Park kulturowy w Gdańsku. Spór o sen, jarmarki i projekt, którego zabrakło na stole (FOTO: Marcin Gadomski/gdansk.pl)

Nowość! Park kulturowy w Gdańsku. Spór o sen, jarmarki i projekt, którego zabrakło na stole

Miasto mówi o kompromisie, mieszkańcy pytają, kiedy będą mogli spać. Jedni chcą przeczytać pełny projekt uchwały, inni sprawdzić, czy nowe zakazy obejmą także miejskie wydarzenia. Spotkanie dotyczące Parku Kulturowego Główne Miasto pokazało, że za prezentacją nowych zasad kryją się spory, których nie da się zamknąć jednym słowem: „równowaga”.

Ogródki gastronomiczne do godz. 23 w dni od niedzieli do czwartku i do godz. 1 w piątki i soboty. Do 25 identyfikatorów dla meleksów. Ograniczenia dla handlu, reklam i ulicznego nagłośnienia. Takie propozycje przedstawiono 28 października podczas spotkania w Technikum Łączności w Gdańsku.

Historia tematu

Damy Ci znać, gdy wrócimy do tej sprawy.
  1. NajnowszyCzytasz teraz
    <span class="nowosc-label">Nowość!</span> Park kulturowy w Gdańsku. Spór o sen, jarmarki i projekt, którego zabrakło na stole

W miejskim komunikacie park jest narzędziem ochrony zabytków i pogodzenia potrzeb mieszkańców, przedsiębiorców oraz turystów. Podczas dyskusji uczestnicy sprawdzali tę deklarację na konkretnych przykładach: własnych oknach nad restauracyjnym ogródkiem, ulicach przy granicy parku i stoiskach, które raz mają szpecić przestrzeń, a innym razem być częścią miejskiego wydarzenia.

Pozostawał też problem podstawowy. Żeby ocenić proponowane przepisy, trzeba móc je przeczytać.

Projekt uchwały? Na spotkaniu prezentacja

Uczestnicy kilkakrotnie domagali się udostępnienia pełnego projektu. Prezentacja pozwalała poznać kierunek zmian, ale nie dawała możliwości sprawdzenia wszystkich definicji, wyłączeń i warunków. Właśnie te szczegóły zdecydują później o tym, kogo obejmie zakaz, a kto będzie mógł powołać się na wyjątek.

Radny PiS, Przemysław Majewski zabierających głos przypominał, że wcześniejszy projekt opublikowano w 2023 roku. Pytał, dlaczego tym razem nie można zrobić tego samego.

Ja będę miał czas, żeby się z tym zapoznać na komisji, na sesji i tak dalej, i nad tym zagłosować, ale zupełnie nie rozumiem, dlaczego państwo dzisiaj tylko na tej prezentacji się opieracie. Bo ja chciałbym, wracając dzisiaj z tego spotkania, wrócić i przejść sobie te trzydzieści kilka stron uchwały, tak jak było to zrobione w 2023 roku. I do dzisiaj wisi ten projekt uchwały, który wtedy został schowany do szuflady. Nie rozumiem kompletnie, dlaczego tego nie zrobiliście, i liczę na to, że będzie zmiana decyzji, jeśli to zostało wysłane do konserwatora. Równie dobrze dzisiaj na stronie parku kulturowego można zamieścić projekt uchwały i wszyscy będziemy mogli się nad tym pochylić, w konkretne zapisy spojrzeć i je ocenić – mówi Majewski.

W odpowiedzi padło wyjaśnienie, że kolejność była zamierzona.

Chcieliśmy najpierw zaprezentować założenia, zanim opublikujemy, i ta uchwała będzie opublikowana. Także chcieliśmy najpierw państwu ten skrót przedstawić, ale oczywiście będzie opublikowana – wyjaśniła Sylwia Betlej.

Zapowiedziano jednocześnie skierowanie projektu pod głosowanie na listopadowej sesji Rady Miasta. Na pytanie o możliwość ponownej rozmowy po publikacji dokumentu wskazywano na posiedzenia komisji rady.

To istotna różnica wobec obrazu szeroko skonsultowanego kompromisu. Zebranie opinii o problemach Głównego Miasta jest jednym etapem. Możliwość sprawdzenia, jak te opinie przełożono na konkretne przepisy, pozostaje kolejnym. Podczas spotkania uczestnicy upominali się właśnie o ten drugi etap.

