Przy okazji 11 listopada postanowiliśmy przypomnieć historię majora Jerzego Sosnowskiego to opowieść o jednym z najskuteczniejszych agentów, jakich miał wywiad II RP. Przez osiem lat działał w samym sercu Berlina, docierając do niemieckich elit wojskowych i zdobywając dokumenty ujawniające, że Republika Weimarska łamała postanowienia Traktatu wersalskiego. Choć przekazywał Polsce bezcenne informacje, jego kariera zakończyła się dramatem – a jego śmierć do dziś pozostaje tajemnicą.
Trzy szybkie fakty:
– Jerzy Sosnowski przez osiem lat prowadził tajną placówkę wywiadu II RP w Berlinie.
– Jego siatka ujawniła współpracę Niemiec z ZSRR przy rozwoju broni zakazanych przez Traktat wersalski.
– Po dekonspiracji został skazany przez Niemców, a potem przez własne państwo – mimo ogromnych zasług dla Polski.
W cieniu Berlina rodzi się legenda
Wywiad II RP od początku lat dwudziestych obserwował z niepokojem militarne ożywienie w Niemczech. Republika Weimarska, formalnie rozbrojona, potajemnie rozwijała struktury wojskowe i zawierała układy z Sowietami. Właśnie wtedy oficer kawalerii, rotmistrz Jerzy Sosnowski, zgłosił gotowość działania w niemieckim środowisku. Był człowiekiem o nieprzeciętnej inteligencji, doskonałym jeźdźcem i erudytem, który potrafił odnaleźć się w każdym towarzystwie.
W 1925 roku wywiad II RP skierował go do Berlina. Oficjalnie był to bogaty polski arystokrata, Georg von Nałęcz, bywalec salonów i torów wyścigowych. W rzeczywistości – szef najważniejszej polskiej placówki szpiegowskiej, kryptonim „IN-3”. Jego zadaniem było rozpracowanie niemieckiego sztabu generalnego, działającego pod przykrywką „Truppenamtu”. Berlin stał się jego drugim domem, a on sam jednym z najbardziej skutecznych agentów międzywojennej Europy.
Z pomocą kilku zwerbowanych kobiet z wyższych sfer Sosnowski zbudował sieć, która przeniknęła do struktur Reichswehry. Jego agentki – Benita von Falkenhayn, Renate von Natzmer i Irene von Jena – miały dostęp do dokumentów opisujących tajne zbrojenia i współpracę niemiecko-sowiecką. Dzięki ich pracy wywiad II RP uzyskał dowody, że Niemcy prowadzą w ZSRR szkolenia pilotów, testują czołgi i broń chemiczną.
Z raportów przesyłanych przez Sosnowskiego wynikało, że w miejscowości Lipieck działa ośrodek, gdzie niemieccy oficerowie uczą się pilotażu, a w Kazaniu powstał poligon doświadczalny dla broni pancernej. Wspólne manewry wojsk niemieckich i sowieckich były faktem. To odkrycie wstrząsnęło Warszawą i zachodnią Europą, pokazując, że Berlin przygotowuje się do nowej wojny.

Czytaj więcej: Gdańsk, Gdynia i Sopot świętują 107. rocznicę niepodległości
Triumf, który zamienił się w tragedię
Jerzy Sosnowski przekazywał regularnie dokumenty, które potwierdzały, że Niemcy łamią Traktat wersalski. W centrali Oddziału II jego materiały analizowano z najwyższą uwagą, a sam marszałek Józef Piłsudski miał powiedzieć: „To trochę zawadiaka, ale świetny oficer”. Jednak sukcesy Sosnowskiego wzbudzały też zazdrość. Wśród oficerów pojawiały się głosy, że wydaje zbyt dużo pieniędzy i prowadzi zbyt wystawne życie.
W 1934 roku doszło do katastrofy. W lutym gestapo wdarło się do jego berlińskiego mieszkania podczas hucznego balu. Zatrzymano Sosnowskiego, jego współpracowników i wiele osób z towarzyskiej elity Berlina. Niemcy byli przygotowani – dekonspiracja była całkowita. W 1935 roku zapadły wyroki: dwie jego agentki, Benita von Falkenhayn i Renate von Natzmer, zostały ścięte toporem. Jerzy Sosnowski otrzymał dożywotnie więzienie.
W Polsce wywiad II RP podjął próby jego uwolnienia. Po dwóch latach negocjacji, w 1936 roku, doszło do wymiany więźniów. Sosnowski wrócił do kraju, ale nie spotkał się z uznaniem. Zamiast wdzięczności spotkał go chłód i nieufność. Został odizolowany, przesłuchiwany i oskarżony o współpracę z Niemcami.
Przez wiele miesięcy był więziony bez wyroku w siedzibie Oddziału II, gdzie przesłuchiwali go dawni koledzy. Domagano się wyjaśnień, skąd jego znajomości w Berlinie, dlaczego nie zginął w niemieckim więzieniu i jakim cudem utrzymał kontakty z oficerami Abwehry. Odpowiedź była prosta – jego fałszywa legenda i kontakty uratowały mu życie. Ale w Warszawie nikt już nie chciał tego słuchać.
W 1939 roku, po pokazowym procesie, Jerzy Sosnowski został skazany na piętnaście lat więzienia. Wyrok był nieprawomocny, bo we wrześniu wybuchła wojna.

Czytaj więcej: Pogrzeb Stanisława Szafranka – żołnierza niezłomnego z Gdańska
Tajemnica, której nie rozwiązano do dziś
Gdy we wrześniu 1939 roku Niemcy napadły na Polskę, więzienia wojskowe zaczęły ewakuować osadzonych na wschód. Tam ślad po Sosnowskim się urywa. Według jednej wersji został zastrzelony przez konwojentów w drodze w okolice Jaremcza. Inna wersja mówi, że przeżył postrzał i został pojmany przez NKWD, które osadziło go na Łubiance.
Sowieci mieli zaproponować mu współpracę jako ekspertowi od spraw polskich. Niektóre źródła sugerują, że w 1941 roku trafił do więzienia w Saratowie, gdzie zmarł po długiej głodówce. Inne podają, że zginął dopiero w 1944 lub 1945 roku – być może w Warszawie. Żadna z tych wersji nie została w pełni potwierdzona.
Postać Jerzego Sosnowskiego przez dekady była owiana tajemnicą. W PRL milczano o nim, bo jego historia ukazywała niechlubne postępowanie władz II RP wobec własnych oficerów. Dopiero po 1989 roku historycy zaczęli przywracać mu należne miejsce w dziejach polskiego wywiadu.
Wywiad II RP zawdzięczał mu jedne z najważniejszych sukcesów okresu międzywojennego. To on jako pierwszy dowiódł, że Berlin prowadzi wspólne manewry z Moskwą, rozwija lotnictwo wojskowe i broń chemiczną. Dzięki jego informacjom Warszawa zyskała kilka lat ostrzeżenia przed niemieckim zagrożeniem – czasu, którego niestety nie potrafiła wykorzystać.
Dla współczesnych badaczy pozostaje symbolem odwagi, ryzyka i tragicznej samotności ludzi, którzy w imię Polski gotowi byli poświęcić wszystko – nawet dobre imię.
Zobacz też: Powrót polskich bohaterów do Muzeum II Wojny Światowej

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






