Z pozoru zwykła pomoc zwierzęciu zakończyła się nieoczekiwanym finałem. Kobieta była przekonana, że ratuje psa. Na komendzie okazało się, że w aucie znajduje się dzikie zwierzę. Sprawa uruchomiła działania kilku służb i zakończyła się w lesie.
Wieczorem do Komendy Powiatowej Policji w Lidzbarku Warmińskim zgłosiła się kobieta wracająca samochodem z pracy. Przy drodze zauważyła zwierzę. Było ciemno. Temperatura szybko spadała. Według jej oceny był to pies. Zwierzę wyglądało na zagubione. Nie miało obroży. Nie reagowało na ruch uliczny. Kobieta uznała, że pozostawienie go na noc może skończyć się tragedią. Postanowiła działać.
Bez wahania zabrała zwierzę do auta. Następnie pojechała bezpośrednio na policję. Liczyła na pomoc służb i szybkie znalezienie schronienia.
Rutynowa decyzja i nieoczekiwane odkrycie
Funkcjonariusze przyjęli zgłoszenie. Rozpoczęli standardowe działania. Ustalili, gdzie można bezpiecznie przekazać zwierzę. Zapadła decyzja o przewiezieniu go do schroniska.
Gdy policjanci podeszli do samochodu, sytuacja zmieniła się diametralnie. Pod siedzeniem nie siedział pies. W aucie znajdował się jenot. Zwierzę było wyraźnie zestresowane.
Jenot to gatunek dziki. W Polsce spotykany jest coraz częściej. Szczególnie na obrzeżach miast i przy drogach. Po zmroku łatwo pomylić go z psem. Sylwetka i umaszczenie bywają mylące.
Na miejsce wezwano straż pożarną. Interwencję przeprowadzili strażacy z Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Lidzbarku Warmińskim. Działania przebiegły sprawnie i bezpiecznie.
Decyzja weterynarza i powrót do lasu
Po zabezpieczeniu zwierzęcia skontaktowano się z powiatowym lekarzem weterynarii. Konsultacja była konieczna ze względu na bezpieczeństwo ludzi i zwierzęcia. Jenot nie odniósł obrażeń. Zapadła decyzja o wypuszczeniu go do środowiska naturalnego. Zwierzę przewieziono w bezpieczne miejsce. Po otwarciu transportera jenot natychmiast oddalił się w głąb lasu.
Policjanci podkreślili, że intencje kobiety były właściwe. Chciała pomóc zwierzęciu w trudnych warunkach pogodowych. Jednocześnie przypomnieli o zagrożeniach.
Czytaj więcej: Australijka podała rodzinie polędwicę wołową – trzy osoby nie żyją
Dlaczego takie sytuacje są szczególnie niebezpieczne
Dzikie zwierzęta reagują instynktownie. Stres, zamknięcie i kontakt z człowiekiem mogą wywołać agresję. Nawet spokojnie wyglądający jenot może zaatakować. Zwierzęta te mogą przenosić choroby. W tym wściekliznę. Bezpośredni kontakt bez zabezpieczeń stanowi realne zagrożenie dla zdrowia.
Podobne ryzyko dotyczy także błąkających się psów. Zwierzę, które nie zna człowieka, może reagować lękiem. Strach często prowadzi do niekontrolowanych zachowań. Służby przypominają o jednej zasadzie. W przypadku podejrzenia, że zwierzę wymaga pomocy, należy zadzwonić po odpowiednie instytucje. Policja, straż miejska lub weterynarz dysponują procedurami.
Zobacz też: Policjanci i OTOZ Animals Tczew uratowali zaniedbane psy
mn






