Ławeczka Pawła Adamowicza. Fatalny projekt ku pamięci prezydenta

Ławeczka Pawła Adamowicza. Fatalny projekt ku pamięci prezydenta

Podziel się ze znajomymi:

Tak źle jeszcze nie było. Ławeczka Pawła Adamowicza, którą odsłonięto w miniony weekend to fatalny projekt w wielu płaszczyznach. Obiekt ku czci byłego prezydenta Gdańska mógł stanąć bez decyzji władz miasta na Wyspie Spichrzów, ponieważ wykonano go za prywatne środki na prywatnym terenie.

Na wstępie zaznaczę, że nie mam nic przeciwko upamiętnianiu w przestrzeni publicznej zamordowanego Pawła Adamowicza. Jeśli ktoś ma taką potrzebę, pieniądze i możliwości prawne niech stawia pomniki, montuje tablice, a nawet ławeczki. Rozumiem potrzebę uzewnętrzniania swoich uczuć. W takiej jednak sytuacji należy zadbać o dostojeństwo przedsięwzięcia – podkreślenie pewnej wyjątkowości Pawła Adamowicza. W przypadku ławeczki Pawła Adamowicza, którą odsłonięto 14 stycznia 2024 r. popełniono szereg fatalnych błędów, które splendoru byłemu prezydentowi nie przyniosą, a jedynie są poletkiem do dalszych drwin.

Ławeczka Pawła Adamowicza – trzy błędy

Po pierwsze, lokalizacja. Ławeczka Pawła Adamowicza stanęła na Wyspie Spichrzów, a konkretnie na jej północnym cyplu, gdzie ceny mieszkań oscylują w granicach 25 tys. zł za metr kwadratowy. To miejsce najdroższych mieszkań, apartamentów i lokali użytkowych w mieście. Snobizm do kwadratu. Co gorsza miejsce odwiedzają imprezowicze i głodni doznań kulinarnych turyści. Miejsce opanowane jest generalnie przez turystów. Panuje tam szum, w którym trudno zatrzymać się i znaleźć chwilę na refleksję o życiu właśnie byłego prezydenta Gdańska.

Po drugie, fundatorzy. Generalnie wokół byłego prezydenta panował klimat, w którym zarzucano bliskie związki z deweloperami. W trakcie swojej prezydentury Paweł Adamowicz posiadał akcje Robyga, który realizował inwestycje w Gdańsku. W 2018 roku RMF FM, jako pierwsze poinformowało o zatrzymaniach dwóch mężczyzn, którzy mieli skorumpować Pawła Adamowicza. Według rozgłośni sprawa miała związek z kupnem przez prezydent kilku mieszkań na jednym z osiedli w Gdańsku. Jak podano, Adamowicz miał je nabyć po zaniżonej cenie. Ówczesny prezydent dementował te doniesienia. Niemniej później w kampanii wyborczej (jak się potem okazało ostatniej) sam Jarosław Wałęsa PO głosił, że w mieście utworzono „Republikę Deweloperów” i czas z nią skończyć.

Tymczasem fundatorami jak podaje portal gdansk.pl są firmy: Granaria Development Gdańsk, Multibud S.A. Wojciech Ciurzyński, Zbigniew Nowak, oraz UBM Development – Sebastian Vetter, Peter Obernhuber. Wszyscy odpowiedzialni są za zabudowę północnego cypla Wyspy Spichrzów na powierzchni ponad 2 hektarów. Przypomnę działki wcześniej należały do miasta, które pozyskało je w wyniku zamian ze Skarbem Państwa.

Umożliwiając ustawienie ławeczki deweloperom z Wyspy Spichrzów w mojej ocenie nieopatrznie przypieczętowano zły wizerunek, zły klimat wokół Pawła Adamowicza, z którym on sam się nie zgadzał za życia, od którego uciekał. Chodzi wizerunek człowieka współodpowiedzialnego za stworzenie „Republiki Deweloperów”.

Ławeczka Pawła Adamowicza. (FOTO: Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl)
Ławeczka Pawła Adamowicza. (FOTO: Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl)

Po trzecie, wykonanie. Autorem Ławeczki Pawła Adamowicza jest Andrzej Renes. Zasłynął on z projektów nagród wręczanych corocznie, m.in.: Wiktora – nagrody dla osobowości telewizyjnych, Nagrody Kisiela Tygodnika Wprost, Czempiona – nagrody dla 10 najlepszych sportowców roku.

Mógł pozostać przy tych małych statuetkach. Ławeczka Pawła Adamowicza pokazuje prezydenta Gdańska jako małego, szczupłego mężczyznę. Tymczasem z prezydenta był „kawał chłopa”. Spokojnie odnalazłby się w drużynie siatkówki, czy koszykówki. Ponadto głowa wyrzeźbiona Andrzeja Renesa bardziej przypomina żyjącego Adama Bodnara, niż Pawła Adamowicza.

Co więcej, w tablicy fundatorów popełniono błąd. Paweł Adamowicz urodził się w 1965 r., a nie jak wygrawerowano w 1955 r.

Co na to prawo?

Na koniec ciekawostka. Ławeczka stanęła na prywatnym terenie. Co to oznacza? Nie musiała ona uzyskać zgody na ustawienie w Radzie Miasta Gdańska. Całość jest prywatnym przedsięwzięciem. Za obiekt nie powinno też odpowiadać miasto, a fundatorzy.

Zobacz także: Dwie różne opinie o Jarmarku Bożonarodzeniowym w Gdańsku. Która was przekonuje?