Policyjna kompromitacja podczas Ultra Race 2026? Radny krytykuje (FOTO: KWP Gdańsk)

Policyjna kompromitacja podczas Ultra Race 2026? Radny krytykuje

Impreza Ultra Race 2026 ściągnęła fanów motoryzacji. W okolicach Hali Olivia przez długie godziny mieszkańcy słyszeli ryk silników, pisk opon i wyścigi spod świateł. Największe oburzenie wywołało jednak to, że policja była na miejscu, a mimo to – jak twierdzi radny Marek Sosnowski – przez długi czas nie reagowała stanowczo. „Tak nie powinno wyglądać egzekwowanie przepisów w mieście” – alarmuje.

„To była kompromitacja”

Radny dzielnicy Przymorze Małe Marek Sosnowski nie owija w bawełnę. Jego zdaniem nocne wydarzenia w rejonie Hali Olivia pokazały poważny problem z reakcją służb.

To, co wydarzyło się wczoraj w Gdańsku, a szczególnie w okolicach Hali Olivia, było kompromitacją – ocenił Sosnowski.

Według radnego policja była obecna od początku, ale przez długi czas pozostawała bierna. W praktyce, jak wskazuje, mogło to zostać odebrane jako przyzwolenie na drogowe wybryki.

Policja była obecna od początku, jednak przez długi czas pozostawała bierna, dając de facto przyzwolenie na nielegalne zachowania – stwierdził.

Mocne słowa? Owszem. Ale każdy, kto próbował zasnąć przy takim hałasie, pewnie nie uzna ich za przesadę.

Drift, palenie gumy i wyścigi spod świateł

Z relacji radnego wynika, że w sieci krąży wiele nagrań pokazujących driftowanie, palenie gumy i wyścigi spod świateł. Wszystko miało dziać się praktycznie na oczach funkcjonariuszy.

Mieszkańcy okolicznych dzielnic przez wiele godzin byli zakładnikami drogowej patologii – hałasu, łamania przepisów i demonstracyjnego lekceważenia prawa – napisał Sosnowski.

To zdanie dobrze oddaje skalę frustracji. Bo dla jednych to efektowny pokaz pod maską sportowych emocji. Dla innych – nieprzespana noc, strach o bezpieczeństwo i poczucie, że ktoś urządził sobie tor wyścigowy pod oknami.

Radny zwrócił uwagę także na szerszy problem. Nie chodzi tylko o jedną noc i jedną ulicę.

Ta sytuacja pokazała coś bardzo niepokojącego: osoby łamiące przepisy nie obawiają się konsekwencji, a autorytet Policji w takich momentach po prostu nie istnieje – ocenił.

Czytaj też: Ultrace 2026 w Gdańsku. Policja reaguje na nocne spotkania

Reakcja dopiero po zgłoszeniach

Według Sosnowskiego bardziej zdecydowane działania miały zostać podjęte dopiero po licznych zgłoszeniach od mieszkańców. Ci, jak relacjonował, nie mogli spać z powodu hałasu.

Dopiero po masowych zgłoszeniach mieszkańców, którzy nie mogli spać z powodu hałasu, podjęto bardziej zdecydowane działania – wskazał radny.

I właśnie to najbardziej kłuje. Bo mieszkańcy oczekują od służb nie reakcji spóźnionej, wymuszonej telefonami, ale obecności, która realnie zatrzymuje łamanie prawa. Szczególnie wtedy, gdy funkcjonariusze są już na miejscu.

Sosnowski ostrzegł również, że problem może nie skończyć się na jednej nocy.

Niestety wszystko wskazuje na to, że dziś scenariusz może się powtórzyć – napisał.

Policja pokazuje liczby

Pomorska policja przedstawiła własne podsumowanie działań. Funkcjonariusze przekazali, że podczas wieczorno-nocnej akcji na terenie Trójmiasta prowadzili działania nastawione na bezpieczeństwo na drogach i niedopuszczenie do nielegalnych wyścigów.

Według policyjnych danych przeprowadzono 274 kontrole pojazdów i wylegitymowano 339 kierowców oraz pasażerów. Mundurowi nałożyli 46 mandatów, głównie za przekroczenie prędkości, stan techniczny pojazdów, brak pasów oraz brak podstawowego wyposażenia.

Zatrzymano też 2 prawa jazdy za przekroczenie prędkości powyżej 50 km/h. Do tego dochodzi 1 wniosek za kierowanie pojazdem bez uprawnień oraz 1 ujawnione przestępstwo z art. 180a kk – kierowanie mimo cofnięcia uprawnień.

Policjanci zatrzymali również 14 dowodów rejestracyjnych, przede wszystkim za przekroczenie norm hałasu, zły stan techniczny i brak badania technicznego w terminie. Jeden z pasażerów okazał się osobą poszukiwaną do sprawy prowadzonej przez jedno z państw strefy Schengen.

Zobacz też: Nielegalne wyścigi w Gdańsku. Nocna akcja grupy SPEED

Statystyki nie gaszą emocji

Policyjne liczby robią wrażenie, ale nie zamykają sprawy. Bo mieszkańcy i radny pytają o coś innego: dlaczego najpierw pozwolono, by sytuacja tak się rozlała?

To nie jest drobiazg. Gdy kierowcy palą gumę, ścigają się spod świateł i testują cierpliwość całej dzielnicy, nie chodzi już o „pasję do motoryzacji”. Chodzi o zwykłe bezpieczeństwo. O matkę z dzieckiem, która nie może spać. O starszego człowieka, któremu drży szyba w oknie. O mieszkańców, którzy mają prawo do spokojnej nocy.

Policja zapowiada, że cykliczne działania będą kontynuowane. Podkreśla też, że nie ma przyzwolenia na nielegalne wyścigi samochodowe, stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym i rażące naruszanie przepisów.

Po tej nocy wielu gdańszczan będzie jednak patrzeć służbom na ręce. I trudno się dziwić.

mn



Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.


Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.