaskarżenia decyzji. Nie wprowadza jednak wymogu uzyskania wcześniejszej zgody sądu na sam wpis na listę.

Dodatkowo minister może ograniczyć zakres uzasadnienia decyzji, jeśli przemawiają za tym względy bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego. To jeden z najważniejszych punktów całej regulacji z perspektywy proceduralnych gwarancji ochrony praw obywatelskich.

Zamrożenie konta bankowego, pieniędzy i nieruchomości

Artykuł 6 określa rodzaje krajowych środków ograniczających, które mogą być stosowane wobec osób i podmiotów wpisanych na listę. Najważniejsze z perspektywy majątkowej jest zamrożenie środków finansowych lub zasobów gospodarczych pozostających własnością, w posiadaniu albo pod kontrolą osoby objętej sankcjami.

Ustawa posługuje się szeroką definicją środków finansowych.

Obejmuje ona między innymi gotówkę, środki na rachunkach bankowych, depozyty, papiery wartościowe, akcje, udziały w przedsiębiorstwach oraz inne aktywa finansowe.

Zasoby gospodarcze mogą natomiast obejmować składniki majątku, które można wykorzystać do uzyskania pieniędzy, towarów lub usług, w tym nieruchomości. Trzeba jednak rozróżnić zamrożenie od odebrania własności. Osoba, której aktywa zostaną zamrożone, co do zasady nadal pozostaje ich właścicielem. Nie może jednak nimi swobodnie dysponować w zakresie wynikającym z decyzji i zastosowanego środka.

Może to oznaczać problemy z korzystaniem ze środków na rachunku, sprzedażą określonych składników majątku czy prowadzeniem działalności gospodarczej.

Ustawa nie przesądza, że każdy wpis na listę musi oznaczać automatyczne zamrożenie wszystkich aktywów danej osoby. Decyzja określa zastosowane środki, a minister może wskazać zakres majątku objętego sankcją.

Z perspektywy osoby prowadzącej przedsiębiorstwo skutki mogą być jednak daleko idące.

Czy państwo będzie mogło przejąć czyjś majątek?

Odpowiedź znajduje się w artykułach 24–33 ustawy. Przewidują one możliwość ustanowienia tymczasowego zarządu przymusowego w celu przejęcia własności środków finansowych lub zasobów gospodarczych należących do osoby albo podmiotu wpisanych na listę sankcyjną.

Mechanizm nie ogranicza się zatem wyłącznie do czasowego zablokowania możliwości korzystania z majątku. Zgodnie z artykułem 24 zarząd taki może zostać ustanowiony, jeżeli jest niezbędny dla ochrony ważnego interesu publicznego, interesu ekonomicznego państwa albo zapewnienia bezpieczeństwa państwa.

Decyzję podejmuje minister właściwy do spraw gospodarki. Również w tym przypadku ustawodawca przewidział natychmiastową wykonalność decyzji. Sam zarząd może zostać ustanowiony początkowo na okres do sześciu miesięcy, z możliwością przedłużania. Łącznie nie może on trwać dłużej niż 36 miesięcy.

W tym czasie osoba objęta zarządem traci możliwość samodzielnego zarządzania wskazanymi aktywami i rozporządzania nimi. Co szczególnie istotne, artykuł 28 pozwala ministrowi właściwemu do spraw gospodarki wydać decyzję o przejęciu własności.

Może ona nastąpić na rzecz Skarbu Państwa albo innego podmiotu, który wyrazi na to zgodę. Zatem twierdzenie, że ustawa przewiduje możliwość przejęcia majątku w drodze administracyjnej, ma podstawę w rzeczywistych zapisach dokumentu. Nie oznacza to jednak, że przejęcie następuje automatycznie po wpisaniu na listę sankcyjną. Jest to odrębna procedura, wymagająca spełnienia dodatkowych przesłanek.

A co z odszkodowaniem za przejętą własność?

Artykuł 29 zakłada, że przejęcie własności następuje za odszkodowaniem odpowiadającym wartości rynkowej. W przypadku nieruchomości podstawą wyceny ma być operat rzeczoznawcy majątkowego. Przy innych aktywach przewidziano odpowiednią wycenę sporządzaną przez niezależny podmiot.

