GPS w rowerach wariuje przez Rosję? MEVO: zwracamy pieniądze (FOTO: Mevo - Rower Metropolitalny/FB)

GPS w rowerach wariuje przez Rosję? MEVO: zwracamy pieniądze

Pan Marcin mieszka w Gdańsku i z MEVO korzysta regularnie. Zna miasto, zna aplikację, wie też, gdzie można odstawić rower. Tym bardziej zdziwił się, gdy po zakończeniu przejazdu lokalizacja w systemie nie zgadzała się z rzeczywistością. Jak mówi, jego przypadek dało się jeszcze szybko wyjaśnić. Bardziej martwi się o osoby, które przyjeżdżają do Gdańska na kilka dni i nie mają pojęcia, że zakłócenia GPS z kierunku Rosji mogą wpływać nawet na rower miejski.

Rower stoi, aplikacja widzi co innego

Problem opisany przez pana Marcina brzmi banalnie, ale tylko na początku. Użytkownik kończy przejazd, odstawia rower w miejscu, które uważa za prawidłowe, a aplikacja pokazuje coś zupełnie innego. Czasem lokalizacja „ucieka” w stronę Zatoki Gdańskiej. Czasem po prostu nie zgadza się z miejscem zwrotu.

Dla mieszkańców Trójmiasta temat zakłóceń GPS może już nie być wielkim zaskoczeniem. W regionie od pewnego czasu mówi się o problemach z sygnałem, wskazując m.in. na działania ze strony Rosji. Ale turysta? Człowiek, który przyjechał na weekend, wypożyczył rower i nie śledzi komunikatów dotyczących Bałtyku? On często nie ma pojęcia, że aplikacja może pokazać bzdurę nie dlatego, że źle odstawił rower, tylko dlatego, że lokalizacja zwyczajnie wariuje.

Pan Marcin przyznaje, że najbardziej martwi go właśnie ta niewiedza.

Ja sobie poradzę, bo mieszkam w Gdańsku, korzystam z MEVO i wiem, że z GPS-em bywają tu różne historie. Ale proszę sobie wyobrazić rodzinę, która przyjeżdża na wakacje, bierze rowery na chwilę, odstawia je zgodnie z zasadami, a potem aplikacja pokazuje, że rower jest gdzieś zupełnie indziej. Nad zatoką, w wodzie, obok punktu, wszystko jedno – byle nie tam, gdzie faktycznie stoi. Taki człowiek nie będzie analizował zakłóceń sygnału z Rosji. On zobaczy opłatę 10 zł i pomyśli, że system go skasował za coś, czego nie zrobił. Niby 10 zł to nie majątek, ale jeśli takich rowerów jest kilka, jeśli jedzie rodzina, jeśli ktoś się spieszy na pociąg, to robi się nerwowo. Najgorsze jest to, że użytkownik musi potem sam reagować, pisać, wyjaśniać. A przecież rower miejski powinien być prosty: wypożyczasz, jedziesz, oddajesz i idziesz dalej – mówi pan Marcin.

MEVO potwierdza wzrost zgłoszeń

O sprawę zapytaliśmy MEVO. Odpowiedzi udzieliła Natalia Gawlik z Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot.

Tak, liczba zgłoszeń wzrosła proporcjonalnie do odnotowanego wzrostu liczby wypożyczeń w tych miesiącach – przekazała Natalia Gawlik, pytana o kwiecień i maj 2026 roku.

Dane pokazują jednak nieco szerszy obraz. W kwietniu i maju 2026 roku MEVO odnotowało 4138 zgłoszeń dotyczących błędnej lokalizacji GPS rowerów po zakończeniu przejazdu. To 11 proc. wszystkich zgłoszeń w Centrum Kontaktu i 0,60 proc. w stosunku do liczby wypożyczeń.

W analogicznym okresie 2025 roku takich zgłoszeń było więcej – 6861. Stanowiły wtedy 22 proc. wszystkich zgłoszeń do Centrum Kontaktu i 1,24 proc. w stosunku do liczby wypożyczeń.

Warto również dodać, że Centrum Kontaktu edukuje użytkowników, żeby przed zablokowaniem roweru i zaznaczeniem w aplikacji opcji „zakończ podróż tutaj”, odczekali chwilę. Zdarza się, że użytkownicy zbyt pospiesznie zdają rower, który nie zdążył się połączyć z sygnałem GPS. Szacujemy, że spadek liczby zgłoszeń jest m.in. efektem stosowania się użytkowników do instrukcji – wyjaśnia Natalia Gawlik.

Na papierze widać więc poprawę. Mniej zgłoszeń, mniejszy udział w całym ruchu, mniej nerwowych kontaktów z obsługą. Tylko że w praktyce mało kto jadąc rowerem miejskim myśli o tym, że moduł GPS potrzebuje jeszcze kilku albo kilkunastu sekund. Zwłaszcza turysta, który chce zdążyć na obiad, pociąg albo spacer po plaży.

GPS w rowerach wariuje przez Rosję? MEVO: zwracamy pieniądze (FOTO: Mevo - Rower Metropolitalny/FB)
GPS w rowerach wariuje przez Rosję? MEVO: zwracamy pieniądze (FOTO: Mevo – Rower Metropolitalny/FB)

Opłaty po 10 zł naliczane częściej

Najbardziej uderzające są jednak dane o opłatach. MEVO zastrzega, że nie chodzi o karę za nieprawidłowe pozostawienie roweru, ale o dodatkową opcję, z której użytkownik może skorzystać za określoną opłatą.

