Karol Nawrocki 6 sierpnia 2025 zostaje zaprzysiężony na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. 42-letni gdańszczanin, dotychczasowy prezes Instytutu Pamięci Narodowej i były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, zwyciężył w wyborach prezydenckich uzyskując 50,89 proc. głosów (przy 49,11 proc. dla Rafała Trzaskowskiego). Nawrocki, formalnie bezpartyjny kandydat, startował jako przedstawiciel obywatelskiego komitetu konserwatywnych autorytetów z silnym poparciem obozu Prawa i Sprawiedliwości. Jego droga do Pałacu Prezydenckiego to niebanalny życiorys historyka i działacza, który stał się symbolem konserwatywnego światopoglądu.
Urodzony 3 marca 1983 r. w Gdańsku, wychował się na Siedlcach, w rodzinie o silnych tradycjach patriotycznych. Jego ojciec Ryszard był tokarzem i działaczem Solidarności, biorącym udział w strajkach lat 80. – wspomnienie tamtych wydarzeń od najmłodszych lat kształtowało świadomość przyszłego prezydenta. Matka, Elżbieta, pracowała jako introligatorka.
Młody Karol od dzieciństwa chłonął historię; po maturze ukończył Instytut Historii Uniwersytetu Gdańskiego, a w 2013 r. obronił doktorat z nauk humanistycznych. Specjalizował się m.in. w badaniach oporu antykomunistycznego i przestępczości zorganizowanej w PRL. Poszerzał także kompetencje menedżerskie – zdobył dyplom MBA na Politechnice Gdańskiej. Z racji kierowania instytucjami publicznymi nigdy nie należał do partii politycznej, pozostając urzędnikiem służby publicznej.
Karol Nawrocki trafia do IPN a potem do Muzeum II Wojny Światowej
Swoją karierę związał z Instytutem Pamięci Narodowej – od 2009 r. pracował w gdańskim oddziale IPN, dochodząc do stanowiska naczelnika Biura Edukacji Publicznej. Dał się poznać jako aktywny działacz pamięci historycznej. Był współorganizatorem uroczystego pogrzebu legend podziemia niepodległościowego – Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” – oraz współprzewodniczącym komitetu budowy pomnika Żołnierzy Wyklętych odsłoniętego w Gdańsku w 2018 r. Takie inicjatywy zyskały mu szacunek środowisk kombatanckich i prawicowych, akcentujących potrzebę upamiętnienia bohaterów antykomunistycznego oporu.
W 2017 r. Nawrocki na kilka lat rozstał się z IPN, obejmując funkcję dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Jego nominacja nastąpiła niedługo po przejęciu władzy przez obóz konserwatywny – nowy dyrektor szybko zapowiedział zmiany w ekspozycji muzealnej. Wprowadził do wystawy głównej nowe wątki poświęcone m.in. rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, ojcu Maksymilianowi Kolbe czy bohaterskiej rodzinie Ulmów.
Korekta narracji muzeum, dotąd bardziej uniwersalnej, nadała jej silniej patriotyczny, polsko-centryczny rys. Te posunięcia wywołały jednak spór z twórcami pierwotnej ekspozycji, którzy oskarżyli Nawrockiego o ingerencję polityczną w przekaz muzeum i naruszenie praw autorskich do wystawy. Sprawa trafiła do sądu – ostatecznie w kwietniu 2023 zapadł wyrok korzystny dla Nawrockiego i nowej dyrekcji: z 28 zarzutów sformułowanych przez poprzednie kierownictwo muzeum oddalono 26, w tym niemal wszystkie dotyczące zmian w wystawie.
Sąd nakazał jedynie usunięcie z ekspozycji filmu „Niezwyciężeni” (produkcji IPN) dodanego już po otwarciu muzeum. Tym samym Nawrocki przypieczętował swoją wizję Muzeum II WŚ, podkreślającą bohaterstwo Polaków i martyrologię narodu – co zyskało uznanie prawicowych komentatorów, choć pozostało krytykowane przez oponentów jako podporządkowanie historii bieżącej polityce.

Karol Nawrocki zostaje prezesem IPN-u
28 maja 2021 r., w wieku 38 lat, Karol Nawrocki decyzją Sejmu został wybrany na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – instytucji odpowiedzialnej za ściganie zbrodni przeciw narodowi polskiemu, lustrację i edukację historyczną. Jego kandydaturę poparli nie tylko posłowie PiS, ale także część deputowanych innych ugrupowań konserwatywnych, co podkreślało fachowy, a nie partyjny charakter nominata.
Po uzyskaniu wymaganej zgody Senatu i złożeniu ślubowania przed Sejmem w lipcu 2021, Nawrocki objął stery IPN, rezygnując jednocześnie z funkcji muzealnej. Jako szef IPN zainicjował szereg działań mających utrwalać pamięć o polskich bohaterach wszystkich nurtów niepodległościowych – od żołnierzy AK po antykomunistycznych opozycjonistów z Solidarności.
„IPN w swojej misji nie rozpoznaje barw politycznych – czci wszystkich polskich bohaterów narodowych” – deklarował, wymieniając zarówno narodowców, ludowców, jak i socjalistów walczących o suwerenność kraju. Za jego kadencji Instytut kontynuował prace poszukiwawcze i identyfikacyjne szczątków ofiar reżimu komunistycznego, rozwijał projekty edukacyjne oraz intensywnie zabiegał o dekomunizację przestrzeni publicznej.

