Nie 12,5 tys. zł jest w tej historii najważniejsze. Prawdziwe pytanie brzmi: czy przy przebudowie jednego z najważniejszych gdańskich mostów najpierw zweryfikowano technologię wykonania posadowienia, a dopiero później rozpoczęto roboty? To właśnie pale, mikropale i kotwy mają sprawić, że nowe przyczółki zachowają stabilność na trudnym gruncie i nie zaczną ponownie przesuwać się w kierunku rzeki. Oficjalne komunikaty miasta oraz data umowy z dodatkowym ekspertem nie układają się dziś w całkowicie jasną chronologię. DRMG zapewnia, że wszystko przebiega prawidłowo, ale jednocześnie przyznaje, że po opinii zwiększono zabezpieczenia kotwiące.
Przebudowa Mostu Siennickiego jest jedną z najważniejszych inwestycji komunikacyjnych w Gdańsku. Przeprawa łączy Śródmieście z Wyspą Portową, a jej zamknięcie oznacza poważne utrudnienia dla mieszkańców Stogów i Przeróbki. Nie jest to więc kolejny remont, o którym można spokojnie zapomnieć do czasu przecięcia wstęgi.
Wartość oferty firmy Most sp. z o.o., wybranej do realizacji zadania, wynosi 43 432 788,68 zł. Zakres inwestycji obejmuje między innymi rozbiórkę i odbudowę przyczółków, wykonanie nowego palowania i fundamentów oraz remont pozostałych elementów konstrukcji. Zakończenie prac zapowiadane jest na połowę 2027 roku.
W Centralnym Rejestrze Umów pojawiła się jednak dodatkowa umowa, która zwróciła uwagę redakcji WbijamSzpile.pl. Chodzi o umowę nr 224/2026-L/PU.511.79.2026/AF, zawartą 29 lipca 2026 roku przez Dyrekcję Rozbudowy Miasta Gdańska z INGEO sp. z o.o. Za 12 500 zł firma miała w ciągu trzech dni przygotować „Opinię ekspercką dla projektu technologicznego posadowienia Mostu Siennickiego”.
Sama ekspertyza nie jest niczym niepokojącym. Przeciwnie – dodatkowa, niezależna kontrola rozwiązania geotechnicznego przy tak ważnym obiekcie może być dowodem ostrożności inwestora. Wątpliwości pojawiają się dopiero po zestawieniu dat.
Kotwy ruszyły 23 lipca. Umowę zawarto 29 lipca
Oficjalny portal miasta opublikował 23 lipca materiał zatytułowany „Intensywne palowanie przy moście Siennickim”. Miasto informowało w nim jednoznacznie, że tego dnia rozpoczęto wykonywanie kotew mikropalowych wzmacniających posadowienie konstrukcji.
W komunikacie czytamy, że 23 lipca na budowie pojawiła się specjalistyczna maszyna, dzięki której rozpoczęto wykonywanie kotew. Portal informował również, że tego dnia przy przyszłych przyczółkach mocowano kilkumetrowe pale.
Dzień później także strona inwestycji prowadzona przez DRMG została uzupełniona o informację, że wykonawca wykonuje kotwy mikropalowe na jednym z przyczółków.
Chronologia wynikająca z publicznie dostępnych informacji wygląda więc następująco:
| Data | Oficjalna informacja |
|---|---|
| 23 lipca 2026 r. | Miasto informuje o rozpoczęciu wykonywania kotew mikropalowych i mocowaniu pali pod przyczółki |
| 24 lipca 2026 r. | DRMG podaje, że wykonawca wykonuje kotwy mikropalowe wzmacniające posadowienie mostu |
| 29 lipca 2026 r. | DRMG zawiera z INGEO umowę na trzydniowe opracowanie opinii o projekcie technologicznym posadowienia |
Taka kolejność nie dowodzi jeszcze, że roboty wykonano bez wymaganej weryfikacji. Możliwe, że opinia INGEO dotyczyła innych elementów niż kotwy wykonywane 23 lipca. Możliwe również, że ekspert rozpoczął pracę wcześniej, a umowę sformalizowano później. Możliwe wreszcie, że określenia używane w miejskich komunikatach nie odpowiadają dokładnie zakresowi technologii ocenianej przez INGEO.
