Ropa znów mocno idzie w górę, a ceny baryłki wyraźnie przekraczają 100 USD. Powodem są kolejne problemy z transportem surowca z rejonu Zatoki Perskiej i zamknięcie strategicznego ropociągu w Arabii Saudyjskiej. Dla kierowców to zła wiadomość, bo droższa ropa może szybko przełożyć się na ceny paliw. A im wyższa cena przy dystrybutorze, tym większa jest również kwota podatków zawarta w rachunku.
Ropa ponad 100 dolarów
Baryłka amerykańskiej ropy West Texas Intermediate w dostawach na październik kosztuje na giełdzie NYMEX w Nowym Jorku 102,45 USD. To wzrost o 2,40 proc.
Jeszcze droższa jest ropa Brent. Kontrakty na listopad na londyńskiej ICE są wyceniane na 106,97 USD za baryłkę, czyli o 2,26 proc. więcej.
Rynek reaguje na kolejne problemy z dostawami i transportem ropy. W piątek Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej poinformowało o czasowym zatrzymaniu pracy strategicznego ropociągu Wschód-Zachód. Stało się to po atakach w rejonie Rijadu i Medyny.
Saudyjski resort tłumaczył, że instalację zamknięto ze względów bezpieczeństwa.
Kluczowa trasa została wyłączona
Ropociąg Wschód-Zachód przecina Arabię Saudyjską i prowadzi do portów nad Morzem Czerwonym. W ostatnich miesiącach jego znaczenie wyraźnie wzrosło, bo stał się alternatywną trasą wobec cieśniny Ormuz.
Państwowy koncern Aramco przesyłał nim zwiększone ilości ropy do zachodniej części kraju. Teraz ta droga, przynajmniej czasowo, została odcięta.
Sytuację komplikuje również to, co dzieje się w Jemenie. 3 września Huti rozpoczęli ofensywę, w wyniku której przejęli kontrolę nad całym jemeńskim wybrzeżem Morza Czerwonego. Zajęli m.in. port Mokka oraz co najmniej jedną z wysp archipelagu Hanisz.
W pobliżu znajduje się cieśnina Bab al-Mandab, przez którą także odbywa się transport ropy i gazu.
Rynek ma więc problem po obu stronach. I na razie trudno znaleźć powód do szybkiego uspokojenia.
Zapasy wystarczą na kilka dni
Arabia Saudyjska nie podała, kiedy ropociąg Wschód-Zachód zostanie ponownie uruchomiony.
June Goh ze Sparta Commodities ocenił, że najważniejszy będzie czas trwania przerwy. Jeśli przesył zostanie szybko wznowiony, skutki mogą być ograniczone. Arabia Saudyjska może przez pewien czas korzystać z zapasów zgromadzonych w Yanbu.
Jeżeli jednak zamknięcie potrwa dłużej, może pojawić się konieczność ograniczenia wydobycia.
Suvro Sarkar z DBS Bank ocenia, że magazyny w Yanbu mogą pozwolić na utrzymanie eksportu przez około 5 do 7 dni. Później sytuacja może stać się znacznie poważniejsza.
Analityk wskazuje nawet, że w krótkim terminie ceny mogą testować poziom 120 USD za baryłkę.
Kierowca zapłaci nie tylko za droższą ropę
I tu zaczyna się część najważniejsza z punktu widzenia zwykłego kierowcy.
Droższa ropa zwiększa presję na ceny paliw na stacjach. Jeśli hurtowe i detaliczne ceny pójdą w górę, kierowcy nie płacą wyłącznie za droższy surowiec. W końcowej cenie paliwa zawarte są również podatki i inne obciążenia.
W praktyce im wyższa jest cena końcowa, tym większa może być również kwota części obciążeń naliczanych od wartości paliwa.
To mechanizm, którego na światowych wykresach ropy nie widać. Widać go dopiero przy kasie albo na wyświetlaczu dystrybutora.
Dlatego samo tłumaczenie przyszłych podwyżek „sytuacją na światowych rynkach” nie wyczerpuje tematu. Rynek wpływa na cenę surowca, ale państwo ma wpływ na obciążenia znajdujące się w cenie końcowej.
Rząd wskaże rynek. Pytanie, co zrobi z podatkami
Jeśli ceny paliw zaczną wyraźnie rosnąć, naturalnym argumentem władz będzie sytuacja międzynarodowa: droga ropa, problemy z transportem i napięcie wokół Arabii Saudyjskiej.
I trudno będzie zaprzeczyć, że te czynniki rzeczywiście mają znaczenie.
Dla kierowców ważniejsze będzie jednak coś innego – czy rząd ograniczy się do wskazywania na światowy rynek, czy poszuka możliwości zmniejszenia obciążeń w cenie paliwa.
Bo nawet jeśli źródło podwyżki znajduje się tysiące kilometrów od Polski, rachunek ostatecznie płaci się tutaj.
Jeżeli nie pojawi się żadna forma ulgi, kierowca zostanie z pełnym skutkiem wzrostu cen: droższym surowcem i podatkami naliczanymi w cenie końcowej.
Spotkanie państw Zatoki przełożone
Na szybkie polityczne uspokojenie również się nie zanosi.
Zaplanowane na poniedziałek spotkanie przedstawicieli państw Zatoki Perskiej zostało przełożone na nieokreślony termin. Minister spraw zagranicznych Omanu Badr al-Busaidi poinformował, że decyzję podjęto po to, by stworzyć lepsze warunki do konstruktywnego dialogu.
Rozmowy miały dotyczyć usprawnienia żeglugi przez cieśninę Ormuz i poprawy bezpieczeństwa w regionie.
Na razie więc zamiast przełomu są kolejne znaki zapytania. Ropa kosztuje ponad 100 USD, strategiczny ropociąg pozostaje zamknięty, a analitycy mówią już o możliwym poziomie 120 USD za baryłkę.
Dla kierowców najważniejsze będzie jednak to, co wydarzy się później na stacjach. I czy państwo będzie tylko wskazywać na rynek, czy zdecyduje się również ograniczyć własną część rachunku.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.





