Znany z działalności w mediach społecznościowych Paweł N., posługujący się pseudonimem „Nazar”, został zatrzymany przez policję na polecenie gdyńskiej prokuratury. Mężczyzna, który w ostatnich miesiącach zwracał uwagę opinii publicznej swoimi krytycznymi wypowiedziami wobec polityki wschodniej, usłyszał nowe zarzuty. Jak podaje Radio Gdańsk w likwidacji, dotyczą one m.in. nawoływania do nienawiści, złamania zakazu sądowego oraz uszkodzenia zabytku. Obecnie trwa posiedzenie aresztowe.
Szybkie fakty:
- Policja zatrzymała „Nazara” w Gdyni – usłyszał zarzuty motywowane nienawiścią.
- Prokuratura domaga się jego tymczasowego aresztowania – decyzja zapadnie dziś.
- Mężczyzna już wcześniej miał postawione zarzuty, ale sąd odmówił aresztowania.
Aktualizacja
Jak przekazała nam partnerka „NAZARA” został on właśnie aresztowany na 3 miesiące. Zamieściła też film w sieci.
Zatrzymanie na podstawie nakazu
Zgodnie z komunikatem gdyńskiej policji, 44-letni Paweł N. został zatrzymany na podstawie prokuratorskiego nakazu i doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Gdyni. Jak ustaliło Radio Gdańsk w likwidacji, śledczy przedstawili mu zarzuty związane z publicznym nawoływaniem do nienawiści na tle narodowościowym. Jednocześnie mężczyzna miał naruszyć wcześniej nałożony na niego zakaz zbliżania się do jednej z osób pokrzywdzonych.
Zaskoczenie budzi jednak trzeci zarzut – uszkodzenie zabytku. Choć policja nie podaje szczegółów, według nieoficjalnych informacji może chodzić o działania symboliczne, wpisujące się w jego krytykę wobec działań rządu i władz lokalnych.
Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu. Posiedzenie rozpoczęło się dziś – decyzja zapadnie w najbliższych godzinach.
Wcześniejsze zarzuty nie doprowadziły do aresztowania
To nie pierwsza sprawa prowadzona przeciwko Pawłowi N. W listopadzie tego roku, jak przypomina Radio Gdańsk w likwidacji, został on zatrzymany po rutynowej kontroli drogowej. Prokuratura zarzuciła mu wówczas sześć przestępstw, w tym publiczne pochwalanie agresji rosyjskiej, nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym i religijnym oraz ujawnianie danych osobowych osób trzecich.
Wówczas sąd uznał, że nie ma podstaw do tymczasowego aresztu i zastosował wobec mężczyzny dozór policyjny. Nałożono na niego również zakaz publikowania materiałów w internecie. Mimo to, według śledczych, Paweł N. miał kontynuować swoją działalność i przekraczać granice wyznaczone przez sąd.
W ocenie prokuratury doszło do naruszenia zasad dozoru oraz dalszego łamania prawa. To właśnie te okoliczności miały skłonić śledczych do ponownego wystąpienia o areszt.
Czytaj więcej: Nazar był „czysty”. TikToker: chcą mnie skompromitować
Sprawa staje się symbolem szerszego problemu
Zatrzymanie Pawła N. stawia pytania o granice wolności słowa i dopuszczalny zakres działalności publicznej w internecie. W jego przekazie dominowała krytyka współczesnej polityki wschodniej, obecności ukraińskich migrantów i działań władz centralnych. Część opinii publicznej traktuje jego wypowiedzi jako ostrzeżenie przed nadmiernym wpływem obcych interesów w Polsce.
Z drugiej strony, jak zaznacza prokuratura, wypowiedzi te mogły realnie zagrażać bezpieczeństwu osób wskazanych w jego nagraniach i wykraczać poza ramy debaty publicznej. Szczególne znaczenie ma tu zarzut nawoływania do nienawiści – przestępstwo ścigane z urzędu, gdy dotyczy grup chronionych prawem.
Nie bez znaczenia pozostaje również wątek zniszczenia zabytku – dotąd niespotykany w jego sprawie. W opinii komentatorów może on świadczyć o eskalacji działań i przejściu z ostrych słów do konkretnych czynów.
Zobacz też: TikToker „nazar” usuwa flagi Ukrainy w Gdańsku
mn