Jest jednak istotny szczegół. Ustawa stanowi, że środki należne z tytułu odszkodowania również zostają objęte krajowym środkiem ograniczającym, co do zasady oznaczającym ich zamrożenie.

W konsekwencji osoba, której własność zostanie przejęta, może uzyskać prawo do odszkodowania, ale jednocześnie nie mieć możliwości swobodnego korzystania z przyznanych pieniędzy tak długo, jak obowiązuje odpowiedni środek ograniczający.

Przewidziano ponadto szczególne rozwiązanie dotyczące sytuacji, w której państwo objęte sankcjami stosuje podobne ograniczenia wobec Polski, obywateli lub podmiotów z określonych państw europejskich. W takich okolicznościach ustawa dopuszcza ograniczenie, a nawet wyłączenie odszkodowania.

Ten mechanizm różni się od standardowej sytuacji, w której za przejęty majątek wypłacana jest rekompensata pozostająca do dyspozycji dotychczasowego właściciela.

Czy można się odwołać od decyzji?

Tak. Przewidziano możliwość złożenia skargi do sądu administracyjnego. Osoba wpisana na listę może również wystąpić z uzasadnionym wnioskiem o zmianę decyzji albo wykreślenie jej z listy. Nie oznacza to jednak, że wniesienie skargi automatycznie wstrzyma skutki sankcji.

Artykuł 9 przewiduje, że zaskarżona decyzja zachowuje moc do chwili uprawomocnienia się wyroku. Podobne rozwiązania dotyczą decyzji związanych z przejęciem majątku. W praktyce kontrola sądowa może więc nastąpić już po zamrożeniu aktywów lub uruchomieniu innej procedury ograniczającej prawa majątkowe.

Z drugiej strony nie można twierdzić, że ustawa całkowicie wyklucza udział sądów. Przewiduje ona kontrolę sądowoadministracyjną, a także szczególne postępowania sądowe dotyczące określonych czynności związanych ze zbyciem majątku.

W sporze o ustawę istotne jest zatem nie tylko istnienie drogi sądowej, lecz również to, czy zapewni ona wystarczająco szybką i skuteczną ochronę osobie, wobec której zastosowano sankcje.

Ustawa 3003. Czy za manipulacje w internecie państwo będzie mogło przejąć majątek? (FOTO: Sejm/X)
Ustawa 3003. Czy za manipulacje w internecie państwo będzie mogło przejąć majątek? (FOTO: Sejm/X)

Czy ustawa pozwala zostawić człowieka bez pieniędzy na życie?

Przepisy przewidują możliwość zwolnienia części zamrożonych środków. Artykuł 10 wymienia między innymi wydatki związane z zaspokajaniem podstawowych potrzeb osoby objętej sankcjami i członków rodziny pozostających na jej utrzymaniu. Chodzi o środki potrzebne na żywność, najem mieszkania lub kredyt hipoteczny, leczenie, leki, podatki, składki ubezpieczeniowe czy opłaty za usługi użyteczności publicznej.

Dopuszczalne są również określone wydatki na pomoc prawną i inne uzasadnione potrzeby. Nie jest to jednak równoznaczne z automatycznym pozostawieniem osobie objętej sankcjami swobodnego dostępu do określonej kwoty pieniędzy.

Zwolnienie środków następuje na warunkach przewidzianych w odpowiedniej decyzji. Dlatego stwierdzenie, że ustawa bez wyjątku pozwala pozbawić człowieka wszelkich środków do życia, nie oddaje całej treści regulacji. Jednocześnie dostęp do pieniędzy na podstawowe potrzeby może wymagać osobnego rozstrzygnięcia administracyjnego.

A co ze zwykłymi wpisami na Facebooku, filmami i artykułami?

To pytanie szczególnie ważne dla dziennikarzy, wydawców internetowych, blogerów i użytkowników mediów społecznościowych.

W artykule 4 znalazł się przepis, który wyraźnie wyłącza z definicji działań sankcjonowanych zwykłe korzystanie z wolności wyrażania poglądów, rozpowszechniania informacji, wolności prasy oraz prowadzenia działalności dziennikarskiej, publicystycznej i wydawniczej. Wyłączenie obejmuje także ujawnianie informacji w interesie publicznym.

