Trudno o większe zaskoczenie. Katarzyna Kotula, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i posłanka z okręgu gdańskiego, nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie o autora słów polskiego hymnu. Choć „Mazurek Dąbrowskiego” to jeden z najważniejszych symboli narodowych, polityczka tłumaczyła swoją niewiedzę ADHD. Słowa te oburzyły wielu mieszkańców Pomorza, którzy nie kryją zdumienia – w końcu to właśnie w tym regionie znajduje się Będomin – są wycieczki do Będomina, rodzinne miejsce Józefa Wybickiego, autora hymnu.
Trzy fakty:
- Katarzyna Kotula, posłanka z Gdańska, nie potrafiła wskazać autora hymnu Polski.
- Tłumaczyła swoją niewiedzę ADHD i problemem z zapamiętywaniem nazwisk.
- W Będominie, niedaleko Gdańska, uczniowie z całego Pomorza odwiedzają muzeum Józefa Wybickiego.
Wpadka, która zaskoczyła cały region
Podczas rozmowy w Sejmie z twórcą internetowym Mateuszem Wiktorowiczem, Kotula usłyszała proste pytanie: „Kto napisał słowa polskiego hymnu?”. Odpowiedziała niepewnie: „Jezu, teraz… W…”, po czym zaczęła wymieniać nazwiska – Wysocki, Wyspiański, a może Witwicki. W końcu, gdy przypomniano jej o Józefie Wybickim, stwierdziła, że „kojarzyła inicjały J.W.”, ale myślała o Piotrze Witwickim, redaktorze naczelnym portalu Interia.
Pytanie powróciło kilka dni później w programie „Graffiti” w Polsat News. Dziennikarz Marcin Fijołek zapytał Kotulę, czy już wie, kto napisał hymn. Polityczka odparła:
To nie jest kwestia wiedzenia, tylko pamięci. Osoby z ADHD mają problem z przypominaniem sobie nazwisk.
Dodała też, że rozpoznaje nazwisko po dźwięku, ale często nie potrafi go od razu przywołać.
Pomorze nie dowierza: „Jak to możliwe?”
Wypowiedź posłanki z Gdańska odbiły się szerokim echem, zwłaszcza na Pomorzu. W regionie, gdzie pielęgnuje się pamięć o Józefie Wybickim, takie słowa wywołały konsternację. W Będominie, w powiecie kościerskim, znajduje się muzeum autora hymnu – miejsce licznych wycieczek szkolnych. Dzieci z całego Pomorza co roku uczą się tam o historii „Mazurka Dąbrowskiego”, poznając postać jego twórcy.
To niewyobrażalne, że osoba wybrana do Sejmu z naszego regionu, z okręgu gdańskiego, nie wie, kim był Józef Wybicki..
Czytaj więcej: Gortat obraża Polaków. Czas zabrać mu szkołę w Gdańsku
Z uśmiechem o hymnie – bez świadomości symbolu
Dziennikarz Polsat News dopytał Kotulę również o to, „kto dał przykład, jak zwyciężać mamy”. Polityczka zareagowała żartobliwie:
Mogłabym zaśpiewać, ale wolałabym się nie kompromitować. Zaśpiewam pod prysznicem.
Ta lekkość w mówieniu o hymnie państwowym spotkała się z falą krytyki. Internauci uznali, że minister powinna wykazać się większym szacunkiem wobec narodowych symboli, szczególnie jako osoba z Pomorza – regionu, który od lat kultywuje pamięć o autorze hymnu.
Pomorski paradoks i pytanie o standardy
Wpadka Kotuli zyskała wymiar symboliczny. Dla wielu mieszkańców Pomorza to dowód, jak bardzo elity polityczne oderwały się od podstawowych wartości i wiedzy o narodowych symbolach. To nie tylko lapsus. To pokazuje, że nawet osoby z rządu nie czują związku z miejscem, z którego startowały do wyborów parlamentarnych.
Niektórzy wskazują też, że posłanka „z Gdańska”, reprezentująca region bogaty w patriotyczne tradycje, powinna świecić przykładem, a nie zasłaniać się diagnozą. Tym bardziej, że w jej okręgu odbywają się regularne uroczystości poświęcone Wybickiemu, a w szkolnych programach edukacyjnych na Pomorzu historia hymnu zajmuje szczególne miejsce.
Zobacz też: Jakie ma wykształcenie Katarzyna Kotula?
mn