Każda z tych możliwości wymaga jednak podania konkretnych dat i dokumentów. Tego w odpowiedzi DRMG zabrakło.

DRMG: projekt technologiczny przygotował wykonawca
Redakcja WbijamSzpile.pl zapytała DRMG między innymi o przyczynę zamówienia dodatkowej ekspertyzy, autora ocenianego projektu, kolejność rozpoczęcia robót i sporządzenia opinii, zakres uwag eksperta oraz możliwe konsekwencje dla kosztu i terminu inwestycji.
Z odpowiedzi wynika, że szczegółowy projekt technologiczny posadowienia nie został przygotowany przez autora podstawowej dokumentacji, lecz należał do obowiązków wykonawcy robót. Następnie dokument przekazano do sprawdzenia.
Zgodnie z założeniami postępowania przetargowego i warunkami kontraktu, przygotowanie projektu technologicznego posadowienia pośredniego konstrukcji należało do wykonawcy robót. Opracowany przez wykonawcę projekt technologiczny został następnie przekazany do oceny i weryfikacji – przekazała wbijamszpile.pl Aneta Niezgoda, kierownik Biura Komunikacji Społecznej DRMG.
Według DRMG pozyskanie zewnętrznego eksperta wynikało ze stopnia skomplikowania warunków geotechnicznych oraz znaczenia mostu dla miejskiego układu komunikacyjnego. Projekt był równolegle analizowany przez projektanta, inspektorów nadzoru i inwestora.
Mając na uwadze stopień skomplikowania zagadnień geotechnicznych oraz znaczenie obiektu dla układu komunikacyjnego miasta, Zamawiający zdecydował o pozyskaniu dodatkowej, niezależnej opinii eksperckiej. Działanie to miało charakter dodatkowej weryfikacji przyjętych rozwiązań – wyjaśniła Aneta Niezgoda.
Ekspertyzę przygotował dr inż. Marcin Blockus z firmy INGEO. Jak informuje DRMG, wykonawcę opinii wybrano w trybie negocjacji zgodnie z regulaminem jednostki.
Najważniejsze zapewnienie i największa niewiadoma
W odpowiedzi DRMG znalazło się zdanie kluczowe dla całej sprawy:
Opinia została sporządzona przed rozpoczęciem wykonywania elementów posadowienia objętych ocenianą technologią.
To istotne zapewnienie, ale nie rozwiązuje problemu chronologii. Nie podano bowiem daty sporządzenia opinii, daty jej przekazania DRMG ani daty zatwierdzenia projektu po uwzględnieniu uwag eksperta. Nie wyjaśniono również jednoznacznie, czy kotwy wykonywane 23 lipca były elementami objętymi ocenianą technologią.
Jeżeli były objęte opinią, powstaje pytanie, jak ekspertyza mogła zostać sporządzona przed rozpoczęciem robót, skoro umowę z INGEO zawarto dopiero sześć dni później. Czy ekspert pracował przed podpisaniem umowy? Jeżeli tak, kto i na jakiej podstawie zlecił mu rozpoczęcie pracy?
Jeżeli natomiast wykonywane 23 lipca kotwy nie były objęte opiniowanym projektem, DRMG powinna jasno wskazać, czym różniły się od elementów ocenianych przez INGEO. Bez takiego wyjaśnienia czytelnik otrzymuje dwa komunikaty, które trudno ze sobą pogodzić: roboty przy posadowieniu rozpoczęły się 23 lipca, ale opinia zamówiona umową z 29 lipca miała powstać przed rozpoczęciem ocenianych robót.
Nie musi tu być żadnej nieprawidłowości. Może istnieć całkowicie racjonalne techniczne i formalne wyjaśnienie. Problem polega na tym, że urząd go nie przedstawił.

Opinia pozytywna, ale zabezpieczenia zwiększono
DRMG podkreśla, że ekspert pozytywnie ocenił technologię zaproponowaną przez wykonawcę. Na tym odpowiedź urzędu się jednak nie kończy.
