Były prezes Orlenu, a dziś europoseł Daniel Obajtek, stanął w środę przed prokuraturą w związku z zarzutami dotyczącymi zlecenia usług detektywistycznych firmie, która wcześniej miała chronić jego majątek. Po przesłuchaniu nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Sprawa dotyczy kontraktów zawieranych w czasie jego prezesury, które według prokuratury mogły narazić spółkę na straty i służyć prywatnym interesom.
Trzy szybkie fakty:
– Daniel Obajtek nie przyznał się do winy i zapowiedział walkę o dobre imię.
– Orlen zawarł umowy z firmą detektywistyczną, która wcześniej chroniła Obajtka.
– Europoseł zaprzecza, że inwigilował opozycję i porównuje zarzuty do absurdu.
Przesłuchanie i stanowisko byłego prezesa
W środę Daniel Obajtek opuścił gmach Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Na miejscu czekała na niego grupa zwolenników, w tym m.in. Robert Bąkiewicz. Po wyjściu przed kamery nie unikał wypowiedzi.
Nie przyznałem się do winy. Broniłem interesów koncernu – powiedział zdecydowanie.
Europoseł zaznaczył, że nie akceptuje postawionych mu zarzutów.
Wysłuchałem tego, co miałem wysłuchać i generalnie nie zgadzam się z opinią prokuratury. (…) Będę się bronił, dochodził swoich praw – zapewnił.
Jego pełnomocnik, adwokat Dominik Hunek, poinformował media, że Obajtek na tym etapie odmówił składania wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania.
Będziemy się aktywizować wkrótce, bardzo szybko, jak tylko zapoznamy się ze wszystkimi aktami – powiedział prawnik.
Miliony na detektywów i zarzuty o nadużycie
Sprawa dotyczy umów zawieranych przez Orlen na usługi detektywistyczne. Według ustaleń śledczych, firma wykonująca zlecenia była wcześniej związana z osobistą ochroną Daniela Obajtka i jego majątku. Śledczy badają, czy kontrakty o wartości ponad 393 tys. zł były rzeczywiście zawierane w interesie koncernu.
Parlament Europejski na początku października uchylił Obajtkowi immunitet europosła. Stało się to na wniosek ministra sprawiedliwości, co umożliwiło prokuraturze formalne postawienie zarzutów. Z informacji medialnych wynika, że całkowite wydatki Orlenu na usługi detektywistyczne mogły sięgnąć nawet 3 mln zł.
Czytaj więcej: Obajtek o Płażyńskim: jest k***a przeraźliwie uczciwy
Absurd i Sierotka Marysia
W obronie swojego stanowiska Obajtek posługuje się wyrazistymi porównaniami. W rozmowie z tygodnikiem „Wprost” odrzucił oskarżenia, że detektywi śledzili posłów opozycji na jego zlecenie.
To na tyle absurdalny zarzut, że równie dobrze mógłbym inwigilować Sierotkę Marysię, Puchatka i Prosiaczka – stwierdził były prezes Orlenu.
Obajtek tłumaczy, że usługi detektywistyczne były zamawiane zgodnie z uprawnieniami zarządu spółki, a ich celem miała być ochrona interesów firmy.
Spółka miała pełne prawo wynająć firmę w zakresie usług detektywistycznych – powiedział.
W tle pojawia się jednak także proces cywilny. PKN Orlen domaga się od byłego prezesa zwrotu prawie 159 tys. zł, uznając, że środki przeznaczono na jego prywatny interes. Pełnomocnik Obajtka wniósł o oddalenie pozwu.
Zobacz też: Orlen otwiera bazę Baltic Power. Obajtek: „To nie ich zasługa”
mn






