W Lesie Szpęgawskim pod Starogardem Gdańskim zakończono kolejny etap badań archeologicznych prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej. Śledczy odkryli nowe, przerażające ślady masowych zbrodni popełnionych przez Niemców jesienią 1939 roku. Najnowsze ustalenia w Lesie Szpęgawskim ujawniają nie tylko skalę eksterminacji, ale także sposoby zacierania jej śladów w ramach tzw. Akcji 1005. Szczegóły tych odkryć mają kluczowe znaczenie dla przyszłych identyfikacji ofiar oraz pełnego udokumentowania niemieckiego ludobójstwa w Pomorzu.
Trzy ważne fakty:
- W badanych grobach odkryto spalone i niespalone szczątki ludzi, w tym dzieci, oraz osobiste przedmioty ofiar.
- Znaleziono materialne dowody Akcji 1005 – ogień, łuski, szczątki stosów, skrzynie z kośćmi i nieprzełamany znak tożsamości.
- IPN apeluje do rodzin ofiar o pomoc w identyfikacji poprzez relacje i próbki DNA.
Groby, które przemówiły po latach
Podczas tegorocznych badań IPN przebadał trzy groby masowe: nr 9, 16 i 32. W grobie nr 9 znaleziono niespalone kości osób dorosłych. Grób nr 16 zawierał blisko 200 kg kości, w tym należące do kobiet, mężczyzn i dzieci – zarówno starszych, jak i poniżej 7. roku życia. Kości były częściowo spalone. W grobie nr 32 ujawniono skrzynie z kośćmi różnych partii ciała, w tym czaszek i kości udowych. W jednej ze skrzyń znajdowała się także figurka Matki Boskiej – milczący świadek tej zbrodni.
Na podstawie fragmentów kości skroniowych ustalono minimalną liczbę 84 ofiar w badanych miejscach. Znalezione szczątki ukazują ogrom cierpienia i skalę eksterminacji, jakiej dopuścili się Niemcy od września 1939 do stycznia 1940 roku.


Czytaj więcej: Poświęcenie krzyża katyńskiego i wystawa IPN w Gdańsku
Zacieranie śladów śmierci – Akcja 1005
W 1944 roku Niemcy podjęli próbę zatarcia dowodów zbrodni – była to tzw. Akcja 1005. W Lesie Szpęgawskim odnaleziono materialne pozostałości tej operacji: fragmenty spalenizny, drewno ze stosów, łuski i pociski różnego kalibru. Wśród odnalezionych przedmiotów są również osobiste artefakty – zegarki, guziki, krzyżyki, klamry i monety. Niektóre z nich pozwoliły już na identyfikację ofiar, inne czekają na porównanie z bazą danych.
Szczególne znaczenie ma odnaleziony znak tożsamości – tzw. nieśmiertelnik – który przetrwał pożogę i został odnaleziony w warstwie spalenizny. Te dowody mają nie tylko wymiar historyczny, ale również moralny i prawny – potwierdzają skalę niemieckich zbrodni wojennych oraz ich systematyczne tuszowanie.


Apel do rodzin i świadków
Instytut Pamięci Narodowej zwraca się do rodzin osób, które mogły zostać zamordowane w Lesie Szpęgawskim, o kontakt i przekazanie relacji. Kluczowe może być także udostępnienie materiału genetycznego, który pomoże w identyfikacji szczątków. Już teraz dzięki wyrytemu nazwisku na łyżce udało się ustalić dane jednej z ofiar, a inny przedmiot pozwolił na identyfikację osoby dotąd nieznanej z list ofiar.
Las Szpęgawski pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych świadków niemieckiego terroru na Pomorzu. Masowe egzekucje rozpoczęły się tam już 2 września 1939 roku i trwały do początku 1940 roku. Ofiarami byli nie tylko mieszkańcy Starogardu, Pelplina czy Tczewa, ale także osoby chore psychicznie mordowane w ramach nazistowskiego programu „T-4”.


Zobacz też: Konferencja IPN Gdańsk: prowadziliśmy zajęcia w areszcie
mn

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