Wnioski eksperta pozytywnie oceniły przyjętą technologię oraz zastosowane rozwiązania. Jednocześnie ekspert przedstawił uwagi o charakterze doprecyzowującym i optymalizacyjnym, dotyczące w szczególności zwiększenia zabezpieczeń kotwiących w gruncie i nasypie. Uwagi te zostały uwzględnione w projekcie technologicznym – poinformowała Aneta Niezgoda.
To właśnie ten fragment ma dla mieszkańców większe znaczenie niż kwota 12 500 zł. Z odpowiedzi wynika bowiem, że ekspertyza nie była wyłącznie formalnym potwierdzeniem wcześniej przygotowanego dokumentu. Ekspert przedstawił uwagi, a projekt technologiczny został po ich otrzymaniu zmieniony.
„Zwiększenie zabezpieczeń kotwiących” może oznaczać zarówno ostrożnościowe dopracowanie rozwiązania, jak i bardziej znaczącą zmianę parametrów. Bez opinii oraz dwóch wersji projektu – sprzed uwag i po ich uwzględnieniu – nie sposób uczciwie ocenić skali korekty.
Nie wiadomo, czy zwiększono liczbę kotew, ich długość, średnicę, rozmieszczenie, sposób wykonania czy inne parametry zabezpieczenia gruntu i nasypu. Nie wiadomo również, czy wersja przygotowana pierwotnie przez wykonawcę mogła być bez zmian skierowana do realizacji.
Sformułowania o „doprecyzowaniu” i „optymalizacji” brzmią uspokajająco, ale nie zastępują informacji o rzeczywistym zakresie zmian.
Dlaczego kotwy i mikropale są tak ważne?
Żeby zrozumieć wagę tej odpowiedzi, trzeba wrócić do przyczyny obecnej przebudowy. Stare przyczółki Mostu Siennickiego były posadowione na drewnianych palach wbitych przed ponad stu laty w grząski grunt. Miasto samo informowało, że stare pale zaczęły osuwać się w kierunku rzeki. Ruch przyczółków pogarszał stan całej przeprawy i ostatecznie doprowadził do jej zamknięcia dla samochodów i tramwajów.
Przyczółek nie jest jedynie betonową podporą stojącą na brzegu. To miejsce, w którym konstrukcja mostu spotyka się z gruntem i nasypem drogowym. Musi przejąć ciężar samej przeprawy oraz obciążenia powodowane przez samochody i tramwaje. Jednocześnie działa na niego parcie gruntu tworzącego nasyp, wpływ wody, zmiany temperatury oraz siły poziome wywoływane między innymi hamowaniem i ruszaniem pojazdów.
Obciążenia te nie pojawiają się jednorazowo. Powtarzają się przez dziesiątki lat. Jeżeli grunt bezpośrednio pod konstrukcją jest słaby, niejednorodny lub podatny na odkształcenia, fundament nie może opierać się wyłącznie na jego górnej warstwie. Obciążenia trzeba przekazać głębiej albo rozłożyć je w taki sposób, aby ograniczyć osiadanie i przesuwanie przyczółka.
Temu służą między innymi mikropale. Są to smukłe elementy fundamentowe wykonywane w gruncie, najczęściej z zastosowaniem stalowego zbrojenia i zaczynu cementowego. Ich zadaniem może być przenoszenie obciążeń konstrukcji na głębiej położone, bardziej nośne warstwy podłoża. Mogą również współpracować w grupie, zwiększając odporność fundamentu na obciążenia pionowe i poziome.
Kotwy gruntowe pełnią inną, choć uzupełniającą funkcję. Są elementami pracującymi na rozciąganie i przekazują siły z zabezpieczanej konstrukcji w głąb gruntu. Można obrazowo powiedzieć, że przytrzymują ścianę, nasyp lub zabezpieczenie wykopu, aby parcie ziemi i wody nie wypchnęło ich w niepożądanym kierunku. W opracowaniach inżynierskich stosowane są między innymi przy ścianach oporowych, zabezpieczaniu skarp oraz stabilizacji obszarów podatnych na osuwanie.
