Minister zdrowia wyjaśnia dochody. W tle Szpitale Pomorskie (FOTO: Ministerstwo Zdrowia)

Minister zdrowia wyjaśnia dochody. W tle Szpitale Pomorskie

Oświadczenie majątkowe minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy przyciągnęło uwagę przez kwotę 725 tys. zł wpisaną jako inne osiągnięte dochody. Teraz najważniejszy nie jest już sam zapis w dokumencie, ale to, co się za nim kryje. Część pieniędzy pochodziła bowiem z wcześniejszej pracy w spółce Szpitale Pomorskie, w tym z odszkodowania za zakaz konkurencji. I tu właśnie pojawia się lokalny wątek – bardzo pomorski, nie warszawski.

Ponad pół miliona z poprzedniej pracy

Minister zdrowia doprecyzowała, co składało się na 725 tys. zł brutto wykazane w oświadczeniu majątkowym za 2025 r. Największą część tej kwoty stanowiło 530 221,66 zł brutto.

W tej sumie znalazły się m.in. część stała wynagrodzenia za 2025 r., część zmienna wynagrodzenia za 2024 r. oraz odszkodowanie za zakaz konkurencji wynikający z kontraktu menedżerskiego zawartego ze spółką Szpitale Pomorskie. To ważny szczegół, bo przesuwa środek ciężkości całej sprawy.

Nie chodzi więc tylko o ogólne tłumaczenie, że pieniądze pochodzą z pracy radcy prawnego, zarządzania i wykładów. Chodzi również o konkretny mechanizm znany z kontraktów menedżerskich – wypłatę za to, że po odejściu z funkcji osoba nie podejmuje działalności konkurencyjnej wobec byłego pracodawcy.

Pomorski adres tej historii

Lokalny trop jest tu wyraźny, bo Sobierańska-Grenda przez ponad osiem lat była prezesem Szpitali Pomorskich. To spółka zarządzająca placówkami należącymi do samorządu województwa pomorskiego. Dla mieszkańców regionu nie jest to nazwa z urzędowej tabelki, tylko instytucja związana z realnym leczeniem, kolejkami, oddziałami i codziennym działaniem szpitali.

Dlatego informacja o odszkodowaniu za zakaz konkurencji może szczególnie interesować właśnie Pomorze. Pieniądze nie wzięły się z bieżącej pracy w Ministerstwie Zdrowia, lecz w dużej części z wcześniejszego etapu kariery – z zarządzania samorządową spółką szpitalną.

W praktyce mamy więc sytuację dość prostą: osoba, która przez lata kierowała ważną pomorską spółką medyczną, trafiła później do rządu. A w oświadczeniu za 2025 r. pojawiły się dochody związane jeszcze z tamtym okresem. W tym z zapisami kontraktu menedżerskiego.

Odszkodowanie, czyli nie pensja z resortu

To istotne rozróżnienie. Wynagrodzenie Jolanty Sobierańskiej-Grendy z Ministerstwa Zdrowia w 2025 r. wyniosło ok. 113,5 tys. zł. Tymczasem „inne osiągnięte dochody” sięgnęły 725 tys. zł brutto.

Sama kwota 530 221,66 zł brutto stanowiła ok. 73 proc. całej puli „innych dochodów”. W tej części mieściło się właśnie m.in. odszkodowanie za zakaz konkurencji, obok wynagrodzenia stałego i zmiennego związanego ze Szpitalami Pomorskimi.

Dla zwykłego człowieka może to brzmieć dość egzotycznie. Ktoś kończy pracę, a potem jeszcze dostaje pieniądze za zakaz konkurencji. W dużych kontraktach menedżerskich takie zapisy się zdarzają, ale kiedy chodzi o osobę publiczną i sektor zdrowia, pytania pojawiają się same. Nie muszą od razu oznaczać afery. Są po prostu naturalne.

Zwłaszcza że ochrona zdrowia to dziedzina, w której pacjent często słyszy, że pieniędzy brakuje. Na sprzęt. Na ludzi. Na terminy. Na normalne funkcjonowanie oddziału. I wtedy pół miliona złotych z hakiem w oświadczeniu ministra robi wrażenie, nawet jeśli formalnie wszystko zostało wykazane.

Czytaj też: Politycy KO, medale i gala Szpitala Dziecięcego Polanki

Jeszcze Podlasie i dydaktyka

Minister wskazała też pozostałe źródła dochodu. 128 tys. zł brutto pochodziło ze współpracy na podstawie umowy z Województwem Podlaskim. Ten projekt miał zakończyć się w kwietniu 2025 r.

Reszta kwoty została przypisana działalności naukowo-dydaktycznej. Sobierańska-Grenda podkreśla, że po objęciu urzędu ministra zdrowia jej jedyną dodatkową aktywnością jest właśnie działalność naukowa i dydaktyczna, a przepisy na to pozwalają.

To porządkuje obraz sprawy, ale lokalnego znaczenia nie usuwa. Największy ciężar tej historii nadal leży przy Szpitalach Pomorskich i kontrakcie menedżerskim.

Zobacz: Pomorscy samorządowcy z odznakami. Swoi odznaczyli swoich

Z Malborka do Warszawy

W tle jest jeszcze wcześniejsza droga zawodowa obecnej minister. Zanim kierowała resortem zdrowia, była związana z pomorską administracją i ochroną zdrowia. Pracowała m.in. jako dyrektor Departamentu Zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego, a na początku kariery była sekretarzem powiatu i kierownikiem Biura Rady w Starostwie Powiatowym w Malborku.

To właśnie ten lokalny życiorys sprawia, że sprawa nie jest wyłącznie warszawską ciekawostką z oświadczenia majątkowego. Dla Pomorza to historia o tym, jak wygląda przejście z samorządowego zarządzania szpitalami do centralnej polityki zdrowotnej.

Nie ma tu na razie informacji o zarzutach czy nieprawidłowościach. Jest natomiast konkret: 725 tys. zł innych dochodów, w tym ponad 530 tys. zł brutto związane m.in. ze Szpitalami Pomorskimi i zakazem konkurencji. I to jest najmocniejszy punkt tej sprawy.

Bo kiedy minister zdrowia tłumaczy swoje dochody, wyborców zwykle interesuje nie tylko ile, ale przede wszystkim – skąd.

mn



👉 Więcej newsów na stronie głównej Wbijamszpile.pl

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.