Janusz Kowalski ogłosił, że złożył rezygnację z członkostwa w Klubie Parlamentarnym PiS. Poseł podziękował politykom tej formacji za lata współpracy i zapowiedział, że dalej będzie działał w Sejmie jako poseł niezrzeszony. Krótki wpis, ale politycznie czytelny. Takie decyzje rzadko przechodzą bez echa.
Decyzja bez ostrego tonu
Kowalski poinformował o sprawie w mediach społecznościowych. Nie przedstawił długiego uzasadnienia, nie uderzył też w dawnych klubowych kolegów.
Napisał, że dziękuje „za lata świetnej współpracy”. To ważny szczegół, bo w polskiej polityce rozstania często wyglądają mniej elegancko. Tutaj zamiast awantury jest raczej chłodny komunikat: od teraz idę sam.
Janusz Kowalski nie wyjaśnia powodów odejścia
Kowalski zapowiedział, że pozostanie posłem niezrzeszonym i skupi się na pracy dla Polski. W praktyce oznacza to większą swobodę polityczną, ale też mniejsze zaplecze organizacyjne.
Na razie nie są znane powody odejścia.
Dla wyborcy może brzmieć to jak sejmowa technika. Tyle że potem ma znaczenie przy głosowaniach, wystąpieniach i politycznych układach. Jeden poseł to niby niewiele, ale w parlamencie czasem nawet 1 głos zmienia atmosferę rozmów o 100 proc.
mn





