Prawda o 28 marca. Gdańsk między wolnością a okupacją (FOTO: canva.com)

Prawda o 28 marca. Gdańsk między wolnością a okupacją

W czwartek, 28 marca, na Długim Targu w Gdańsku ma mieć miejsce wydarzenie, które dla niektórych może być (niestety) powodem do dumy, a dla innych – do głębokiej refleksji. Upamiętniamy powrót miasta w granice Polski w 1945 roku, co w teorii brzmi jak triumf, ale czy na pewno jest czymś, co powinniśmy celebrować bez cienia wątpliwości?

Wyobraźcie sobie taką scenę: Kompania Reprezentacyjna Marynarki Wojennej maszeruje ulicami Głównego Miasta, a w tle słychać dźwięki Mazurka Dąbrowskiego. Na Dworze Artusa wznosi się biało-czerwona flaga. Brzmi dumnie, prawda? Ale to, co wydaje się być pięknym gestem pamięci, skrywa w sobie nieco więcej niż tylko bohaterską opowieść o wyzwoleniu.

Nie zapominajmy, że wkroczenie Rosjan do Gdańska w marcu 1945 nie było wyzwoleniem w najczystszej formie. To był początek kolejnej okupacji, która niosła za sobą represje, krzywdy i nieopisane cierpienia ludności polskiej.

Gwałty, mordy, prześladowania – czy to są powody do świętowania?

Miasto zrujnowane

Zrujnowane miasto Gdańsk w 1945 r. (FOTO: muzeumpomorza.pl)
Zrujnowane miasto Gdańsk w 1945 r. (FOTO: muzeumpomorza.pl)

Oczywiście, warto pamiętać o chwalebnych momentach, jak podniesienie polskiej flagi przez podporucznika Bronisława Wilczewskiego i chorążego Zbigniewa Michela. To były akty odwagi, symbolizujące nadzieję. Ale świętowanie „powrotu Gdańska do Polski” bez refleksji nad ciemniejszą stroną tego wydarzenia wydaje się być nie tyle uproszczeniem, co wręcz zniekształceniem historii.

Jak można ignorować fakt, że miasto zostało niemal doszczętnie zniszczone, a jego mieszkańcy cierpieli zarówno podczas oblężenia, jak i po „wyzwoleniu” przez Sowietów? Czy obchody nie powinny również oddawać hołdu tym, którzy stracili życie, domy, całe swoje dotychczasowe światy w wyniku tych wydarzeń?

Gdańsk. Dyskusyjna decyzja władz

Decyzja o celebracji 28 marca jako dnia triumfu jest przynajmniej dyskusyjna. Niewątpliwie należy upamiętniać ważne momenty historii, ale z należytą uwagą i szacunkiem dla wszystkich aspektów przeszłości. Upamiętnianie powinno iść w parze z edukacją i uświadamianiem, a nie zastępowaniem skomplikowanej historii prostymi, wygodnymi narracjami.

Może nadszedł czas, aby zamiast bez refleksyjnego świętowania, zastanowić się głębiej nad naszą historią. Nie chodzi o to, aby żyć przeszłością, ale o to, aby z niej wyciągać wnioski na przyszłość. Niech obchody w w mieście Gdańsk staną się nie tyle przyczynkiem do dumy, co do refleksji. Tylko w ten sposób możemy rzeczywiście oddać hołd tym, którzy najwięcej stracili – i nauczyć się na przyszłość, jak ważne jest pełne, nieupiększone pamiętanie o historii.

Czytaj też: Trytki na straży historii w Gdańsku. Ratują Nowy Ratusz

Maciej Naskręt