Park kulturowy w Gdańsku. Spór o sen, jarmarki i projekt, którego zabrakło na stole (FOTO: Marcin Gadomski/gdansk.pl)
Park kulturowy w Gdańsku. Spór o sen, jarmarki i projekt, którego zabrakło na stole (FOTO: Marcin Gadomski/gdansk.pl)

Ogródek do godz. 1 w nocy. A sen od której?

Najbardziej osobisty wymiar miała rozmowa o godzinach działania ogródków gastronomicznych. Władze przedstawiały propozycję jako ustępstwo obu stron: mieszkańcy oczekiwali wcześniejszego zamknięcia, przedsiębiorcy chcieli dłuższej działalności.

Jednak dla osoby mieszkającej bezpośrednio nad stolikami godzina zamknięcia nie jest wyłącznie wynikiem negocjacji. Wyznacza też porę, od której można liczyć na spokojniejszą noc.

To jest bardzo ładne hasło. Każdy ma prawo mieszkać, pracować i odpoczywać. Rozumiem, pracować można, ale odpoczywać od pierwszej w nocy. Niektórzy pracują w sobotę, proszę państwa. Proszę zwrócić uwagę: położyć się o pierwszej spać, o ósmej muszę być w pracy – ośmiu godzin tutaj już ciężko, że tak powiem, wyciąć – mówił jeden z mieszkańców.

Ten sam rozmówca wskazywał, że problemem nie musi być awantura ani muzyka z głośników. Wystarczy rozmowa kilku osób, która na wąskiej ulicy staje się uciążliwa w mieszkaniach na wyższych piętrach. Pytał też, czy rozwiązaniem ma być ciągłe telefonowanie na policję lub do Straży Miejskiej.

Odpowiedź opierała się na porównaniu z obecną sytuacją: nowe godziny miały wprowadzić ograniczenie tam, gdzie dziś ogródek może funkcjonować przez całą noc.

Dzisiaj ogródek ma prawo funkcjonować całą noc. To my chcemy to ograniczyć, więc nie wiem, o jakim status quo pan mówi. Zasady, które dzisiaj funkcjonują, to są zasady, w których nie wolno naruszać zasad współżycia społecznego. Nie może pan ich naruszać ani w parku kulturowym, ani jeżeli tej uchwały nie będzie – tłumaczył Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska.

Z drugiej strony restauratorzy przedstawiali argumenty gospodarcze i wyniki zamówionego badania opinii mieszkańców Gdańska. Przekonywali, że ogródki są pozytywnie oceniane, a zamknięcie ich nie spowoduje zniknięcia ludzi z ulic.

Z sali padła jednak uwaga, że pytanie o poparcie dla ogródków w mieście nie jest tym samym co pytanie o ogródek działający do pierwszej w nocy pod własnym oknem. W ten sposób dyskusja wracała do punktu wyjścia. Ustalenie godziny zamknięcia jest konkretną zmianą. Nie wyjaśnia jednak, jak skutecznie chronić odpoczynek osób, którym hałas przeszkadza już wcześniej.

Zakazy na co dzień, wyjątki na jarmark

Miasto podkreśla, że park ma wprowadzić jednakowe zasady na gruntach publicznych i prywatnych. Wątpliwości pojawiły się przy zestawieniu ograniczeń dla handlu z regułami dotyczącymi jarmarków i wydarzeń.

Skoro określona zabudowa handlowa nie pasuje do historycznego otoczenia, dlaczego ma być dopuszczalna podczas imprezy? Gdzie przebiega granica między ochroną dziedzictwa a wyjątkiem uzasadnianym tradycją?

Wskazaliście państwo na samym początku, że kluczową kwestią jest to, że te zasady mają dotyczyć zarówno miejsc publicznych, jak i miejsc prywatnych. No i tutaj mam jednak pewien zgrzyt. Bo z jednej strony, moim zdaniem słusznie, chcecie państwo uregulować budy przy LOT-cie, które nijak się mają do samego centrum tego miasta. A z drugiej strony kilka slajdów później wskazujecie państwo, że budki w trakcie jarmarków są jak najbardziej dozwolone i one mogą sobie funkcjonować. No bardzo przepraszam, ale to jednak wtedy mamy sytuację taką, że prywatne podmioty na swoim terenie nie mogą takich stawiać, a z drugiej strony miasto w ramach jarmarków takie budki stawiać może – podkreślał Andrzej Ługin, redaktor Gdańsk Strefa Prestiżu.

Podobne pytanie dotyczyło oświetlenia. Skoro projekt ogranicza kolorowe iluminacje, czy zasada obejmie również miejskie obiekty, w tym fontannę Neptuna podświetlaną przy różnych okazjach? W odpowiedzi wskazano, że wydarzenia obejmuje wyjątek.