Usunięcie reliktów władzy komunistycznej
Nawrocki dał się poznać jako bezkompromisowy przeciwnik symboli narzuconej Polsce dominacji sowietów. Już na początku 2022 r., tuż po agresji Rosji na Ukrainę, zaapelował do samorządów o usunięcie z przestrzeni publicznej reliktów władzy komunistycznej – pomników wdzięczności Armii Czerwonej i innych propagandowych obelisków. W ciągu kilkunastu miesięcy, we współpracy IPN z lokalnymi władzami, rozebrano dziesiątki takich monumentów. Kreml zareagował z wściekłością – w lutym 2024 r. rosyjskie władze wpisały Nawrockiego na listę osób poszukiwanych, oskarżając go o „niszczenie pomników” żołnierzy Armii Czerwonej.
Chodziło m.in. o jego osobisty udział w demontażu sowieckiego pomnika w Głubczycach na Opolszczyźnie. Ten bezprecedensowy krok Moskwy, grożącej polskiemu historykowi karą więzienia, tylko umocnił reputację Nawrockiego w oczach prawicy – jako patrioty tak oddanego prawdzie historycznej, że stał się dla Rosji „wrogiem publicznym”.
Na krajowej scenie publicznej Karol Nawrocki wyrósł na ikonę konserwatywnej polityki historycznej i tradycyjnych wartości. Nie ukrywa swoich przekonań religijnych – otwarcie mówi o sobie: „Jestem katolikiem. Jestem za życiem od poczęcia do naturalnej śmierci.

Etyka chrześcijańska i ochrona rodziny
W kampanii wyborczej podkreślał przywiązanie do etyki chrześcijańskiej i ochrony rodziny. Jego osobiste doświadczenia wzmocniły te poglądy: od ponad dwóch dekad wychowuje jak własnego syna Daniela – dziecko swojej żony z poprzedniego związku – i jest wdzięczny małżonce za odwagę, z jaką jako bardzo młoda matka ocaliła życie tego dziecka mimo życiowych trudności. Nawrocki sprzeciwia się jednak „ideologicznym wojnom” w sferze światopoglądowej – apeluje o szacunek w debacie publicznej, nawet gdy broni stanowczych zasad pro-life. Jako historyk kładzie nacisk na dumę z polskiej tożsamości oraz ciągłość tradycji – często odwołuje się do hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a w wieczór wyborczy zacytował nawet biblijny fragment o wybaczeniu i ocaleniu kraju, podkreślając duchowy wymiar swojego przesłania.
Prywatnie nowy prezydent uchodzi za człowieka zdyscyplinowanego i twardego, co przypisuje swojej sportowej pasji. Boks to hobby, któremu oddaje się od lat młodości – w wieku 21 lat wywalczył tytuł mistrza turnieju bokserskiego o Puchar Polski juniorów w wadze ciężkiej (91 kg). Trenował też piłkę nożną, był kapitanem amatorskiej drużyny w rodzinnej dzielnicy.
Ta sportowa przeszłość zbudowała w nim hart ducha i gotowość do walki. Właśnie w waleczności upatrywano jego największy atut jako kandydata na najwyższy urząd. „To nie jest gra polityczna, to wojna dwóch systemów… Na taką wojnę może iść tylko ktoś silny i odważny, kto przyjął w życiu niejeden cios i się nie cofnie – a taki jest Nawrocki” – przekonywali jego zwolennicy tuż przed wyborami. Wizerunek twardego fightera przejawiał się również w bezpośrednich starciach słownych – przyszły prezydent dobrze czuł się w sporach i nie stronił od ostrych ripost.
Były potknięcia, ale Nawrocki wyszedł z nich cało
Mimo licznych sukcesów zawodowych, kariera Nawrockiego nie obyła się bez potknięć i kontrowersji. W trakcie kampanii media ujawniły m.in. sprawę korzystania przez niego z hotelowych apartamentów Muzeum II WŚ w czasach dyrektorskich – przez łącznie 201 dni miał zajmować służbowe pokoje gościnne za darmo, mimo że mieszkał zaledwie 5 km od muzeum. Prokuratura wszczęła postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.
Osobny cień na wizerunku rzuciła afera małego mieszkania w Gdańsku – 28‑metrowej kawalerki, którą Nawrocki nabył w 2017 r. Okazało się, że przez kolejne lata zamieszkiwał w niej 80-letni niepełnosprawny były właściciel (umieszczony potem w domu opieki), a sam kandydat w debacie prezydenckiej przemilczał fakt posiadania tej nieruchomości. Pojawiły się pytania o etyczne okoliczności przejęcia mieszkania (wcześniej komunalnego) i zobowiązania Nawrockiego wobec poprzedniego lokatora – zarzuty te sztab kandydata odpierał, ale w opinii części wyborców sprawa pozostawiła niesmak.
Podczas kampanii Nawrocki musiał także tłumaczyć się z kontaktów ze światem przestępczym i subkultur kibicowskich. Burzę wywołało zdjęcie z września 2024 r., na którym szef IPN pozuje uśmiechnięty z Patrykiem Masiakiem, ps. „Wielki Bu” – bokserem i celebrytą walk MMA, który okazał się być wcześniej skazanym gangsterem (wiązanym z trójmiejskim gangiem sutenerów).
Gdy sprawę nagłośniły ogólnopolskie media, Nawrocki tłumaczył, że znał Masiaka jedynie z sali treningowej sprzed lat i „nie odpowiada za życie pozasportowe” dawnych kolegów. Niesmak wywołała również własna wypowiedź kandydata o tzw. ustawkach chuligańskich. W maju 2025 przyznał on w rozmowie internetowej, że w 2009 r. brał udział w takiej bójce pomiędzy kibicami Lechii Gdańsk a Lecha Poznań, nazywając ją wręcz „aktywnością sportową”. Słowa te zostały skrytykowane, choć prokuratura potwierdziła, że nazwisko Nawrockiego nie figuruje w żadnym postępowaniu dotyczącym tamtych zajść.