W przypadku Mostu Siennickiego dokładny podział funkcji pomiędzy pale, mikropale, kotwy i ścianki szczelne będzie można opisać dopiero po zapoznaniu się z projektem technologicznym. Samo miasto używa w komunikatach kilku określeń: pisze o „palowaniu”, „kilkumetrowych palach” oraz „kotwach mikropalowych”. Nie należy więc bez dokumentacji zakładać, że wszystkie te nazwy dotyczą jednego i tego samego elementu.
Z punktu widzenia mieszkańca najważniejszy jest jednak rezultat pracy całego układu. Nowe posadowienie i zabezpieczenia mają powstrzymać nierównomierne osiadanie oraz poziome przemieszczanie się przyczółków. Mają zapewnić, że obciążenia generowane przez konstrukcję mostu, ruch tramwajowy i samochodowy oraz napierający nasyp zostaną bezpiecznie przejęte przez grunt.
Właśnie dlatego informacja o „zwiększeniu zabezpieczeń kotwiących w gruncie i nasypie” nie może być traktowana jak nieistotna redakcyjna poprawka w projekcie. Nie oznacza ona automatycznie, że pierwotna koncepcja była wadliwa. Może świadczyć o rozsądnym zwiększeniu zapasu bezpieczeństwa jeszcze przed rozpoczęciem właściwych prac. Trzeba jednak wiedzieć, co zwiększono i kiedy podjęto tę decyzję.
Jeżeli ekspert przed rozpoczęciem ocenianych robót zalecił większą liczbę kotew, ich inne rozmieszczenie albo zmianę parametrów, a wykonawca uwzględnił to w projekcie, byłby to przykład prawidłowo działającej kontroli. Jeżeli natomiast część elementów wykonywano już wcześniej, a dopiero później zwiększono zabezpieczenia, mieszkańcy mają prawo poznać skalę zmian i sposób postępowania z wcześniej wykonanymi pracami.
W przypadku obiektu, którego poprzednie przyczółki już raz zaczęły przesuwać się w kierunku rzeki, nie jest to techniczny drobiazg. To jeden z najważniejszych elementów decydujących o tym, czy po zakończeniu wartej ponad 43 mln zł przebudowy problem nie powróci za kilka lub kilkanaście lat, a ten artykuł nie będzie podstawą do politycznej odpowiedzialności.

DRMG wyklucza błędy i problemy gruntowe
Urząd stanowczo zaprzecza, aby potrzeba sporządzenia opinii wynikała z błędów dokumentacji albo z ujawnienia innych warunków gruntowych niż zakładano.
Konieczność sporządzenia opinii nie wynikała z błędów lub braków w dokumentacji projektowej ani z rozbieżności pomiędzy dokumentacją a rzeczywistymi warunkami gruntowymi – podkreśliła kierownik Biura Komunikacji Społecznej DRMG.
Według miasta już na etapie przetargu założono, że szczegółowy projekt technologiczny posadowienia opracuje wykonawca, aby osiągnąć parametry podłoża określone przez zamawiającego. Zewnętrzna ekspertyza miała stanowić dodatkowy poziom kontroli tego rozwiązania.
To wyjaśnienie jest możliwe i logiczne. W dużych inwestycjach wykonawca często przygotowuje szczegółowe rozwiązania technologiczne, a ich sprawdzanie przed realizacją jest normalnym elementem procesu. Nadal pozostaje jednak pytanie, czy cała weryfikacja – wraz z uwagami zwiększającymi zabezpieczenia – zakończyła się przed rozpoczęciem prac objętych projektem.
Zobacz też: Most Siennicki ma być gotowy w czerwcu 2027. Zaskakujące spotkanie

Nie ma podstaw do straszenia mieszkańców
Na obecnym etapie nie ma podstaw, aby twierdzić, że bezpieczeństwo Mostu Siennickiego było lub jest zagrożone z powodu omawianej opinii. Samo zlecenie dodatkowej ekspertyzy należy oceniać pozytywnie, jeżeli służyło zwiększeniu pewności co do przyjętych rozwiązań.
DRMG zapewnia, że projektant, inspektorzy nadzoru, ekspert i zamawiający uznają zaproponowaną technologię za właściwą. Opinia nie miała również spowodować zatrzymania robót.
