Spór o plan przy Wołkowyskiej. Najpierw droga, potem zabudowa (FOTO: wbijamszpile.pl)

Spór o plan przy Wołkowyskiej. Najpierw droga, potem zabudowa

Mieszkańcy dzielnicy Piecki-Migowo w Gdańsku stawiają sprawę jasno: zanim miasto uchwali plan dopuszczający nową zabudowę przy Wołkowyskiej, powinno najpierw zbudować tam normalną, bezpieczną ulicę. Dziś to wąska droga bez chodników, bez wygodnych przejść dla pieszych i bez drogi rowerowej. Progi zwalniające nie rozwiązują problemu. A jeśli plan zostanie uchwalony, tą samą trasą mogą pojechać ciężarówki na budowę.

Przypomnijmy, że spór ciągnie się od 2024 roku i dotyczy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Piecki Migowo rejon ulicy Wołkowyskiej. Dokument obejmuje około 18,8 ha terenu między ul. Wołkowyską, Dolne Migowo i linią PKM. Miasto mówi o ochronie lasu, retencji i porządkowaniu przestrzeni. Mieszkańcy odpowiadają: bez przebudowy Wołkowyskiej to będzie dokładanie kolejnego ciężaru do miejsca, które już dziś nie działa tak, jak powinno.

Sam plan miejscowy wchodzi w ostatnią fazę przed głosowaniem przez Radę Miasta. Biuro Rozwoju Gdańska przedstawiło taki harmonogram prac nad dokumentem:

  • 28 maja – 26 czerwca 2026: wyłożenie projektu planu
  • 28 maja – 10 lipca 2026: możliwość składania uwag
  • 9 czerwca 2026, godz. 17:00: dyskusja publiczna

Plan dopuszcza nową zabudowę

Projekt nie przewiduje zabudowy całego obszaru. Duży fragment pozostaje lasem, a na rysunku planu widać m.in. teren lasu 04.1 L, teren infrastruktury, wód lub zieleni 06.1 I-W-Z oraz drogę 09.1 KDD – to ulica Wołkowyska. Są też zapisy dotyczące zieleni, retencji i OSTAB. Tyle że obok tego pojawia się nowa zabudowa.

Teren 01.1 MNW ma 1,50 ha i został przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną wolnostojącą. Plan dopuszcza tam budynki do 12 m wysokości i do 3 kondygnacji, przy minimum 70 proc. powierzchni biologicznie czynnej. Ten teren nie budzi kontrowersji. Gorąco jest gdzie indziej. Teren 02.1 MWW-U ma 3,10 ha i pozwala na zabudowę mieszkaniową wielorodzinną wolnostojącą lub usługi. Tam budynki mogą mieć do 13 m wysokości, także do 3 kondygnacji, przy minimum 30 proc. powierzchni biologicznie czynnej. Sama zabudowa została ograniczona względem pierwotnych planów, ale to wciąż będzie docelowo duże osiedle.

Jakie jest jednak sedno sporu? Mieszkańcy nie kwestionują inwestycji mieszkaniowej. Szanują prawo do zabudowy na terenie prywatnym. Kwestionują to, że miasto mówi, że nie dostrzega skutków zabudowy, która oznacza nowych mieszkańców, nowe auta, ruch budowlany i presję na teren zielony.

Projekt planu zagospodarowania w rejonie ulicy Wołkowyskiej.

Droga nie jest gotowa na inwestycje

Najostrzejszy zarzut dotyczy ul. Wołkowyskiej. Według mieszkańców przed uchwaleniem planu miasto powinno najpierw zagwarantować przebudowę ulicy.

Dziś droga jest wąska, miejscami trudno minąć się samochodom. Brakuje chodników. Brakuje bezpiecznych przejść dla pieszych. Brakuje drogi dla rowerów, która pozwoliłaby wygodnie i bezpiecznie dojechać w stronę ul. Myśliwskiej – mówi nam mieszkanka ulicy Szczodrej podczas realizacji zdjęć i wizji lokalnej.

Mieszkańcy mówią wprost: progi zwalniające to za mało. One mogą ograniczyć prędkość, ale nie zapewnią bezpieczeństwa pieszemu idącemu poboczem. Nie pomogą rodzicowi z dzieckiem. Nie stworzą ciągu rowerowego. Nie rozwiążą problemu ciężarówek, które po ewentualnym uchwaleniu planu mogą zacząć obsługiwać plac budowy.

Ten problem był już zgłaszany wcześniej. W notatce ze spotkania z 3 grudnia 2024 r., w którym uczestniczyło około 180 osób, zapisano obawy mieszkańców dotyczące realizacji inwestycji mieszkaniowej. Wskazywano, że ul. Wołkowyska jest zbyt wąska, nie ma chodników i nie powinna pełnić funkcji drogi dojazdowej do placu budowy. Podnoszono też problem bezpieczeństwa pieszych.

I co? I nic. Głosu dotąd nie zostały wysłuchane.

Wąska, bez chodnika ulica Wołkowyska (FOTO: wbijamszpile.pl).
Wąska, bez chodnika ulica Wołkowyska (FOTO: wbijamszpile.pl).

