Wokół Trybunału Konstytucyjnego znów robi się gorąco. Tym razem chodzi o zapowiadane ślubowanie sędziów TK w budynku Sejmu, bez udziału Prezydenta. Kancelaria Prezydenta nie pozostawia wątpliwości: taki scenariusz nie ma żadnej podstawy prawnej. W tle jest spór o cztery osoby wybrane przez Sejm i pytanie, kto w państwie ma ostatnie słowo.
Stanowisko w imieniu głowy państwa przedstawił szef KPRP Zbigniew Bogucki. Dokument jest długi, momentami twardy w tonie. Ale przekaz sprowadza się do jednego: bez Prezydenta nie ma skutecznego ślubowania.
Ślubowanie tylko wobec Prezydenta
Sedno sporu dotyczy interpretacji art. 4 ustawy z 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów TK. Przepis mówi wprost, że osoba wybrana na stanowisko sędziego składa ślubowanie „wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”.
Jak podkreśla Bogucki, słowo „wobec” oznacza „w obecności”. A to, w jego ocenie, zamyka drogę do jakichkolwiek alternatywnych form. Nie można – jak czytamy – zastąpić tego aktu jednostronnym oświadczeniem ani wydarzeniem zorganizowanym w Sejmie bez udziału głowy państwa.
Właśnie dlatego zapowiadane na 9 kwietnia o godz. 12.30 ślubowanie w Sejmie KPRP określa wprost jako działanie bez podstawy prawnej. W przestrzeni publicznej pojawia się określenie „Pseudoślubowanie w Sejmie” i trudno się dziwić, skoro kancelaria sugeruje, że taka czynność nie wywoła żadnych skutków prawnych.
Zobacz też: Nawrocki na Westerplatte: reparacje warunkiem partnerstwa z Niemcami
Dwie osoby już zaprzysiężone, ale bez dalszych kroków
Co ciekawe, w komunikacie przypomniano, że 1 kwietnia 2026 r. Prezydent odebrał ślubowanie od dwóch osób wybranych przez Sejm. Według KPRP do dziś nie dopełniły one wszystkich obowiązków wynikających z ustawy – chodzi o formalne objęcie urzędu i stawienie się w Trybunale.
To ważny wątek, bo przedstawiciele koalicji rządzącej mówią o pilnej potrzebie uzupełnienia składu TK. Z jednej strony padają więc hasła o paraliżu, z drugiej – dwie osoby po zaprzysiężeniu nie rozpoczęły wykonywania funkcji. Ten dysonans Kancelaria wyraźnie punktuje.
Dla przeciętnego obywatela brzmi to jak kolejny rozdział niekończącego się sporu o Trybunał. A w praktyce oznacza to jedno: sprawy, które czekają na rozstrzygnięcie, nadal będą czekać. Dla kogoś, kto ma przed TK sprawę o kilka tysięcy złotych czy ważną kwestię podatkową, to nie jest abstrakcyjna wojna na paragrafy.
Wątpliwości co do wyboru czterech osób
W odniesieniu do pozostałych czterech osób wybranych przez Sejm Prezydent – jak wskazuje KPRP – analizuje prawidłowość samej procedury wyboru. Podnoszone są „poważne wątpliwości”, a proces ich wyjaśniania miał być utrudniony przez brak współpracy ze strony Sejmu.
Bogucki powołuje się przy tym na wyrok TK z 3 grudnia 2015 r. W uzasadnieniu tego orzeczenia wskazano, że w wyjątkowych okolicznościach Prezydent może odłożyć przyjęcie ślubowania, jeśli wymaga tego ochrona nadrzędności Konstytucji. Innymi słowy – głowa państwa ma prawo samodzielnie ocenić, czy nie dochodzi do naruszenia ustawy zasadniczej.
KPRP idzie dalej. Wprost ostrzega, że próba obejścia ustawowego trybu może zostać uznana za odmowę złożenia ślubowania. A ta – zgodnie z art. 4 ust. 2 ustawy – jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego TK.
Spór o kompetencje i granice prawa
W tle mamy klasyczny konflikt o zakres kompetencji. Sejm wybiera sędziów, ale jego rola – jak podkreśla KPRP – kończy się na tym etapie. Kolejny krok należy do Prezydenta. Każda próba przesunięcia tej granicy ma być, zdaniem kancelarii, naruszeniem zasady legalizmu z art. 7 Konstytucji oraz zasady trójpodziału władzy.
Brzmi to sucho, ale stawka jest poważna. Jeśli przyjąć logikę przedstawioną przez KPRP, ewentualne „pseudoślubowanie w Sejmie” nie tylko nie wywoła skutków prawnych, lecz może też zamknąć zainteresowanym drogę do objęcia urzędu.
Trybunał Konstytucyjny to organ, który stoi na straży zgodności prawa z Konstytucją. Mówiąc prościej: sprawdza, czy ustawy uchwalane przez Sejm i Senat nie łamią ustawy zasadniczej. Jeśli uzna, że dany przepis jest niezgodny z Konstytucją, może go wyeliminować z porządku prawnego. To sprawia, że TK pełni rolę bezpiecznika w systemie – ma pilnować, by większość parlamentarna nie przekraczała granic wyznaczonych przez najwyższe prawo w państwie.
Do Trybunału mogą trafiać wnioski m.in. od Prezydenta, grupy posłów, Rzecznika Praw Obywatelskich czy sądów. Obywatel także ma swoją drogę – poprzez tzw. skargę konstytucyjną, gdy uważa, że przepis zastosowany w jego sprawie naruszył jego prawa. Orzeczenia TK są ostateczne i powszechnie obowiązujące, co oznacza, że po ich ogłoszeniu wadliwe przepisy tracą moc. W teorii to instytucja stabilizująca system. W praktyce bywa też w centrum politycznych sporów.
Zobacz też: Czarzasty chce odszkodowań dla ofiar Żołnierzy Wyklętych
mn




