IPN w Gdańsku apeluje do rodziny Pawła Nawrockiego, żołnierza zamordowanego przez Niemców jesienią 1939 roku. Jego polski znak tożsamości odnaleziono podczas badań w lasach w okolicach Bydgoszczy, gdzie odkryto ślady masowych egzekucji i późniejszego zacierania zbrodni. Czy wśród poszukiwanych krewnych mogą być osoby spokrewnione z prezydentem RP Karolem Nawrockim? Tego komunikat IPN nie przesądza. Ale przy takim nazwisku pytanie samo się narzuca.
Nieoznaczone groby w lasach
Prokuratorzy pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku prowadzą badania dotyczące niemieckich zbrodni popełnionych jesienią 1939 roku na Pomorzu Gdańskim. W marcu i kwietniu, podczas prac terenowych w lasach w okolicach Bydgoszczy, natrafiono na nieoznaczone groby masowe.
Odkryto także ślady działań prowadzonych w ramach Aktion 1005. Była to niemiecka operacja zacierania śladów masowych mordów. Ciała ofiar wydobywano z mogił, palono, a szczątki ukrywano lub rozrzucano. Miało nie zostać nic. A jednak zostało.
Badania objęły miejsca egzekucji, w których w 1944 roku działały niemieckie oddziały specjalne. Archeolodzy i śledczy korzystali m.in. ze zdjęć lotniczych, laserowego skanowania terenu i kwerend archiwalnych. W trzech badanych lokalizacjach potwierdzono, że mogą znajdować się nieznane groby masowe, miejsca palenia zwłok i tzw. zrzutowiska pozostałości po Aktion 1005.
Ślady po ofiarach
Podczas prac zabezpieczono liczne artefakty związane z egzekucjami. To głównie łuski amunicji pistoletowej, ale także przedmioty osobiste ofiar: obrączka, zegarek, spinka do mankietu, guziki, elementy odzieży i polski znak tożsamości.
W jednej z lokalizacji odnaleziono grób masowy z jesieni 1939 roku, zniszczony w lipcu 1944 roku przez Sonderkommando 1005. Za mogiły posłużyły polskie umocnienia polowe, przygotowane przez Wojsko Polskie na wypadek wojny z III Rzeszą. Kilka miesięcy później rowy stały się miejscem straceń i ukrycia zwłok pomordowanych Polaków.
Według zeznań świadków po 1945 roku mogło tam zostać rozstrzelanych nawet 3000 osób.
W innym miejscu badacze zlokalizowali ponad 200-metrowy rów. Jego wybrane odcinki wykorzystano do ukrycia ciał rozstrzelanych Polaków. Odnaleziono też fragment rowu, w którym znajdowały się spalone kości ludzkie, rzeczy osobiste ofiar i fragmenty drewna. Warstwa ze spalonymi szczątkami miała ponad 12 metrów długości.
Zobacz też: Tuzin powodów, dla których Gdańsk bywa uznawany za miasto proniemieckie
Nazwisko, które przyciąga uwagę
W przypuszczalnym miejscu palenia zwłok odnaleziono polski znak tożsamości. Dane udało się odczytać. Należał do Pawła Nawrockiego.
Paweł Nawrocki urodził się 25 stycznia 1906 roku w Tuszynkach, w powiecie świeckim. Był synem Aleksandra i Julianny z domu Redlaska. W 1931 roku ożenił się z Leokadią Poćwiardowską. Małżonkowie mieli co najmniej czworo dzieci: Tadeusza, Stefanię, Agnieszkę i Wiktora.
W sierpniu 1939 roku Paweł Nawrocki został zmobilizowany do 64. Pomorskiego Pułku Strzelców Murmańskich, stacjonującego w Grudziądzu. Pułk wchodził w skład 16. Pomorskiej Dywizji Piechoty i walczył we wrześniu 1939 roku m.in. w obronie linii rzeki Osy. Po zakończeniu działań wojennych Nawrocki wrócił do rodzinnego Poledna.
Z zeznań jego żony wynika, że 19 października 1939 roku został aresztowany przez miejscowych Niemców i przewieziony do siedziby Selbstschutzu w Świeciu. W październiku 1939 roku został zamordowany wraz z innymi przetrzymywanymi tam osobami.

Zobacz też: IPN odkrywa dowody zbrodni niemieckich w Lesie Szpęgawskim
IPN apeluje do rodziny
IPN w Gdańsku zwraca się do członków rodziny Pawła Nawrockiego, prosząc ich o kontakt i przekazanie relacji o historii krewnego.
To ważne nie tylko dla śledztwa. Dla rodzin takich ofiar to często ostatnia szansa, by po 85 latach dowiedzieć się czegoś więcej: gdzie zginął dziadek, pradziadek, brat. Jak wyglądały ostatnie dni. Kto go zabrał. Gdzie próbowano ukryć prawdę.
W komunikacie nie ma informacji, by Paweł Nawrocki był krewnym prezydenta RP Karola Nawrockiego. Nie ma też zaprzeczenia. Na tym etapie można powiedzieć tylko tyle: IPN szuka rodziny Pawła Nawrockiego, a nazwisko z oczywistych powodów budzi dodatkowe zainteresowanie. Resztę mogą potwierdzić wyłącznie dokumenty i sami krewni.
Badania będą kontynuowane przez kolejne miesiące i lata w ramach śledztwa oraz projektu „Archeologia Aktion 1005”. Bo ziemia, mimo niemieckich prób zatarcia śladów, wciąż oddaje dowody.
mn

