Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków Dariusz Chmielewski wydał obszerne oświadczenie w sprawie publicznych wypowiedzi swojego poprzednika, Igora Strzoka-Lewickiego. Obecny szef urzędu zarzuca mu przekraczanie granic rzeczowej krytyki, publikowanie nieprawdziwych twierdzeń i formułowanie bezpodstawnych oskarżeń. Zapowiada też możliwość podjęcia kroków prawnych. Samo oświadczenie ma jednak pewien szczegół, który rzuca się w oczy – na Facebooku nie można go komentować.
Odpowiedź po miesiącach wpisów
Spór dotyczy wpisów publikowanych przez Igora Strzoka-Lewickiego na profilu „Były Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków Igor Strzok”. Jak wynika z oświadczenia, od kwietnia 2024 roku znaczna część tych publikacji dotyczy działalności Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gdańsku oraz obecnego konserwatora.
Dariusz Chmielewski zaznacza, że samo ocenianie działań administracji publicznej jest prawem obywateli. Jego zdaniem w tym przypadku granica dopuszczalnej krytyki została jednak przekroczona.
Według obecnego PWKZ część wpisów zawiera twierdzenia niezgodne z prawdą, a także oskarżenia uderzające w urząd, jego pracowników i samego konserwatora.
Padają zarzuty o korupcję i deweloperów
W oświadczeniu znalazły się konkretne przykłady zarzutów, które mają pojawiać się we wpisach byłego konserwatora.
Chmielewski twierdzi, że Igor Strzok-Lewicki przypisuje WUOZ oraz obecnemu PWKZ działania niezgodne z prawem. Ma również sugerować, że część decyzji nie wynika z przesłanek merytorycznych, ale z interesów innych osób, przedsiębiorców lub określonych środowisk.
Wśród przywołanych sformułowań znalazło się określenie prac prowadzonych w ramach nadzoru konserwatorskiego jako „zalegalizowanego procederu niszczenia zabytku”. Dokumentacja urzędowa miała być z kolei nazywana „poświadczeniem nieprawdy”.
Jeszcze dalej idą, według Chmielewskiego, sugestie dotyczące nieuczciwości i korupcji. Obecny konserwator pisze, że były PWKZ sugeruje powiązania między urzędem i deweloperami. Szczególny sprzeciw budzi zarzut istnienia mechanizmu, w którym zabytek miałby być celowo doprowadzany do ruiny po to, by następnie możliwe było uzyskanie zgody na jego rozbiórkę.
Czytaj też: Igor Strzok: „To nie ja blokowałem remont Mostu Siennickiego”
Były konserwator ma szczególną pozycję
Dariusz Chmielewski zwraca uwagę, że wypowiedzi jego poprzednika mogą być odbierane inaczej niż zwykłe komentarze zamieszczane w internecie.
Igor Strzok-Lewicki sam kierował wcześniej urzędem. Zdaniem obecnego PWKZ odbiorcy mogą więc traktować jego opinie jako wypowiedzi osoby, która zna funkcjonowanie instytucji i sposób pracy jej urzędników.
Chmielewski uważa natomiast, że publikowane wpisy tworzą fałszywy i karykaturalny obraz osób pełniących funkcje publiczne. Chodzi o obraz urzędników, którzy mieliby łamać prawo i nierzetelnie wykonywać swoje obowiązki.
To już nie jest spór wyłącznie o ocenę pojedynczych decyzji konserwatorskich.
„Jeśli są dowody, należy zawiadomić organy”
Obecny konserwator odnosi się też bezpośrednio do kwestii dowodów.
Jak stwierdza, jeżeli Igor Strzok-Lewicki posiada informacje potwierdzające opisywane przez siebie nieprawidłowości lub przypadki naruszenia prawa, powinien zawiadomić właściwe organy administracji albo wymiaru sprawiedliwości.
Według wiedzy Dariusza Chmielewskiego do momentu opublikowania oświadczenia żadne takie zawiadomienie nie zostało przez byłego PWKZ złożone.
To ważny fragment stanowiska, bo za nim idzie już konkretna zapowiedź.
Chmielewski zapowiada działania prawne
Obecny Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków zapowiada możliwość podjęcia działań przewidzianych zarówno w prawie cywilnym, jak i karnym. Jak zaznacza, decyzja ma zależeć od charakteru poszczególnych wypowiedzi Igora Strzoka-Lewickiego.
Chmielewski przypomina przy tym, że ma kilkunastoletnie doświadczenie w administracji publicznej i 30-letnią praktykę zawodową. Deklaruje, że nie pozwoli na bezpodstawne oskarżanie pracowników WUOZ ani siebie.
Oświadczenie jest więc wyraźnym zaostrzeniem publicznego sporu. Padają nazwiska, konkretne zarzuty i zapowiedź możliwego wejścia na drogę prawną.
Zobacz także: Smutny obraz na terenach klubu Gedania w Gdańsku
Oświadczenie publiczne, ale bez komentarzy
Jest jeszcze jedna rzecz. Oświadczenie zostało zamieszczone na Facebooku Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i jest publicznie dostępne, ale pod wpisem nie można zamieszczać komentarzy.
To o tyle zauważalne, że znaczna część całego stanowiska dotyczy właśnie publicznej krytyki, granic wypowiedzi i odpowiedzialności za słowo w mediach społecznościowych.
Czytelnicy mogą więc zapoznać się ze stanowiskiem obecnego konserwatora, ale nie mogą bezpośrednio pod tym oświadczeniem napisać, co o nim sądzą.
W samym tekście Dariusz Chmielewski podkreśla jednocześnie, że ocena działalności oraz decyzji organów administracji publicznej jest niezbywalnym prawem każdego obywatela. I właśnie dlatego wyłączone komentarze pod tak mocnym oświadczeniem trudno przeoczyć.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.





