Z rady nadzorczej PKP Cargo odwołano Marcina Wojewódkę. Decyzję podjęła spółka PKP SA – kontrolująca ponad 33 proc. udziałów w kolejowym gigancie. Oficjalny powód nie został wskazany, jednak wszystko wskazuje na to, że bezpośrednim impulsem było zamieszanie wokół środowych transakcji Wojewódki na akcjach tej samej spółki. Inwestorzy, analitycy i Komisja Nadzoru Finansowego przyglądają się sytuacji uważnie – bo takiego manewru nie widziano na GPW od lat.
Trzy szybkie fakty:
– Wojewódka sprzedał, a potem odkupił ten sam pakiet 91 703 akcji PKP Cargo w ciągu jednej sesji.
– W efekcie kurs spadł o ponad 9 proc., a obroty sięgnęły 20,2 mln zł.
– Dzień później największy akcjonariusz – PKP SA – odwołał go z rady nadzorczej.
Zaskakujący ruch na giełdzie i nagła reakcja właściciela
Wszystko zaczęło się w środę, dziesięć minut przed południem. PKP Cargo opublikowało raport – Marcin Wojewódka, wiceprzewodniczący rady nadzorczej, sprzedał niemal 92 tysiące akcji spółki po średniej cenie 12,56 zł za sztukę. Inwestorzy zareagowali nerwowo – kurs błyskawicznie spadł, a atmosfera wokół notowań zgęstniała.
Jeszcze tego samego dnia po zamknięciu sesji kolejny raport: Wojewódka odkupił dokładnie ten sam pakiet akcji, ale już taniej – po średniej cenie 11,53 zł. Na zamknięciu kurs akcji PKP Cargo wyniósł 11,65 zł, co oznaczało dzienny spadek o 9,06 proc.
Choć formalnie Wojewódka nie złamał przepisów – wszystko odbyło się na jawnych danych, bez wykorzystywania informacji poufnych – rynek nie pozostał obojętny. W czwartek, około godziny 15:45, akcje odbiły – zyskując 8,41 proc. i wracając do poziomu 12,63 zł. Sytuacja była jednak na tyle napięta, że PKP SA zdecydowało się na natychmiastową reakcję.
Komisja Nadzoru Finansowego bada sprawę
Nie minęły 24 godziny od zakończenia środowej sesji, a pojawił się kolejny komunikat – Marcin Wojewódka został odwołany z rady nadzorczej PKP Cargo. Oficjalny powód? Nie podano. Ale czas i okoliczności mówią wszystko. Transakcje na tak dużą skalę, w wykonaniu osoby zasiadającej w organie nadzorczym spółki, wywołały pytania o przejrzystość, intencje i standardy zarządzania informacją.
KNF rozpoczęła analizę sytuacji. Na tym etapie nie ma mowy o zarzutach, ale według nieoficjalnych informacji urzędnicy mają sprawdzić, czy w transakcjach nie doszło do próby manipulacji kursem lub nadużycia wiedzy wewnętrznej.
Czytaj więcej: Notatka PKP Cargo. Niemiecki pracownik na terenie zakładu
Rynek reaguje, a spółka próbuje ratować reputację
PKP Cargo, jako jeden z największych przewoźników kolejowych w Polsce, znajduje się dziś w wyjątkowo trudnym momencie. Spadające przewozy, wyzwania finansowe i trudna sytuacja rynkowa wymuszają ostrożność w działaniach. Dlatego każdy sygnał o możliwym naruszeniu zaufania do organów nadzorczych może kosztować więcej niż jedna sesja spadków.
Odwołanie Wojewódki ma więc wymiar symboliczny – pokazuje, że PKP SA, jako główny właściciel, nie zamierza tolerować nawet cienia kontrowersji. Problem w tym, że brak transparentnego komunikatu tylko podgrzewa spekulacje.
Wielu analityków już teraz pyta, czy to początek głębszych zmian w nadzorze nad PKP Cargo. A inwestorzy – obserwują, czy to tylko medialna burza, czy sygnał, że nad spółką zbierają się poważniejsze chmury.
Zobacz też: PKP Cargo w tarapatach. Będzie przejęcie przez obcy kapitał?






