Miały być miejskie pieniądze na rowery elektryczne. Dopłaty do rowerów miały być impulsem dla ekologicznego transportu. Minęły miesiące, a programu wciąż nie ma. Radni zaczynają się niecierpliwić i pytają wprost: co z obietnicami?
W Gdańsku temat dopłat do rowerów elektrycznych wraca jak bumerang. Najpierw była zapowiedź. Potem konferencje i deklaracje o wsparciu mobilności. Dziś jest interpelacja i seria konkretnych pytań do prezydent miasta. To pokazuje, że sprawa przestała być tylko medialnym hasłem. Stała się testem wiarygodności.
Program, który miał ruszyć
Klub radnych Wszystko dla Gdańska przypomina, że program dopłat miał zostać uruchomiony pod koniec 2025 roku. Tak przynajmniej wynikało z wcześniejszych informacji przekazywanych opinii publicznej. Mamy marzec 2026 roku i nadal nie ma konkretów.
26 lutego 2026 roku do prezydent Aleksandry Dulkiewicz trafiła interpelacja nr 163/26. Radni pytają o aktualny status programu. Chcą wiedzieć, dlaczego nie został uruchomiony w zapowiadanym terminie. Dopytują, czy środki zostały zabezpieczone w budżecie miasta. To już nie jest luźna rozmowa. To formalna kontrola.
Co istotne, program dopłat był przedstawiany jako element polityki mobilności. Nie jako ciekawostka. W uzasadnieniu interpelacji wprost wskazano, że mieszkańcy powinni otrzymać jednoznaczną informację o dalszych losach projektu. I trudno się z tym nie zgodzić.
2500 zł na rower
Wcześniejsze propozycje zakładały dopłatę do 2500 zł dla mieszkańca Gdańska. W grę wchodziło uzależnienie wsparcia od ceny roweru oraz spełnienia określonych norm technicznych. Podobne rozwiązanie funkcjonuje w Gdyni od 2022 roku. Tam miasto finansuje 50 proc. ceny zakupu, nie więcej niż 2500 zł. Umowa obowiązuje co najmniej 3 lata.
Gdańsk chciał pójść podobną drogą. Mówiono o wsparciu aktywności fizycznej, ograniczaniu ruchu samochodowego i rozwoju infrastruktury rowerowej. W tle był system Mevo i zapowiedzi konsultacji w dzielnicach. Brzmiało ambitnie. Jednak między zapowiedzią a realizacją pojawiła się cisza.
Czy to naprawdę tylko kwestia przesunięcia terminu? A może budżet nie wytrzymał kolejnego programu? Tego dziś nie wiadomo. Właśnie dlatego radni dopytują o zabezpieczenie środków finansowych oraz wyniki analiz zainteresowania mieszkańców .
Czytaj więcej: Mevo zimą wygląda, „jak porzucony złom”. OMGSS: mamy wzrost wypożyczeń
Radni czekają na odpowiedź
Pod interpelacją podpisało się aż 10 radnych miasta. To nie jest pojedynczy głos. To sygnał, że temat ma znaczenie polityczne. W dodatku mówimy o klubie, który współtworzy zaplecze prezydent. Tym bardziej widać napięcie.
Mieszkańcy czekają na konkrety. Jedni liczą na realne wsparcie przy zakupie roweru wartego 8 tys. zł czy 10 tys. zł. Inni po prostu chcą wiedzieć, czy zapowiedzi były poważne. Dlatego odpowiedź ratusza będzie kluczowa. Bo w polityce miejskiej pamięta się nie tylko to, co obiecano, ale przede wszystkim to, co dowieziono.
Zobacz też: Radny łączy sprawę Swietłany Krzemińskiej z rosyjskim soft power
mn






