Gdynia ogłosiła przetarg na dokumentację przebudowy Estakady Kwiatkowskiego, ale wokół sprawy szybko zrobiło się mniej technicznie, a bardziej politycznie. Ratusz mówi o kolejnym etapie przygotowań do jednej z najważniejszych inwestycji drogowych w mieście. Krytycy odpowiadają: za wolno i zbyt gładko w komunikatach. A mieszkańcy? Oni chcą przede wszystkim wiedzieć, czy dojadą rano do pracy bez dodatkowej godziny w korku.
Przetarg za 23 mln zł
Zarząd Dróg Miejskich ogłosił postępowanie na opracowanie wielobranżowej dokumentacji projektowej dla przebudowy Estakady Kwiatkowskiego. To trasa, która łączy północne dzielnice Gdyni z centrum, portem i obwodnicą Trójmiasta. Nie jest to więc zwykła miejska droga, którą można na chwilę zamknąć i udawać, że problemu nie ma.
Na przygotowanie dokumentacji Gmina Miasta Gdyni zabezpieczyła 23 mln zł brutto. Wybrany wykonawca będzie miał 16 miesięcy od podpisania umowy na przygotowanie kompletnego projektu wraz z uzyskaniem decyzji ZRID, czyli zezwolenia na realizację inwestycji drogowej.
Prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek przedstawia ten etap jako istotny krok naprzód.
Kwestia modernizacji Estakady Kwiatkowskiego nabiera rozpędu i robimy kolejny krok, czyli ogłaszamy przetarg na dokumentację projektową do przebudowy Estakady Kwiatkowskiego – mówiła prezydent.
Dodała też, że to „jedna z najbardziej potrzebnych inwestycji w Gdyni”.
Krytyka ze strony PSL
Tyle że nie wszyscy przyjmują ten komunikat bez zastrzeżeń. Głos zabrał Maciej Samsonowicz, działacz PSL, który w mediach społecznościowych ostro odniósł się do słów prezydent miasta.
Jako, że Gdynia zasługuje na poważne traktowanie i nie ma mojej zgody na dezinformację szerzoną przez osoby publiczne to mam pytanie – napisał Samsonowicz.
Następnie zarzucił prezydent Aleksandrze Kosiorek, że „stwierdza nieprawdę, pisząc o realizacji kolejnych etapów przygotowań do modernizacji Estakady Kwiatkowskiego bez zwłoki”. To mocny zarzut. Na razie jednak – przynajmniej w przytoczonym wpisie – działacz PSL zapowiada dopiero pokazanie dokumentów.
Jak będzie tu duże zainteresowanie to pokażę dokumenty i każdy będzie mógł sam ocenić kto wprowadza w błąd opinię publiczną” – stwierdził.
Samsonowicz uderzył też w tempo działań.
Choć uczciwie trzeba przyznać, że druga część tego samego zdania jest wyjątkowo trafna – działania gdyńskiego samorządu faktycznie odbywają się bez pośpiechu. A szkoda – napisał.
Estakada nie zniesie wiecznej prowizorki
Spór polityczny jest ważny, ale nie powinien przykryć samego problemu. Estakada Kwiatkowskiego od lat wymaga czegoś więcej niż doraźnych napraw. Mówiła o tym także prezydent Kosiorek, wskazując, że punktowe remonty i bieżące prace nie odpowiadają już na realne potrzeby obiektu.
Od wielu lat mamy do czynienia z punktowymi remontami, bieżącymi naprawami, a zupełnie nie tego dzisiaj Estakada Kwiatkowskiego potrzebuje – podkreśliła prezydent.
Jak zaznaczyła, jest to droga strategiczna, którą jeżdżą zarówno mieszkańcy, jak i transporty do oraz z portu.
I tu trudno udawać, że sprawa dotyczy tylko urzędników, projektantów i polityków. Dla mieszkańca Obłuża albo Pogórza estakada to codzienny wybór: wyjechać wcześniej, liczyć na szczęście albo stać. Czasem wszystko naraz. Gdy coś dzieje się na tej trasie, północ Gdyni natychmiast to czuje.

Więcej pasów, większa nośność
Wstępne założenia projektowe przewidują rozbudowę estakady do trzech pasów ruchu w każdym kierunku. W planach analizowany jest także buspas po obu stronach oraz ciągi pieszo-rowerowe. Kluczowe ma być zwiększenie nośności obiektu, poprawa trwałości konstrukcji i przepustowości całego układu.
Projektanci mają również uwzględnić przyszłe połączenie z Drogą Czerwoną. W dokumentacji mają znaleźć się analizy ruchu, badania techniczne, modele 3D konstrukcji, badania materiałowe, geologiczne oraz rozwiązania dotyczące organizacji ruchu podczas przyszłych robót.
To ostatnie będzie jednym z najtrudniejszych punktów. Estakady nie da się po prostu wyłączyć z życia miasta. Musi obsługiwać mieszkańców, port, ciężarówki, komunikację i ruch ponadgabarytowy. Jeżeli ten etap zostanie źle przygotowany, skutki odczują zwykli ludzie – nie w tabelkach, tylko na zegarku.
Polityka będzie patrzeć na ręce
Przygotowanie dokumentacji nie oznacza jeszcze rozpoczęcia budowy. To dopiero etap, który ma umożliwić późniejsze ogłoszenie przetargu na właściwe roboty. I właśnie dlatego pojawia się przestrzeń do sporu: jedni będą mówić o realnym postępie, drudzy o zbyt wolnym tempie i komunikacyjnej grze słów.
W tej chwili pewne są konkrety: 23 mln zł na dokumentację, 16 miesięcy na jej przygotowanie po podpisaniu umowy i plan dostosowania estakady do większych obciążeń. Nie ma natomiast jeszcze budowy, koparek ani ostatecznej odpowiedzi, jak dokładnie będzie wyglądać przebudowa.
Gdynia wchodzi więc w etap, który może przesądzić o jednej z największych inwestycji drogowych ostatnich lat. Ale razem z nim wchodzi też polityczna kontrola. I dobrze. Przy takiej skali pieniędzy, ruchu i codziennych konsekwencji dla mieszkańców, nikt nie powinien oczekiwać, że wystarczy ładny komunikat i sprawa zamknięta.
mn

