To miał być zwykły moment wytchnienia od upału. Skończyło się walką o życie, a później najgorszą informacją. Nad jeziorem Sowica w gminie Prabuty utonął 24-letni mieszkaniec gminy Mikołajki Pomorskie. Mężczyznę udało się jeszcze wyciągnąć z wody i przywrócić mu funkcje życiowe, ale po kilku godzinach zmarł w szpitalu.
Dramat na niestrzeżonym kąpielisku
Do zdarzenia doszło wczoraj, 27 czerwca, na terenie gminy Prabuty. Służby otrzymały pilne zgłoszenie dotyczące osoby znajdującej się pod wodą. Chodziło o jezioro Sowica i niestrzeżone kąpielisko.
Zanim na miejsce dotarli policjanci, mężczyznę wyciągnęło na brzeg dwóch świadków. To oni jako pierwsi podjęli próbę ratowania 24-latka. W takich chwilach nie ma czasu na narady, telefony do znajomych i rozglądanie się po plaży. Liczą się sekundy.
Po przyjeździe funkcjonariusze przejęli resuscytację krążeniowo-oddechową. Walka trwała około 10-15 minut. Udało się przywrócić funkcje życiowe mężczyzny. Potem poszkodowanego przejął zespół ratownictwa medycznego, który przewiózł go do szpitala.
Zobacz też: Dwa utonięcia jednego dnia. Czerwona flaga zignorowana
Nadzieja była krótka. Tragedia nad jeziorem Sowica
Przez chwilę mogło się wydawać, że najgorsze zostało opanowane. Niestety, kilka godzin później do policjantów dotarła tragiczna wiadomość. 24-letni mieszkaniec gminy Mikołajki Pomorskie zmarł.
Przed nami kolejne bardzo gorące dni. Wiele osób będzie szukało ochłody nad jeziorami, rzekami i innymi akwenami. To naturalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy rozsądek zostaje w samochodzie razem z ręcznikiem.
Najbezpieczniej korzystać z wyznaczonych kąpielisk, szczególnie tych, gdzie dyżurują ratownicy. Niestrzeżone miejsca bywają zdradliwe. Dno może nagle się urwać, organizm może odmówić posłuszeństwa, a skurcz czy osłabienie potrafią zaskoczyć nawet osobę, która uważa się za dobrego pływaka.
Nie ma tu miejsca nawet na 1 proc. brawury. Alkohol, skakanie do zimnej wody po długim opalaniu, samotne pływanie czy lekceważenie zakazów – to prosta droga do nieszczęścia.
Dzieci pod stałą opieką
Osobny temat to dzieci. Nad wodą nie wystarczy „mieć je na oku” od czasu do czasu. Dziecko powinno być pod stałym nadzorem osoby dorosłej. Nawet krótka chwila nieuwagi może skończyć się dramatem.
Warto też reagować, gdy ktoś inny potrzebuje pomocy. Nie chodzi o bezmyślne ryzykowanie własnego życia, bo wtedy ofiar może być więcej. Trzeba natychmiast dzwonić pod numer 112, alarmować innych i – jeśli umiemy – udzielić pierwszej pomocy.
Czytaj również: Ciało kobiety wyłowione z Zatoki Gdańskiej w Brzeźnie
mn

