Wstrząsający wpis, kontrowersyjna decyzja sądu i gorąca debata w sieci. Emerytka usłyszała wyrok za komentarz dotyczący Jerzego Owsiaka. Choć sprawa dotyczy zaledwie kilku słów, jej konsekwencje są bardzo realne. Opinie społeczne są podzielone – jedni mówią o ochronie godności, drudzy o zamachu na wolność słowa.
Trzy fakty, które warto znać:
- Kobieta została skazana za komentarz w internecie: „Giń człeku”.
- Kara to 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu i 1000 zł zadośćuczynienia dla Owsiaka.
- Wyrok zapadł na podstawie art. 190 kodeksu karnego – groźby karalnej.
Groźba czy komentarz? Sprawa 67-latki trafia do sądu
Pani Izabela, 67-letnia emerytka z Polski, została ukarana za wpis opublikowany na jednej z platform społecznościowych. Skierowała go bezpośrednio do Jerzego Owsiaka, używając sformułowania „Giń człeku”. Prokuratura potraktowała to jako groźbę karalną, a sąd nie miał wątpliwości co do kwalifikacji czynu.
Wydany wyrok to sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok oraz obowiązek zapłaty 1000 zł na rzecz pokrzywdzonego. Choć kobieta nie była wcześniej karana, sąd uznał, że jej działanie przekroczyło granice dopuszczalnej krytyki.
Czy emerytka usłyszała wyrok sprawiedliwy? Debata trwa
Dla wielu użytkowników internetu wiadomość, że emerytka usłyszała wyrok za kilka ostrych słów w sieci, była szokiem. Nie brakuje głosów, że wymiar sprawiedliwości działa wybiórczo. Inni przypominają, że słowa mają wagę, a nawet w sieci obowiązują przepisy karne.
Sprawę nagłośnił dziennikarz Janusz Życzkowski z TV Republika, publikując na platformie X krótką relację z sali sądowej. To wywołało lawinę komentarzy. Użytkownicy dzielą się na dwa obozy – jedni bronią prawa do ostrych opinii, drudzy podkreślają granice debaty publicznej.
Czytaj więcej: Zobacz z bliska na filmie posiadłość WOŚP Jerzego Owsiaka
Znaczenie precedensu. Co dalej po tym wyroku?
To nie pierwszy przypadek, gdy osoba prywatna zostaje pociągnięta do odpowiedzialności za komentarz w internecie. Jednak sytuacja, w której emerytka usłyszała wyrok za słowa do publicznego działacza, stawia pytania o przyszłość swobody wypowiedzi.
Internauci zwracają uwagę na rosnącą liczbę postępowań dotyczących mowy nienawiści i znieważenia. Ale jak odróżnić ostrą opinię od gróźb? Gdzie kończy się wolność słowa, a zaczyna przestępstwo? Odpowiedź na te pytania nie jest jednoznaczna.
Wyrok w sprawie 67-latki to sygnał dla internautów – każdy komentarz, nawet impulsywny, może mieć poważne skutki. Na razie kobieta nie zapowiedziała apelacji.
Zobacz też: Donald Tusk nazywa krytyków „durnymi łbami”. Mowa nienawiści
mn