Nie jest ono jednak bezwarunkowe. Ochrona nie obejmuje sytuacji, w której taka aktywność stanowi świadome i rzeczywiste uczestniczenie w działalności ingerencyjnej określonej w artykule 4.

Przykładowo pojedynczy użytkownik, który podaje dalej nieprawdziwą informację, nie spełnia przez sam fakt jej udostępnienia wszystkich przesłanek wymaganych do zastosowania sankcji na podstawie tego przepisu.

Podobnie opublikowanie przez redakcję artykułu krytykującego rząd, instytucje państwowe lub politykę międzynarodową nie stanowi samoistnej przesłanki wpisu na listę. Inaczej może wyglądać sytuacja podmiotu świadomie organizującego skoordynowaną operację informacyjną w interesie określonego państwa objętego unijnymi sankcjami, jeśli spełnione zostaną również pozostałe ustawowe warunki.

To jednak przykłady ilustrujące sposób działania przepisów, a nie rozstrzygnięcia konkretnych spraw.

Ostateczna ocena będzie zależeć od okoliczności oraz materiału dowodowego.

KRRiT ostrzegała przed zagrożeniem dla wolności słowa

Zastrzeżenia do rządowego projektu zgłaszała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. 25 września 2026 roku przewodnicząca KRRiT Agnieszka Glapiak poinformowała o skierowaniu pisma do marszałka Sejmu i parlamentarzystów.

Wskazywała na możliwość arbitralnego stosowania regulacji wobec legalnie działających mediów oraz ryzyko ograniczania wolności słowa. KRRiT zwracała również uwagę na projektowany system kar administracyjnych oraz możliwość nakładania ich przez organy niezajmujące się bezpośrednio regulacją rynku medialnego.

Stanowisko to odnosiło się do wcześniejszej wersji projektu.

W toku prac parlamentarnych zmieniono przepisy artykułu 4, doprecyzowując definicję ingerencji informacyjnej i wprowadzając wyraźne odniesienia do ochrony wolności wypowiedzi oraz działalności dziennikarskiej. Nie można zatem automatycznie przenosić wszystkich zastrzeżeń KRRiT z września na ostateczny tekst uchwalony w listopadzie bez uwzględnienia późniejszych zmian.

Pozostaje jednak kwestia sposobu stosowania przepisów i zakresu kontroli nad decyzjami administracyjnymi.

Nawet 20 milionów złotych kary. Za co?

W dyskusji internetowej pojawia się również kwota 20 milionów złotych. Nie została wymyślona przez komentatorów. Taką maksymalną wysokość administracyjnej kary pieniężnej rzeczywiście przewiduje artykuł 59.

Trzeba jednak wyjaśnić, czego dotyczy. Kary zostały powiązane z naruszeniem lub obchodzeniem określonych zakazów i obowiązków wynikających ze środków ograniczających. Przykładem może być udostępnianie zasobów podmiotom objętym sankcjami, niedopełnienie obowiązku zamrożenia aktywów czy udział w działaniach zmierzających do obejścia sankcji.

Osobny przepis dotyczy również nadawania, umożliwiania lub ułatwiania nadawania treści przez podmioty objęte określonymi sankcjami Unii Europejskiej, a także reklamowania produktów lub usług w takich treściach, jeżeli narusza to właściwy zakaz sankcyjny.

Nie jest to więc ogólna kara 20 milionów złotych za opublikowanie fałszywej informacji, niepopularnej opinii albo materiału krytycznego wobec władzy. Odpowiedzialność administracyjna z tych przepisów wymaga naruszenia konkretnych ograniczeń.

Dlaczego rząd chce nowych uprawnień?

Przedstawiciele rządu argumentują, że dotychczasowy system egzekwowania sankcji był rozproszony i nie zapewniał wystarczającej skuteczności. Podczas pierwszego czytania projektu 3 września wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek wskazywał na potrzebę dostosowania polskich rozwiązań do unijnych pakietów sankcyjnych.

Przekonywał, że nowe przepisy pozwolą państwowym instytucjom skuteczniej reagować na przypadki obchodzenia ograniczeń oraz nie będą wymagały każdorazowej zmiany krajowej ustawy wraz z przyjmowaniem kolejnych pakietów unijnych.

