Para młodych ludzi miała wchodzić do sklepów, grozić pracownikom gazem pieprzowym i zabierać pieniądze z kasy. Gdańscy policjanci zatrzymali 26-letnią kobietę i 29-letniego mężczyznę, których powiązano z dwoma rozbojami w placówkach popularnej sieci. Sąd zdecydował, że najbliższe 2 miesiące spędzą w areszcie. Grozi im do 15 lat więzienia.
Weszli do sklepu i zażądali pieniędzy
Do jednego ze zdarzeń doszło 21 czerwca 2026 r. w Gdańsku. Według ustaleń policji do sklepu popularnej sieci wszedł mężczyzna razem z kobietą. Nie była to zwykła wizyta przy półce z pieczywem czy napojami. Mężczyzna miał zagrozić ekspedientce użyciem gazu pieprzowego i zmusić ją do wydania gotówki z kasy fiskalnej.
Łupem sprawców padło blisko 1900 zł. Dla dużej sieci sklepów to może wyglądać jak kwota do przełknięcia. Dla pracownika stojącego za ladą, który nagle widzi przed sobą napastnika, to jednak nie jest żadna „strata operacyjna”. To strach, stres i chwila, która zostaje w głowie na długo. Bo człowiek idzie do pracy, a nie na konfrontację z kimś, kto grozi gazem.
Sprawa trafiła do kryminalnych z komisariatu przy ul. Kartuskiej. I tu zaczęło się odtwarzanie całej ścieżki: kto wszedł, kiedy, którędy wyszedł, co zarejestrowały kamery.
Czytaj też: Nowe fakty ws. rozboju na obywatelu Norwegii przez Szwedów
Monitoring, świadkowie i zatrzymanie
Policjanci zabezpieczyli nagrania z monitoringu, przesłuchali świadków i prowadzili działania operacyjne. Takie sprawy rzadko kończą się po jednym obejrzeniu filmu z kamery. Trzeba połączyć szczegóły, porównać zachowanie, sprawdzić tropy, które na początku mogą wyglądać niepozornie.
Efekt przyszedł we wtorek. Funkcjonariusze zatrzymali 26-letnią kobietę i 29-letniego mężczyznę. Oboje zostali doprowadzeni do jednostki policji, gdzie wykonano z nimi dalsze czynności.
To był moment, w którym sprawa zaczęła się rozszerzać. Kryminalni powiązali zatrzymaną parę nie tylko z rozbojem z 21 czerwca. Według policji bardzo podobne zdarzenie miało miejsce wcześniej, 6 czerwca tego roku. Schemat miał być niemal taki sam: sklep, groźba użycia gazu pieprzowego, pieniądze i szybka ucieczka z gotówką.
Czytaj też: Rozbój z kradzieżą w drogerii na Ujeścisku
Dwa rozboje, jeden schemat
Zatrzymani przyznali się do udziału w obu zdarzeniach. Usłyszeli też zarzuty. Policja mówi tu o rozbojach, a więc nie o zwykłej kradzieży. Różnica jest zasadnicza. Gdy pojawia się groźba i przemoc albo jej zapowiedź, sytuacja robi się w 100 proc. poważna.
W tej historii szczególnie uderza banalność miejsca. Popularny sklep, normalny dzień, pracownik przy kasie. Ktoś kupuje bułki, ktoś płaci za wodę, ktoś inny odbiera resztę. I nagle wchodzi para, która zamiast zakupów ma plan na zastraszenie człowieka i wyciągnięcie pieniędzy z kasy.
Dla klientów może to być kilkuminutowe zamieszanie. Dla ekspedientki – dużo więcej. Bo trudno później normalnie stanąć za ladą, gdy raz usłyszało się groźbę i nie wiadomo było, czy za chwilę ktoś naprawdę użyje gazu.
Sąd zdecydował o areszcie
Wczoraj sąd, na wniosek Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz w Gdańsku, zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 26-latki i 29-latka. Najbliższe 2 miesiące spędzą za kratami, czekając na dalszy bieg sprawy.
Za zarzucane im przestępstwa grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności. To pokazuje, jak poważnie traktowane są napady, w których ofiara zostaje zastraszona, nawet jeśli sprawcy nie użyli broni palnej, tylko gazu pieprzowego.
Na razie wiadomo jedno: para nie wróci szybko na ulice. A pracownicy sklepów, którzy coraz częściej muszą mierzyć się nie tylko z kolejkami i nerwowymi klientami, ale też z agresją, dostali przynajmniej sygnał, że takie sprawy nie lądują w szufladzie. I dobrze. Bo kasa sklepowa to jedno, ale poczucie bezpieczeństwa ludzi po drugiej stronie lady – zupełnie inna sprawa.
mn