Karol Nawrocki jako Tadeusz Batyr
Nie zabrakło też sensacyjnych zarzutów uderzających w życiorys Nawrockiego. W marcu 2025 portal Onet podał, że kilka lat wcześniej przyszły prezydent pod pseudonimem „Tadeusz Batyr” napisał książkę – biografię bossa gdańskiego półświatka Nikodema Skotarczaka „Nikosia” – i nawet wystąpił incognito w lokalnej telewizji, promując tę publikację. Informację tę potwierdziły później zagraniczne media, wzbudzając kontrowersje wokół nietypowych metod pracy historyka.
Jeszcze poważniejsze oskarżenia wysunął na finiszu kampanii (26 maja 2025) Onet, powołując się na anonimowe świadectwa znajomych Nawrockiego z 2007 r. – według tych relacji młody Karol, pracując wtedy jako ochroniarz w Grand Hotelu w Sopocie, miał pośredniczyć w sprowadzaniu prostytutek dla gości hotelowych. Ta potencjalnie kompromitująca historia została zdementowana przez samego Nawrockiego natychmiast po publikacji – kandydat kategorycznie zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek uczestniczył w podobnym procederze, i zapowiedział pozew sądowy przeciw portalowi za naruszenie dóbr osobistych. Sztab PiS określił rewelacje Onetu mianem „niemającego pokrycia ataku politycznego” tuż przed wyborami.
W toku burzliwej kampanii zdarzały się również drobniejsze wpadki wizerunkowe. Podczas transmitowanej debaty przed II turą kamerzyści wychwycili moment, gdy Nawrocki na wizji zażywa tzw. snusa – nikotynową używkę w postaci woreczka w ustach – co początkowo próbował tłumaczyć jako gumę do żucia. Choć incydent ten nie miał większych konsekwencji, stał się kolejnym tematem żartów i komentarzy w mediach społecznościowych, pokazując presję, pod jaką znalazł się kandydat.

Nowa wizja Polski
Mimo rzucanych oskarżeń i wizerunkowych ciosów, Karol Nawrocki zdołał utrzymać wiarygodność w oczach konserwatywnej części społeczeństwa. Dla swoich wyborców pozostaje człowiekiem zasad i wiary, który błędy przekuwa w lekcje, a ataki odpiera z godnością. Jako lider potrafił zjednoczyć różne środowiska prawicy – od kombatantów AK i działaczy Solidarności po młode pokolenie patrioty, do którego przemawia językiem dumy narodowej i historycznej sprawiedliwości.
Teraz, obejmując urząd głowy państwa, Nawrocki jawi się jako symbol pewnej wizji Polski: dumnej z własnej przeszłości, pielęgnującej pamięć o bohaterach i kierującej się tradycyjnymi wartościami. Jego prezydentura ma być ukoronowaniem drogi od archiwów IPN po najwyższy urząd w państwie – drogi prowadzonej w myśl dewizy, że naród silny jest swoją pamięcią i wiarą.
Zobacz też: To będzie pierwsza dama! Marta Nawrocka

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






