Hipokryzja. Gdańsk świeci dla Straży Granicznej, a w tle niewygodna przeszłość (FOTO: Grzegorz Mehring/MOSG)

Hipokryzja. Gdańsk świeci dla Straży Granicznej, a w tle niewygodna przeszłość

Gdańsk postanowił uhonorować Straż Graniczną zielonym światłem. Od 12 do 16 maja na zielono podświetlone są fontanna Neptuna, wiadukt przy Galerii Bałtyckiej i napis „Gdańsk” na Ołowiance. Oficjalnie to gest uznania z okazji 35-lecia formacji. Ładny gest. Tylko że w tej historii zielony kolor ma już swoją wcześniejszą, mniej wygodną odsłonę.

Piękne światło, trudne pytania

Miasto tłumaczy, że chce w ten sposób podkreślić znaczenie Straży Granicznej dla bezpieczeństwa Gdańska i całego kraju. W komunikacie pojawia się portowy charakter miasta, Morski Oddział Straży Granicznej w Nowym Porcie, ochrona granic morskich, walka z przemytem i przeciwdziałanie nielegalnej migracji.

Brzmi poważnie. Nawet bardzo państwowo.

I dobrze, bo Straż Graniczna nie jest dekoracją do rocznicowych zdjęć. To formacja, która wykonuje pracę daleko mniej efektowną niż miejskie iluminacje. Czasem w porcie, czasem na wodzie, czasem w sytuacjach, których zwykły mieszkaniec nie widzi i pewnie widzieć nie chce. Ktoś rano odwozi dziecko do szkoły, ktoś łapie tramwaj, ktoś narzeka na korki przy Galerii Bałtyckiej. A obok są ludzie, którzy pilnują granicy państwa.

Dlatego samo podświetlenie obiektów nie jest problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy przypomnimy sobie, jak Gdańsk zachowywał się w poprzednich latach, gdy Straż Graniczna była pod największą presją.

Ten sam kolor, inne emocje

W czasie kryzysu na granicy polsko-białoruskiej Gdańsk nie ograniczał się do prostego wsparcia dla funkcjonariuszy. Miasto angażowało się po stronie inicjatyw humanitarnych i środowisk proimigracyjnych. W 2021 r. wsparło kampanię Grupy Granica „Bądź dla innych”. Także wtedy pojawiła się symbolika zielonego światła.

Oficjalnie chodziło o pomoc, wrażliwość i solidarność z ludźmi znajdującymi się przy granicy. Tego nie trzeba wyśmiewać. Człowiek zmarznięty, głodny i zagubiony nadal jest człowiekiem. Ale państwo także nadal jest państwem. Granica nie znika tylko dlatego, że komuś bardzo nie podoba się sposób jej ochrony.

A to właśnie był spór. Organizacje aktywistyczne krytykowały działania państwa, domagały się większego dostępu do strefy przygranicznej i naciskały na zmianę podejścia wobec migrantów. Ich sympatycy mówili o humanitaryzmie. Krytycy odpowiadali, że taka aktywność w praktyce komplikuje sytuację służb i zwiększa presję na funkcjonariuszy Straży Granicznej.

No i tu robi się ciekawie. Bo dziś Gdańsk świeci dla tych samych mundurów, które wtedy znajdowały się w centrum politycznego i medialnego nacisku. Zielony kolor, jak widać, potrafi obsłużyć każdą narrację. Wystarczy zmienić opis pod zdjęciem.

Sto tysięcy powodów do dyskusji

Na gestach się nie skończyło. W 2022 r. gdańscy radni zdecydowali o przekazaniu 100 tys. zł dla gminy Michałowo na działania pomocowe przy granicy. Oficjalnie pieniądze miały iść na mobilny punkt pomocy, sprzęt medyczny, koce, ubrania, prowiant, artykuły higieniczne i ciepłe posiłki.

Brzmi szlachetnie. W 100 proc. gotowe do konferencji prasowej.

Tyle że decyzja zapadła w konkretnym czasie. Polska mierzyła się wtedy z presją migracyjną ze strony reżimu Aleksandra Łukaszenki. Funkcjonariusze Straży Granicznej byli atakowani nie tylko fizycznie na granicy, ale też słownie i politycznie w debacie publicznej. W takim momencie każdy gest samorządu miał znaczenie. Nie tylko finansowe. Także symboliczne.

Dla jednych 100 tys. zł było wyrazem odpowiedzialności i pomocy ludziom w potrzebie. Dla innych – sygnałem, że Gdańsk bardziej wsłuchuje się w głos aktywistów niż w realne problemy służb pilnujących granicy. I trudno udawać, że tego napięcia nie było.

Czytaj też: Prezydent Duda: “Zawsze będę bronił Straży Granicznej”

Wsparcie z przypisem

Oczywiście można powiedzieć, że miasto nigdy nie odwróciło się całkowicie od Straży Granicznej. Były deklaracje solidarności ze służbami. Były słowa o bezpieczeństwie. Tyle że bardzo często obok tych słów pojawiał się dopisek: dostęp dla organizacji, pomoc humanitarna, krytyka działań państwa, presja na zmianę polityki granicznej.

To trochę tak, jakby klepać funkcjonariusza po ramieniu i jednocześnie pytać, czy na pewno nie przesadza z pilnowaniem drzwi.

Dzisiejszy gest Gdańska jest więc słuszny, ale nie da się go czytać w oderwaniu od poprzednich decyzji. Zwłaszcza że chodzi o miasto, które lubi mówić o wartościach, solidarności i odpowiedzialności. Tyle że odpowiedzialność polega także na konsekwencji. A z tym bywa różnie.

Światło nie przykryje pamięci

Podświetlona fontanna Neptuna dobrze wygląda na zdjęciach. Napis „Gdańsk” na Ołowiance też zrobi swoje. Będzie uroczyście, zielono, spokojnie. Można będzie powiedzieć, że miasto pamięta o Straży Granicznej i docenia jej służbę.

Ale mieszkańcy też mają pamięć. Pamiętają, że kilka lat temu ten sam Gdańsk wzmacniał przekaz środowisk, które nie były kojarzone z bezwarunkowym wsparciem dla działań Straży Granicznej. Pamiętają, że w czasie najostrzejszego sporu o granicę miasto chętniej mówiło językiem organizacji humanitarnych niż językiem twardej ochrony państwa.

Nie chodzi o to, by odmawiać pomocy komukolwiek. Chodzi o proporcje. Bo jeśli granica ma być bezpieczna, funkcjonariusz musi wiedzieć, że za jego plecami stoi państwo, samorząd i opinia publiczna. Nie tylko wtedy, gdy wypada ładna rocznica i można włączyć zielone reflektory.

Gdańsk świeci dziś dla Straży Granicznej. Dobrze. Szkoda tylko, że wcześniej tak często świecił w stronę tych, którzy jej pracę co najmniej komplikowali.

Czytaj też: Deportacje cudzoziemców. Straż Graniczna usuwa zagrożenie z Polski

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.