Warto doprecyzować, że nie jest to opłata za nieprawidłowe pozostawienie roweru, lecz dodatkowa opcja, z której użytkownicy mogą skorzystać – za określoną opłatą – wskazuje Natalia Gawlik.

W kwietniu i maju 2026 roku takie opłaty naliczono 24 tys. razy. To 3,5 proc. wszystkich zwrotów w tym okresie. Rok wcześniej, w kwietniu i maju 2025 roku, było to 16 tys. przypadków, czyli 2,9 proc. wszystkich zwrotów.

Różnica jest duża. O 8 tys. więcej naliczeń w ciągu dwóch miesięcy. Wzrost o około 50 proc.

Dla użytkownika najważniejsze jest jedno: jeżeli system uzna, że rower został zwrócony poza standardowym miejscem, może pojawić się 10 zł opłaty. MEVO zapewnia, że błędnie pobrane pieniądze są oddawane.

Wszystkie zgłoszone i błędnie pobrane opłaty zostały zwrócone – przekazała Natalia Gawlik.

To ważne zapewnienie. Ale jest też druga strona medalu – użytkownik musi się odezwać. Musi zauważyć opłatę, napisać do obsługi, opisać sytuację. Sam problem nie znika od tego, że kwota jest niewielka.

Zakłócenia w Trójmieście są możliwe

Zapytaliśmy też, czy MEVO wiąże część takich przypadków z zakłóceniami GPS w rejonie Trójmiasta i Zatoki Gdańskiej.

Jest to możliwe, ponieważ w rejonie Trójmiasta i Zatoki Gdańskiej zakłócenia sygnału GPS zdarzają się – odpowiada Natalia Gawlik.

Jak dodaje, operator reaguje na takie sytuacje na bieżąco.

W momencie pojawienia się takich sytuacji operator systemu MEVO reaguje na bieżąco – zazwyczaj w ciągu kilku minut lokalizacja roweru zostaje skorygowana i przywrócona do właściwej – informuje przedstawicielka OMGGS.

To dobra wiadomość dla tych, którzy od razu zorientują się, że coś jest nie tak. Gorzej, gdy ktoś zakończy przejazd, schowa telefon i pójdzie dalej. Albo gdy przyjechał do Gdańska pierwszy raz i nie wie, że w pasie nadmorskim GPS potrafi zachowywać się kapryśnie.

Bo przecież rower miejski ma być prosty. Wypożyczam, jadę, oddaję. Koniec historii. A tu nagle trzeba znać lokalne problemy z sygnałem, sprawdzać mapę, czekać na aktualizację i jeszcze wiedzieć, gdzie kliknąć reklamację. Mało wakacyjne.

Czytaj też: MEVO w tarapatach? Zamiast kar umowa na więcej rowerów

Poczekaj, zanim oddasz rower

MEVO radzi użytkownikom, by przed zakończeniem przejazdu chwilę poczekali na aktualizację lokalizacji.

Sygnał GPS w rowerze odświeża się co kilkanaście sekund. Aby zminimalizować ryzyko błędnego odczytania lokalizacji, warto przed zablokowaniem roweru chwilę odczekać, aby sygnał GPS zaktualizował się do właściwej lokalizacji. Jeśli rower nadal nie łączy się prawidłowo z lokalizacją, prosimy o zgłoszenie tej sytuacji do Centrum Kontaktu – wyjaśnia Natalia Gawlik.

Najwygodniejszą drogą ma być czat w aplikacji MEVO. Operator zapewnia, że jeśli opłata została naliczona niesłusznie z powodu błędu GPS, środki są zwracane niezwłocznie po zgłoszeniu.

Procedury naliczania opłat nie zostaną jednak zmienione.

Na jakość i moc sygnału GPS wpływa wiele niezależnych czynników. Istnieją lokalizacje, w których sygnał działa perfekcyjnie, ale też takie jak pas nadmorski, gdzie zakłócenia występują częściej i na to nie mamy wpływu. Nie zmieniamy samych procedur naliczania opłat, ale stale pracujemy nad technicznym eliminowaniem takich sytuacji – przekazuje Natalia Gawlik.

Jak dodaje, MEVO próbuje ograniczać ryzyko błędów m.in. przez zwiększanie zasięgu stacji. Większa strefa zwrotu ma oznaczać mniejsze ryzyko, że system błędnie uzna rower za pozostawiony w niewłaściwym miejscu.

Chcemy uspokoić użytkowników: jeśli z powodu błędu GPS opłata zostanie nałożona niesłusznie, środki są zwracane niezwłocznie po otrzymaniu zgłoszenia. Najwygodniejszym i najszybszym sposobem na wyjaśnienie takiej sytuacji jest kontakt z nami za pośrednictwem czatu w aplikacji MEVO – podkreśla Natalia Gawlik.

Dla użytkownika zostaje więc prosta instrukcja: nie oddawać roweru z marszu, tylko dać aplikacji chwilę. A gdy lokalizacja odjedzie w stronę zatoki – pisać do MEVO.

Pan Marcin podsumowuje to krótko: mieszkańcy może jeszcze sobie poradzą, bo wiedzą, z czym bywa problem. Turyści mogą być kompletnie zaskoczeni. I trudno się dziwić.

Czytaj też: Mevo zimą wygląda, „jak porzucony złom”. OMGSS: mamy wzrost wypożyczeń

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.



Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.


Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.