W Pruszczu Gdańskim można policzyć wiele rzeczy. Można też policzyć aktywność radnych po dwóch latach władzy. I tu robi się ciekawie, bo z naszego zestawienia wynika, że część rady zostawia po sobie formalny ślad, a radni Janusza Wróbla raczej elegancką ciszę.
W Radzie Miasta Pruszcz Gdański zasiada 21 radnych. Z tego 16 należy do Klubu Radnych Janusza Wróbla, 3 do klubu DziałaMY, a 2 osoby w dostarczonym zestawieniu nie mają przypisanego klubu. To ważne tło, bo przy tak dużej reprezentacji obozu burmistrza można by oczekiwać przynajmniej szerokiej aktywności formalnej. Tymczasem liczby pokazują coś zupełnie innego – wiele nazwisk, mało śladów pracy.
Na 90 ujętych w materiale pism – interpelacji i zapytań – aż 56 przypada na Łukasza Michalewskiego. To 62,2 proc. całej aktywności z tego zestawienia. Jeden radny odpowiada za ponad połowę zapytań. Dominik Skonieczny od Janusza Wróbla ma 22 pisma, czyli 24,4 proc. Adam Nowocień – 10, czyli 11,1 proc. Dalej robi się już bardzo oszczędnie.
Formalny ranking aktywności
Zestawienie obejmuje pisma przekazane w materiale: interpelacje i zapytania. Nazwiska zostały uporządkowane od największej liczby wystąpień.
- Łukasz Michalewski – DziałaMY – 56 pism, w tym 40 interpelacji i 16 zapytań
- Dominik Skonieczny – Klub Radnych Janusza Wróbla – 22 pisma, w tym 22 interpelacje i 0 zapytań
- Adam Nowocień – DziałaMY – 10 pism, w tym 9 interpelacji i 1 zapytanie
- Aniceta Bosak – Klub Radnych Janusza Wróbla – 1 pismo, w tym 1 interpelacja i 0 zapytań
- Katarzyna Zielke-Paprocka – bez klubu w zestawieniu – 1 pismo, w tym 1 interpelacja i 0 zapytań
- Paweł Badziąg – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Joanna Berlik – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Adam Bodo – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Bartłomiej Chrząszcz – DziałaMY – 0 pism
- Małgorzata Czarnecka-Szafrańska – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Adrian Czarnecki – bez klubu w zestawieniu – 0 pism
- Ireneusz Czernecki – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Daria Czyżewska – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Edyta Goczewska – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Jerzy Kłys – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Urszula Niklas – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Robert Nowicki – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Leszek Parzymies – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Andrzej Ślusarczyk – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Roman Trembacz – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism
- Szymon Zander – Klub Radnych Janusza Wróbla – 0 pism

Cisza też jest informacją
Najmocniej rzuca się w oczy nie tylko to, kto pisze dużo. Rzuca się w oczy, kto nie pisze wcale. W zestawieniu jest 16 radnych z wynikiem 0. Zero interpelacji, zero zapytań, zero formalnego śladu.
Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że radny z ugrupowania rządzącego pracuje inaczej. Rozmawia, dzwoni, interweniuje poza papierem. Być może. Tylko mieszkańcowi trudno potem sprawdzić, czy rzeczywiście coś załatwiono, czy tylko odbyła się miła rozmowa przy kawie. Papier w samorządzie bywa nudny, ale ma jedną zaletę – zostaje.
I tu pojawia się problem dla obozu burmistrza Janusza Wróbla. Klub Radnych Janusza Wróbla ma w radzie szeroką reprezentację, ale w tym zestawieniu aktywność formalna rozkłada się bardzo nierówno. Dominik Skonieczny sam ciągnie wynik klubu, mając 22 pisma. Aniceta Bosak ma 1. Reszta klubowych nazwisk z listy – 0. Smart polityka? Może. Tylko smartfon bez baterii też wygląda nowocześnie, dopóki ktoś nie próbuje zadzwonić.
Mieszkaniec widzi chodnik, nie PR – radni Janusza Wróbla mają wizerunkowy problem
Tematy pism nie są wydumane. To nie są akademickie spory o przecinki w strategii. W zestawieniu są sprawy, które mieszkańcy widzą pod butami i kołami samochodów: śliskie przejścia, brakujące chodniki, odśnieżanie, parkingi przy dworcu, wiaty przystankowe, place zabaw, kosze na śmieci, lustra drogowe, zieleń, krawężniki.
Dla starszej osoby obniżony krawężnik to nie detal. Dla rodzica z wózkiem brak przejścia albo lód przy dojeździe do PKP to codzienny problem, nie temat na komisję „kiedyś tam”. Dla kierowcy znak ustawiony bez sensu potrafi oznaczać codzienne nadrabianie drogi. Małe rzeczy? Tak. Ale miasto składa się właśnie z takich małych rzeczy.
Dlatego liczby są niewygodne. Pokazują, kto te sprawy formalnie podnosi, a kto funkcjonuje w trybie dyskretnym. Tak dyskretnym, że po trzech latach wyborca może zapytać: „A pan radny to czym się właściwie zajmował?”.
I właśnie tu zaczyna się polityczny kłopot. Bo za trzy lata nie wystarczy powiedzieć, że „byliśmy przy burmistrzu”. Wyborca może poprosić o konkrety. Ile spraw zgłoszono? Ile problemów opisano? Ile razy radny formalnie stanął po stronie mieszkańca, któremu przeszkadza dziura, lód, brak ławki albo ciemna ulica?
Na razie w tym zestawieniu odpowiedź u wielu brzmi: ani razu. Krótko.
Czytaj też: Bez przetargu i bez konsultacji. Tak zlecano projekt herbu Pruszcza
mn

