Alarm w domu Nawrockiego. Działacz związany z KO ustawia narrację o Rosjanach (FOTO: canva)

Alarm w domu Nawrockiego. Działacz związany z KO ustawia narrację o Rosjanach

Fałszywe zgłoszenie pożaru w mieszkaniu rodzinnym prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku stało się pretekstem do ostrego politycznego wpisu Jacka Bendykowskiego. Lokalny działacz, prezes Fundacji Gdańska i wielokrotnie startujący z list KO, nie tylko opisał sprawę jako prowokację rosyjską, ale też uderzył w część prawicowego internetu.

Bendykowski przekonuje, że mamy do czynienia z kolejną akcją, za którą mogą stać rosyjskie służby. Jednocześnie wykorzystuje sprawę do mocnego ataku na komentujących związanych z PiS. I tu robi się naprawdę politycznie.

Mocne słowa działacza KO po wejściu do domu Nawrockiego

Bendykowski napisał, że w sobotę doszło do „telefonicznej prowokacji skierowanej do służb ratunkowych”. Chodziło o fałszywe zgłoszenie pożaru w mieszkaniu rodzinnym prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku.

Następnie przywołał wpis Donalda Tuska: „Tym razem straż pożarna otrzymała informację o pożarze w gdańskim mieszkaniu rodzinnym Prezydenta Nawrockiego. Jestem w stałym kontakcie z ministrami i służbami, przekazałem także wyrazy solidarności Prezydentowi”.

To właśnie na tej podstawie Bendykowski buduje szerszą tezę o prowokacjach. Według niego minister Marcin Kierwiński zwołał wieczorem naradę służb, ponieważ „wyraźnie nastąpiła intensyfikacja prowokacji ze strony służb rosyjskich”.

Bendykowski wskazuje Rosję

Działacz KO twierdzi, że jest to „kolejna prowokacja, najprawdopodobniej służb rosyjskich”. Przyznaje przy tym, że strażacy muszą reagować na takie zgłoszenia.

„Strażacy reagują w przypadku takich zgłoszeń i dobrze. Gorzej gdyby nie reagowali i czekali na dziesiątki potwierdzeń” – napisał.

Trudno odmówić racji samemu stwierdzeniu, że służby muszą działać. Jeśli ktoś zgłasza pożar i możliwe zagrożenie życia, straż pożarna nie może prowadzić debaty politycznej pod blokiem. Problem w tym, że Bendykowski szybko przechodzi od troski o bezpieczeństwo do typowej partyjnej szarży.

Atak na prawicowy internet

Najostrzejszy fragment wpisu dotyczy reakcji w sieci. Bendykowski pisze o „szczujni” i „pewnej części pisowskiego internetu”. Dalej jest jeszcze mocniej.

Według niego „w mediach społecznościowych widać tabuny pożytecznych idiotów”, którzy – jak twierdzi – wykonują „każde, nawet najgłupsze polecenie” rosyjskiej propagandy.

To już język daleki od rzeczowego komunikatu o bezpieczeństwie. Bardziej przypomina polityczną pałkę. W dodatku uderzoną szeroko – nie w konkretne osoby, nie w konkretne wpisy, ale w całe środowisko komentujących. Owszem, Bendykowski zaznacza, że „wielu zwolenników PiS zachowało się godnie”. Tyle że ten dopisek ginie pod ciężarem wcześniejszych obelg.

Oskarżenia zamiast chłodnej głowy

Bendykowski przekonuje, że trwa „festiwal oskarżeń”, jakoby strażacy byli „polskimi służbami napuszczonymi przez Tuska”. Takie teorie rzeczywiście brzmią absurdalnie, jeśli ktoś rzuca je bez dowodów. Ale równie słabe jest odpowiadanie na nie zbiorowym stygmatyzowaniem ludzi po drugiej stronie sporu.

Zwłaszcza w sprawie, która dotyczy bezpieczeństwa prezydenta i działania służb. Tu potrzeba precyzji, faktów i chłodnej głowy. Nie kolejnego odcinka wojny w internecie.

A mamy przecież konkrety: fałszywe zgłoszenie, interwencję służb, naradę ministra i działania mające ustalić sprawcę. Tyle wystarczy, by potraktować sprawę poważnie. Bez dokładania do tego całej beczki politycznej pogardy.

Gdy prowokacja nakręca awanturę

Jeśli za fałszywym alarmem rzeczywiście stoją obce służby, ich cel jest dość czytelny: wywołać chaos, nieufność i wzajemne oskarżenia. Niestety, część polityków i komentatorów wchodzi w ten scenariusz z rozpędu.

Bendykowski chciał zapewne ostrzec przed rosyjską prowokacją. Wyszło jednak jak zwykle: oskarżenia, etykiety i pogarda wobec przeciwników politycznych. A zwykły człowiek, który czyta o fałszywym alarmie, chce wiedzieć przede wszystkim jedno – czy państwo działa i czy sprawca zostanie złapany.

Na razie wiadomo, że służby prowadzą czynności. I dobrze. Bo ktoś, kto wysyła strażaków pod fałszywy adres w sprawie mieszkania rodziny prezydenta, powinien odpowiedzieć za to konkretnie. Nie memem, nie awanturą w komentarzach, tylko przed państwem.

Czytaj też: Służby interweniowały w domu rodzinnym prezydenta Nawrockiego

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.



Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.


Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.