W obronie Jarmarku Dominikańskiego przywoływano jego tradycję, rozpoznawalność i znaczenie dla lokalnych przedsiębiorców. Później padła deklaracja odnosząca się wprost do wyłączenia zasad.

Uchwała mówi konkretnie o trzech tygodniach jarmarku. […] Trzy tygodnie w ramach jarmarku te zasady są zawieszone ze względu na to dziedzictwo – wyjaśniał Piotr Grzelak.

Ta wypowiedź wymaga zestawienia z pełnym dokumentem. Nie pozwala uznać, że na czas jarmarku przestanie obowiązywać cała uchwała. Pokazuje jednak, dlaczego uczestnicy chcieli poznać dokładny zakres wyjątków.

Pojawiła się też obawa, że wyłączenia będą wykorzystywane do obchodzenia ograniczeń. W odpowiedzi zapowiadano obserwowanie skutków nowych przepisów i ich późniejsze zmiany. Dla uczestników pytających o równość zasad oznaczało to, że część odpowiedzi przyniesie dopiero praktyka.

Park kulturowy w Gdańsku. Spór o sen, jarmarki i projekt, którego zabrakło na stole (FOTO: Marcin Gadomski/gdansk.pl)
Park kulturowy w Gdańsku. Spór o sen, jarmarki i projekt, którego zabrakło na stole (FOTO: Marcin Gadomski/gdansk.pl)

Dwadzieścia pięć identyfikatorów nie oznacza końca problemu meleksów

Jedną z najbardziej konkretnych propozycji jest coroczny konkurs na maksymalnie 25 identyfikatorów dla pojazdów wolnobieżnych. Mają obowiązywać wyznaczone trasy i miejsca postoju, a przestrzeganie zasad ma wpływać na szanse uzyskania kolejnego pozwolenia.

Podczas spotkania doprecyzowano jednak, że po określonych trasach przez obszar parku będą mogły przejeżdżać również pojazdy bez identyfikatorów. Na prezentowanej mapie przejazdy te oznaczono kolorem zielonym.

Limit nie oznacza więc, że wszystkie pozostałe meleksy znikną z tej części Gdańska. Jeszcze wyraźniej wybrzmiał problem ulic leżących poza granicami parku.

Jedynym narzędziem do uregulowania kwestii pojazdów wolnobieżnych jest park kulturowy. I to możemy uregulować tutaj, w tym obszarze, który jest parkiem kulturowym. Natomiast pojazdy wolnobieżne, zgodnie z polskimi przepisami prawa, są pojazdami dopuszczonymi do ruchu. Co więcej, mogą bezpłatnie, niestety mogą bezpłatnie parkować na miejscach, które są w strefie […]. Przykro mi to powiedzieć, ale będzie tak jak jest, bo my nie mamy żadnego innego narzędzia, żadnej innej podstawy prawnej – taka jeszcze nie została w Polsce stworzona, żeby to uregulować – mówiła Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.

Chwilę później padło ostrzeżenie, że przy granicy parku można spodziewać się nagromadzenia meleksów. Wskazywano okolice kościoła św. Katarzyny i Muzeum Bursztynu jako miejsca, których nowe regulacje nie obejmą.

Osobny spór dotyczył przewozów połączonych ze spożywaniem alkoholu. Pytano, czy przyznanie identyfikatora można uzależnić od niewydawania alkoholu na pokładzie. W odpowiedzi powoływano się na brak podstawy prawnej do proponowanego zakazu.

Park może więc ograniczyć liczbę pojazdów korzystających z wybranych ulic i uporządkować część ich działalności. Z przedstawionych odpowiedzi wynika jednak, że nie rozwiąże wszystkich problemów, a część ruchu może przenieść się na sąsiednie ulice.

Na spotkaniu łatwiej było wskazać planowane zakazy niż uzgodnić, czy dadzą oczekiwany efekt. Pełny projekt powinien pozwolić sprawdzić przynajmniej to, co można zapisać precyzyjnie: granice parku, trasy meleksów, godziny działania ogródków i zakres wyjątków. Dopiero wtedy rozmowa o kompromisie będzie mogła dotyczyć tych samych przepisów, a nie różnych wyobrażeń o tym, co znalazło się w prezentacji.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Chcesz wiedzieć, co będzie dalej?

Obserwuj temat. Damy Ci znać, gdy wrócimy do tej sprawy.

Damy Ci znać, gdy wrócimy do tej sprawy.
Wbijam Szpile poleca

W tym samym temacie

Wybierz kolejny artykuł
Ładowanie zdjęcia