Cios w wolność słowa. 5 tys. zł kary za słowo "patodeweloperka" (FOTO: X/Jan Mencwel)

Cios w wolność słowa. 5 tys. zł kary za słowo „patodeweloperka”

Podziel się ze znajomymi:

Sąd przyznał rację firmie Dom Development, stwierdzając, że użycie przez aktywistę ruchu Miasto Jest Nasze określenia „patodeweloperka” było nieuzasadnione i naruszyło dobra osobiste firmy. To wyrok może wyznaczać nowe granice w zakresie tego, co w Polsce uznaje się za dopuszczalną krytykę w przestrzeni publicznej.

Szczegóły sprawy

Sprawa rozpoczęła się w 2016 roku, gdy firma Dom Development nabyła działkę w Warszawie. Stefan Gardawski, działacz z MJN, ujawnił braki w dokumentacji, w tym brak zgody konserwatora zabytków, co przyczyniło się do nałożenia na firmę kary w wysokości 37 mln zł – kara ta została później uchylona z powodów formalnych. Po tych wydarzeniach firma pozwała Gardawskiego za naruszenie jej dobrego imienia poprzez użycie określenia „patodeweloperka”.

Znaczenie wyroku i „patodeweloperka”

W wyroku z końca 2023 roku sąd orzekł, że Stefan Gardawski naruszył dobra osobiste Dom Development, nakazując usunięcie dwóch z trzech kontrowersyjnych wpisów oraz wypłatę 5 tys. zł na rzecz wybranej fundacji.

Wyrok ten rzuca światło na coraz bardziej restrykcyjne podejście sądów do tego, co uznawane jest za dopuszczalną krytykę w sferze publicznej. Gardawski zdecydował się odwołać, co pokazuje, że sprawa jest daleka od zakończenia.

Wnioski i przestrogi

Przypadek ten stanowi jaskrawy przykład konsekwencji prawnych, jakie mogą spotkać aktywistów i krytyków, nawet jeśli ich działania mają na celu ochronę interesu publicznego. W świetle tego wyroku, każdy kto publicznie wyraża swoje zdanie, powinien być świadomy ryzyka prawnych konsekwencji. Słowa mają moc, a ich nieostrożne użycie może prowadzić do poważnych konsekwencji, w tym procesów sądowych i odszkodowań.

Z udostępnionych przez Jana Mencwela z MJN fragmentów dowiadujemy się , że zdaniem sądu wypowiedzi Gardawskiego „godziły w renomę powoda, a ich konsekwencją mogła być faktyczna utrata przez nią klientów i kontrahentów. Na skutek akcji pozwanego, mogliby oni utracić zaufanie do powoda i nie nabywać jej produktów, bądź nie współpracować z nią na płaszczyźnie handlowej”. 

Czujecie? Stefan przez ujawnianie niewygodnych faktów o DD miał nieomal doprowadzić do upadku największego dewelopera w Polsce. Klienci byli o krok od zaprzestania kupowania jego mieszkań! Rzecz jasna apartamenty w inwestycji sprzedały się „na pniu” jeszcze przed końcem budowy

– komentuje Jan Mencwel. 

Czytaj też: Zdradzeni przez dewelopera i miasto Gdańsk. Żyją w wilgoci

mn

Wspieraj wbijamszpile.pl

Wolne media są dzisiaj najważniejsze. WbijamSzpile.pl to miejsce, gdzie dzielimy się nie tylko aktualnościami, ale także przemyśleniami, analizami i komentarzami dotyczącymi najnowszych trendów społecznych, politycznych i kulturalnych w Polsce, na Pomorzu i w Gdańsku. Nikt nas nie cenzuruje. Wspieraj wolne dziennikarstwo.