Rząd przedstawia mechanizm jako narzędzie przeciwdziałania zagrożeniom dla bezpieczeństwa państwa, w tym działaniom związanym z agresywną polityką państw objętych sankcjami. Wskazuje również na istniejące mechanizmy ochrony prawnej, możliwość wnioskowania o wykreślenie z listy oraz kontrolę decyzji przez sądy administracyjne.

Spór dotyczy zatem nie tylko celu ustawy, ale także zakresu nowych kompetencji administracji i zabezpieczeń przed ich niewłaściwym wykorzystaniem.

Co jest prawdą, a co uproszczeniem w internetowej dyskusji?

Najczęściej powtarzane twierdzenia wymagają kilku rozróżnień.

„Za wpis w internecie mogą zabrać cały majątek”. Sam wpis nie stanowi wystarczającej podstawy. Ustawa odnosi się do działań spełniających określone przesłanki związane z ingerencją informacyjną i bezpieczeństwem państwa. Przewiduje jednak daleko idące środki majątkowe wobec osób zakwalifikowanych do zastosowania sankcji.

„Państwo może zamrozić konto bez wyroku sądu”. To twierdzenie odpowiada konstrukcji przepisów. Wpis na listę następuje decyzją administracyjną, która podlega natychmiastowemu wykonaniu. Możliwa jest późniejsza kontrola sądowa.

„Ustawa przewiduje przejęcie własności”. Tak. Reguluje to osobna procedura, w której o przejęciu decyduje minister właściwy do spraw gospodarki. Nie następuje ono jednak automatycznie wraz z wpisem na listę sankcyjną.

„Za fake newsa grozi 20 milionów złotych”. To sformułowanie jest mylące. Maksymalna kara administracyjna dotyczy określonych naruszeń przepisów sankcyjnych, a nie dowolnej nieprawdziwej wypowiedzi.

„Nie będzie możliwości odwołania”. To nieprawda. Ustawa przewiduje skargę do sądu administracyjnego, choć jej wniesienie nie powoduje automatycznego ustania skutków decyzji.

Co dalej z ustawą 3003?

Po uchwaleniu ustawy przez Sejm dalszy etap procedury legislacyjnej należy do Senatu.

Senatorowie mogą przyjąć ustawę bez poprawek, zaproponować zmiany albo podjąć uchwałę o jej odrzuceniu. W przypadkach przewidzianych w Konstytucji dalsze rozstrzygnięcia należą ponownie do Sejmu, a następnie do prezydenta.

Z perspektywy ochrony praw obywatelskich szczególnego znaczenia nabierają trzy kwestie: precyzja definicji ingerencji informacyjnej, standard dowodowy wymagany do wpisania osoby na listę sankcyjną oraz skuteczność sądowej kontroli decyzji podejmowanych przez administrację.

Warto również obserwować, czy w toku dalszych prac pojawią się dodatkowe zabezpieczenia dotyczące prawa własności i swobody działalności dziennikarskiej.

Jedno wynika z tekstu ustawy bezspornie: przewidziano zarówno mechanizmy zamrażania aktywów, jak i możliwość przejęcia własności w określonych okolicznościach, bez wymogu uprzedniego prawomocnego wyroku karnego.

Nie wynika z niego natomiast, że każdy obywatel publikujący kontrowersyjne treści w internecie może zostać ukarany wyłącznie za wyrażenie poglądów lub rozpowszechnienie nieprawdziwej informacji.

O tym, jak szeroko nowe przepisy będą stosowane w praktyce, zdecydują przyszłe działania właściwych organów i sądowa kontrola ich rozstrzygnięć. Na obecnym etapie można oceniać brzmienie uchwalonych przepisów, a nie skutki ich przyszłego stosowania.


Dokumenty źródłowe

Stan prawny i legislacyjny: 7 listopada 2026 r. Analiza oparta na projekcie w brzmieniu ze sprawozdania komisji oraz poprawkach rozpatrzonych 6 listopada 2026 r.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Chcesz wiedzieć, co będzie dalej?

Obserwuj temat. Damy Ci znać, gdy wrócimy do tej sprawy.

Damy Ci znać, gdy wrócimy do tej sprawy.
Wbijam Szpile poleca

W tym samym temacie

Wybierz kolejny artykuł
Ładowanie zdjęcia