Najpierw chodnik i rower, potem decyzje

Postulat mieszkańców jest konkretny: najpierw bezpieczna infrastruktura, potem realizacja planu i budowa. Chodzi o normalną jezdnię, chodnik, przejścia dla pieszych i drogę rowerową do ul. Myśliwskiej. Dopiero wtedy można rozmawiać o tym, czy okolica udźwignie dodatkową zabudowę.

To nie jest żądanie luksusu. To minimum. Jeśli miasto chce dopuścić nowe inwestycje, powinno najpierw pokazać, jak będzie wyglądał dojazd, którędy pojadą ciężarówki, jak zostanie zabezpieczony ruch pieszy i rowerowy – mówi Mateusz Kowalewski, mieszkaniec.

Sama liczba miejsc parkingowych na nowych działkach nie wystarczy. Projekt przewiduje minimum 1,2 miejsca postojowego na mieszkanie w zabudowie wielorodzinnej i minimum 2 miejsca na mieszkanie w zabudowie jednorodzinnej. Ale każde auto musi potem wyjechać na te same ulice. A każda budowa potrzebuje dostaw, betoniarek i sprzętu.

Obawa przed scenariuszem z Letnicy

Mieszkańcy przywołują analogię do Letnicy.

Tam powstały drogie apartamentowce i wysokie budynki, a dojazd do nich przez długi czas kojarzył się z prowizorką: betonowe płyty, brak normalnego chodnika, infrastruktura spóźniona wobec zabudowy – mówi Kowalewski.

Na Pieckach-Migowie ludzie nie chcą powtórki. Obawiają się, że najpierw zostanie uchwalony plan, potem inwestorzy ruszą z budową, a mieszkańcy zostaną z wąską, niebezpieczną drogą i obietnicą, że „kiedyś” będzie lepiej. To „kiedyś” w takich sprawach bywa bardzo długie. Zbyt długie.

Zieleń też jest argumentem

Prognoza środowiskowa wskazuje, że ponad 50 proc. obszaru stanowią grunty leśne. Są tam też zadrzewienia i nieużytkowane grunty rolne. Dokument wymienia pozytywne skutki planu, m.in. zachowanie części najcenniejszego drzewostanu, utrzymanie terenów biologicznie czynnych i zabezpieczenie terenu pod retencję.

Ale ta sama prognoza mówi o skutkach mało korzystnych: zajęciu części terenu przez nową zabudowę, częściowej likwidacji roślinności, siedlisk i żerowisk zwierząt, zmianach warunków gruntowo-wodnych oraz obniżeniu bioróżnorodności na fragmentach przeznaczonych pod inwestycje.

Dlatego mieszkańcy mają prawo mówić, że przekaz miasta jest niepełny. Ochrona lasu – tak. Retencja – tak. Ale równocześnie nowa zabudowa i większy ruch. Nie da się mówić tylko o jednej stronie tego planu.

Teren pod zabudowę mieszkaniową, to ponad 3 hektary gruntu (FOTO: wbijamszpile.pl).
Teren pod zabudowę mieszkaniową, to ponad 3 hektary gruntu (FOTO: wbijamszpile.pl).

Będzie stowarzyszenie i nacisk na miasto

Mieszkańcy planują założyć stowarzyszenie, które ma wywierać stały nacisk na władze Gdańska, Biuro Rozwoju Gdańska oraz prezydent Aleksandrę Dulkiewicz. Chodzi o to, by sprawa nie skończyła się na kilku komentarzach w internecie i jednej dyskusji publicznej.

Taki ruch może zmienić dynamikę sporu. Stowarzyszenie oznacza formalne pisma, uwagi do planu, udział w konsultacjach, obecność na sesjach i pilnowanie terminów. Mówiąc prościej: mieszkańcy chcą patrzeć miastu na ręce. I mają do tego pełne prawo.

Z notatki ze spotkania wynika, że już wcześniej postulowali m.in. nową koncepcję planu, utworzenie parku na tzw. polanie, zachowanie górki saneczkowej, ochronę walorów krajobrazowych i zabezpieczenie przejść pieszych między ul. Wołkowyską a terenami leśnymi. To nie jest protest dla protestu. To konkretna lista spraw do załatwienia.

Miasto powinno odwrócić kolejność

Najprostszy wniosek jest taki: miasto nie powinno zaczynać od uchwalenia planu pod nową zabudowę. Powinno zacząć od ul. Wołkowyskiej.

Najpierw projekt przebudowy. Najpierw chodnik. Najpierw przejścia. Najpierw droga rowerowa. Najpierw odpowiedź, którędy pojedzie ruch budowlany i jak zostaną zabezpieczeni piesi. Dopiero potem rozmowa o nowych mieszkaniach.

Plan dla Wołkowyskiej nie jest dokumentem, który niszczy cały teren zielony. To prawda. Ale prawdą jest też, że dopuszcza nową zabudowę na obszarze, który dziś pełni ważną funkcję przyrodniczą i społeczną. A obecna ulica Wołkowyska nie jest gotowa na większy ruch.

Mieszkańcy nie żądają cudów. Żądają kolejności, która powinna być oczywista w dobrze zarządzanym mieście: najpierw infrastruktura i bezpieczeństwo, potem zabudowa.

Zobacz też: Patodroga na gdańskiej Letnicy. Mieszkańcy napisali petycję

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.



Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.


Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.