Na Motławie zauważono martwe ptaki wodne leżące na lodzie i przy brzegach rzeki. Widoki budzą niepokój mieszkańców. Służby wyjaśniają przyczyny zjawiska i ostrzegają przed zagrożeniami sanitarnymi.
Martwe ptaki leżące na lodzie Motławy przyciągają uwagę przechodniów. Zdjęcia szybko zaczęły krążyć w sieci. Pojawiły się pytania o skalę zjawiska i jego przyczyny. Dla wielu osób to pierwszy kontakt z takimi obrazami w centrum miasta. Sytuacja wygląda dramatycznie, jednak nie jest przypadkowa.
Zgłoszenia zaczęły napływać do służb środowiskowych. Dotyczą głównie kormoranów, ale także innych ptaków wodnych. Część zwierząt widoczna jest nieruchomo na lodzie. Inne leżą przy brzegach, przysypane śniegiem. W reakcji na te sygnały stanowisko przedstawiła Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku.
Skąd biorą się martwe ptaki na rzece
Widok ptaka „wmarzniętego” w taflę lodu może sugerować, że to mróz zabił zwierzę. Służby wyjaśniają jednak inny mechanizm. Ptaki, które są chore, stare lub skrajnie osłabione, nie są w stanie utrzymać temperatury ciała. Problem dotyczy także osobników bez odpowiednich zapasów tłuszczu.
W takich warunkach dochodzi do wycieńczenia organizmu. Zwierzę traci siły i pada. Dopiero później ciało zostaje uwięzione przez lód lub zasypane śniegiem. Lód nie jest przyczyną śmierci. Jest jej skutkiem. To kluczowe rozróżnienie, które zmienia sposób postrzegania całej sytuacji.
Motława zimą pełni dla ptaków funkcję naturalnego miejsca odpoczynku. Dla większości stada zamarznięta rzeka nie stanowi zagrożenia. To przestrzeń, gdzie ptaki ograniczają ruch i oszczędzają energię.
Grypa ptaków. Czego nie wolno robić
Każdy przypadek martwego ptaka wodnego traktowany jest jako potencjalne zagrożenie sanitarne. Służby podkreślają ryzyko wystąpienia wysoce zjadliwej grypy ptaków HPAI. Dotyczy to kormoranów, łabędzi, kaczek oraz innych gatunków związanych z wodą.
Obowiązuje bezwzględny zakaz dotykania martwych ptaków. Samodzielne próby ich przenoszenia są niebezpieczne. Działania można podejmować wyłącznie po konsultacji ze służbami i przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa. Konieczne są rękawice ochronne oraz brak kontaktu ze skórą.
Szczególne zagrożenie dotyczy właścicieli psów. Zwierzęta podczas spacerów nad rzeką muszą być prowadzone na smyczy. Kontakt psa z martwym ptakiem może stworzyć zagrożenie także dla ludzi.
Czytaj więcej: Czarne ptaki na Motławie w Gdańsku. To rybożerne maszyny
Jak odróżnić odpoczynek od zagrożenia
Nie każdy nieruchomy ptak wymaga interwencji. Odpoczywające ptaki siedzą zazwyczaj w grupach. Mają głowę schowaną w pióra. Często są oszronione. Reagują jednak na otoczenie i obserwują je wzrokiem. Takich ptaków nie należy płoszyć. Każdy niepotrzebny ruch to strata energii.
Pomocy wymagają ptaki leżące płasko, z nienaturalnie wykręconą szyją. Niepokojący jest brak reakcji na obecność człowieka. Wyraźnym sygnałem alarmowym jest też sytuacja, gdy ptak przymarzł do lodu i szarpie się w jednym miejscu.
W takich przypadkach należy zgłosić sprawę do straży miejskiej, straży gminnej lub wydziału ochrony środowiska urzędu miejskiego. Zgłoszenia przyjmują również organizacje pomocowe, w tym Animal Helper. Zaleca się pozostanie w pobliżu do czasu przyjazdu służb.
Zobacz też: Miasto Gdańsk broni się po fali krytyki. Poszło o gołębie
mn