Sporządzenie opinii nie spowodowało wstrzymania robót i nie skutkuje koniecznością zmiany podstawowych założeń inwestycji – przekazała Aneta Niezgoda.
Miasto podtrzymuje termin oddania mostu do użytkowania w połowie 2027 roku. Według DRMG wartość umowy z wykonawcą pozostaje bez zmian, a firma Most nie zgłosiła ani nie zapowiedziała roszczeń finansowych związanych z omawianym zakresem prac.
Na obecnym etapie nie występują okoliczności stanowiące zagrożenie dla jej terminowej i prawidłowej realizacji – zapewnia DRMG.
Te deklaracje są ważne i należy je odnotować. Nie usuwają jednak potrzeby poznania dokumentów. Im bardziej urząd jest przekonany, że procedura została przeprowadzona prawidłowo, tym łatwiejsze powinno być przedstawienie dokładnych dat i zakresu zmian.
Nie chodzi o 12,5 tys. zł
Koszt opinii INGEO stanowi około 0,03 proc. wartości kontraktu na przebudowę mostu. Budowanie całej historii wyłącznie wokół wydania 12 500 zł byłoby więc sztucznym pompowaniem niewielkiej pozycji w budżecie ponad 43-milionowej inwestycji.
Mieszkańca powinno interesować coś innego: czy przy wykonywaniu fundamentów i zabezpieczeń nowego przyczółka zachowano właściwą kolejność podejmowania decyzji.
Najpierw powinien powstać projekt technologiczny. Następnie powinien zostać oceniony, poprawiony i zatwierdzony. Dopiero później powinny ruszyć elementy robót objęte tym projektem. Jeżeli dokładnie tak było, dokumenty powinny to jednoznacznie potwierdzić.
Ma to znaczenie z czterech powodów. Po pierwsze – chodzi o jakość i trwałość konstrukcji, która ma służyć przez wiele kolejnych lat. Po drugie – zmiany wprowadzone odpowiednio wcześnie są zwykłym elementem procesu budowlanego, natomiast korekty dokonywane po rozpoczęciu robót mogą prowadzić do komplikacji. Po trzecie – mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jak działa nadzór nad jedną z najważniejszych miejskich inwestycji. Po czwarte – przejrzystość chronologii pozwala ocenić wiarygodność komunikatów o braku zagrożeń dla budżetu i terminu.
Dokumenty zamiast kolejnych zapewnień
Odpowiedź DRMG przynosi kilka ważnych informacji. Wiemy, że projekt technologiczny przygotował wykonawca. Wiemy, że INGEO oceniło go pozytywnie. Wiemy też, że ekspert zalecił zwiększenie zabezpieczeń kotwiących, a zalecenie zostało wprowadzone do projektu.
Wciąż nie znamy jednak najważniejszych dat. Nie widzieliśmy opinii, pierwotnej wersji projektu ani wersji po zmianach. Nie wiemy, których dokładnie elementów dotyczyło zwiększenie zabezpieczeń. Nie otrzymaliśmy również jednoznacznej odpowiedzi, czy prace rozpoczęte 23 lipca były objęte technologią opiniowaną przez INGEO.
Dlatego WbijamSzpile.pl występuje do DRMG o udostępnienie opinii eksperckiej, odpowiednich części projektu technologicznego przed zmianami i po ich wprowadzeniu, dokumentów potwierdzających daty ich przekazania oraz wpisów wskazujących dzień rozpoczęcia ocenianych robót.
Nie po to, aby na siłę dowodzić, że przy moście wydarzyło się coś niebezpiecznego. Chodzi o rozstrzygnięcie prostego i ważnego dla mieszkańców pytania:
Czy przy posadowieniu Mostu Siennickiego najpierw sprawdzono i zatwierdzono technologię, a później rozpoczęto roboty – czy najpierw zaczęto budować, a dopiero potem zwiększono zabezpieczenia?
Przy inwestycji wartej ponad 43 mln zł odpowiedzią nie powinno być kolejne zapewnienie, że wszystko przebiega prawidłowo. Odpowiedzią powinny być daty i dokumenty.
Czytaj też: Czy Most Siennicki jest stabilny? Nurkowie przeprowadzą inspekcję
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

