Głośny huk nad Trójmiastem. To samoloty bojowe (FOTO: canva)

Głośny huk nad Trójmiastem. To samoloty bojowe

Nad Trójmiastem odczuwalny był głośny huk, który zaniepokoił mieszkańców. Zjawisko było słyszalne między innymi w Gdyni oraz w sąsiednich dzielnicach Gdańska. Potwierdzono, że nie doszło do żadnego wypadku ani incydentu zagrażającego bezpieczeństwu. Huk był efektem przekroczenia prędkości dźwięku przez wojskowe statki powietrzne lecące na stosunkowo niskim pułapie. Część wcześniejszych informacji została zdementowana przez wojsko.

Krótki, ale wyraźny huk był słyszany w wielu częściach Trójmiasta. Dla części mieszkańców brzmiał jak eksplozja. Inni porównywali go do uderzenia fali ciśnienia. W mediach społecznościowych niemal natychmiast pojawiły się pytania o możliwy wypadek lotniczy. W ciągu kilkudziesięciu minut zaczęły krążyć sprzeczne informacje. Dopiero później pojawiły się potwierdzenia ze strony wojska. Sprawa okazała się poważna, ale nie alarmowa.

Co dokładnie się wydarzyło

Według potwierdzonych informacji huk był wynikiem przekroczenia prędkości dźwięku przez wojskowe samoloty lecące na względnie niskim pułapie nad Gdynia. Zjawisko to powoduje powstanie fali uderzeniowej, która na ziemi odbierana jest jako głośny, nagły dźwięk.

Nie odnotowano żadnego wypadku ani niebezpiecznego zdarzenia. Żaden ze statków powietrznych nie uległ uszkodzeniu. Loty były realizowane zgodnie z obowiązującymi procedurami wojskowymi. Informacje te potwierdziły źródła związane z wojskiem.

Fałszywe tropy i dementi

Oficjalne stanowisko przedstawiła mjr Ewa Złotnicka, zastępca rzecznika prasowego Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. W przekazanym komunikacie poinformowała, że w rejonie Bałtyku wykonywane były loty operacyjne przez wojskowe statki powietrzne.

Podkreślono, że loty były realizowane zgodnie z procedurami obowiązującymi przy tego typu operacjach. Ze względów bezpieczeństwa operacyjnego nie ujawniono dalszych szczegółów. Nie udzielono także odpowiedzi na pytanie, czy były to polskie samoloty. Nieoficjalnie mówi się, była to reakcja na zbliżający się do polskiej przestrzeni powietrznej rosyjski samolot.

Ten brak precyzyjnych informacji nie jest nietypowy w przypadku lotów wojskowych o charakterze operacyjnym. W takich sytuacjach wojsko ogranicza zakres przekazywanych danych do minimum. O sprawie informuje w swoich mediach radny dzielnicy Osowa, która odczuła huk, Paweł Zarzycki.

Czytaj więcej: Pilot MiGa-29 z Malborka zawieszony za uszkodzenia budynków

Dlaczego huk był tak odczuwalny?

Przekroczenie prędkości dźwięku powoduje powstanie tzw. huku sonicznnego. Im niższy pułap lotu, tym silniej fala uderzeniowa dociera do powierzchni ziemi. W warunkach miejskich dźwięk ten może być spotęgowany przez zabudowę, co zwiększa wrażenie siły zdarzenia.

W tym przypadku loty odbywały się nad rejonem Trójmiasta oraz Bałtyku. Huk był słyszalny na dużym obszarze, co potwierdzają relacje mieszkańców z różnych dzielnic. Brak wcześniejszych komunikatów sprawił, że wiele osób obawiało się poważnego incydentu.

Na ten moment potwierdzono kilka faktów. Wiadomo, że huk nie był efektem wypadku. Wiadomo, że nie brały w nim udziału samoloty z Malborka. Wiadomo też, że loty miały charakter wojskowy i operacyjny.

Nie wiadomo natomiast, jakie dokładnie statki powietrzne brały udział w zdarzeniu ani jakiej były narodowości. Wojsko nie ujawnia również szczegółowej trasy przelotu ani celu operacji. Tego typu informacje pozostają objęte klauzulami bezpieczeństwa.

Zobacz też: Samolot LOT-u niemal lądował na zajętym pasie w Gdańsku

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.