Pat w Instytucie Pamięci Narodowej może sparaliżować działanie tej kluczowej instytucji. Od wyboru nowego prezesa zależy kierunek jej polityki i rola w debacie historycznej. Jednak bez zgody Sejmu i Senatu żaden kandydat nie obejmie urzędu, a obecny układ sił wskazuje na ostre starcie polityczne. W tle są setki milionów złotych budżetu, tysiące pracowników i ogromne archiwa, które IPN przechowuje i digitalizuje.
Fakty:
- IPN dysponuje budżetem 500 mln zł, zatrudnia ok. 2500 osób i posiada 11 oddziałów oraz 7 delegatur.
- Archiwa instytutu liczą 93 552 metry bieżące akt, co po digitalizacji daje 126 mln plików cyfrowych.
- Nowego prezesa wybiera kolegium IPN, ale konieczna jest zgoda obu izb parlamentu.
Walka o fotel prezesa IPN w cieniu politycznych układanek
Po odejściu Karola Nawrockiego kolegium IPN ma 30 dni na ogłoszenie konkursu na nowego szefa. Zgodnie z prawem to właśnie kolegium wskaże zwycięzcę, lecz procedura wymaga także akceptacji Sejmu i Senatu.
Obecny układ polityczny stawia jednak przed tym wyborem poważną przeszkodę. W kolegium dominują przedstawiciele PiS, natomiast w parlamencie przewagę ma koalicja rządząca. To rodzi ryzyko długotrwałego impasu.
Instytut pamięci narodowej jako pole politycznego sporu
IPN to nie tylko instytucja badająca najnowszą historię Polski. To również miejsce, w którym ścierają się różne wizje roli państwa w kształtowaniu pamięci narodowej. „Rzeczpospolita” zauważa, że obecnie brakuje w nim pluralistycznej debaty, a sama instytucja staje się ciężarem organizacyjnym. Niemniej IPN odniósł wiele spektakularnych sukcesów w przywracaniu pamięci szczególnie ofiarom II Wojny Światowej.
Ogromny budżet, tysiące pracowników i setki milionów zdigitalizowanych plików wymagają sprawnego zarządzania. Jednak dyskusja o jego misji wymagałaby zgody ponad politycznymi podziałami, co dziś wydaje się mało realne.
Czytaj więcej: Zniszczenie wystawy IPN w Gdańsku. Wandale na nagraniach
Historia politycznych targów wokół instytutu
W 2021 roku, gdy stanowisko obejmował Karol Nawrocki, doszło do politycznej wymiany – prezes IPN za rzecznika praw obywatelskich. Dziś sytuacja jest odmienna. PiS nie zamierza rezygnować z wpływu na obsadę tej funkcji. PSL może w niektórych kwestiach pójść na kompromis, ale i tak w Senacie nadal brakowałoby większości. Obecnie Instytutem kieruje dr hab. Karol Polejowski, wybrany przez poprzedniego prezesa.
Czy w tej rozgrywce zwycięży kompromis czy polityczny impas? Decyzje w tej sprawie zaważą na przyszłości jednej z najważniejszych instytucji badających polską historię.
Zobacz też: Gdańsk pamięta Żołnierzy Wyklętych – IPN zaprasza na uroczystości
Rzeczpospolita/mn






