Przez ponad dekadę pracował w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego, a przez lata zajmował stanowisko wicedyrektora jednego z departamentów. Teraz Ludwik Sz. ma prokuratorski zarzut dotyczący posiadania zdjęć z udziałem nagich osób poniżej 15. roku życia. Sprawę, opisaną przez Republikę, potwierdziła Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ. Były urzędnik wcześniej mówił anonimowo “Gazecie Wyborczej” o swoim uzależnieniu od narkotyków.
Policja zabezpieczyła telefon i komputer
Początek tej historii sięga sierpnia 2025 roku. Wtedy ruszyło postępowanie dotyczące osób podejrzewanych o posiadanie i rozpowszechnianie materiałów z pornografią dziecięcą. Ludwik Sz. nie był początkowo główną postacią śledztwa – według ustaleń Republiki policjanci trafili na niego w toku szerszych działań.
W październiku do Sz. przyszli funkcjonariusze poznańskiego zarządu Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Zabezpieczono jego telefon i komputer.
Po zbadaniu urządzeń śledczy zdecydowali się na kolejny krok. W lutym 2026 roku wydano postanowienie o przedstawieniu Ludwikowi Sz. zarzutu posiadania pornografii z udziałem osób poniżej 15 lat.
Nie został jednak zatrzymany ani tymczasowo aresztowany.
Odszedł z urzędu przed przesłuchaniem
Ludwik Sz. był związany z Urzędem Marszałkowskim Województwa Pomorskiego w Gdańsku od 4 maja 2015 roku. Przez dziesięć lat pełnił funkcję wicedyrektora Departamentu Rozwoju Gospodarczego odpowiedzialnego za promocję gospodarczą.
Z urzędem rozstał się 4 marca 2026 roku.
Biuro prasowe marszałka przekazało Republice, że stosunek pracy rozwiązano z inicjatywy pracownika, na mocy porozumienia stron. Sam Sz. w rozmowie z “Gazetą Wyborczą” przyznał, że wiedział o zamiarze przedstawienia mu zarzutów.
Jak tłumaczył, była to jedna z przyczyn jego odejścia. Deklarował również, że nie chciał, by sprawa uderzyła w pracodawcę. Urzędem kieruje marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk szef pomorskich struktur KO, sprawujący funkcję marszałka od 2010 roku.
Dla urzędu oznacza to dziś konieczność mierzenia się z pytaniami dotyczącymi wieloletniego pracownika na kierowniczym stanowisku. Z informacji przekazanych przez urząd wynika jednak, że formalnie to sam Ludwik Sz. wystąpił z inicjatywą zakończenia zatrudnienia.
Zobacz też: Sprawa działaczki KO w Kłodzku wstrząsa. Gdańsk miał podobny skandal
Mówił o uzależnieniu od mefedronu
Jeszcze przed ujawnieniem jego personaliów Ludwik Sz. udzielił anonimowego wywiadu “Gazecie Wyborczej”. Opowiadał w nim o uzależnieniu od mefedronu i amfetaminy.
Twierdził, że problem trwał około dwóch lat. W tym czasie nadal pracował w Urzędzie Marszałkowskim.
Sz. mówił również, że pod wpływem narkotyków korzystał z różnych czatów i komunikatorów, w tym Telegrama, i tracił kontrolę nad swoim zachowaniem. To jego własne wyjaśnienia. O odpowiedzialności karnej nie przesądzają – tę kwestię rozstrzyga postępowanie prowadzone przez organy ścigania i ewentualnie sąd.
Republika zwraca przy tym uwagę, że grupa, w której miał zostać namierzony, była środowiskiem zamkniętym i wymagającym wiedzy o tym, gdzie szukać podobnych treści.
Prokuratura potwierdza nazwisko podejrzanego
Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ. Jak podaje Republika, prokuratura potwierdziła, że podejrzanym jest właśnie Ludwik Sz.
Zarzut dotyczy materiałów z udziałem osób poniżej 15 lat. To jeden z najpoważniejszych elementów całej sprawy i zarazem fakt, którego nie można mieszać z medialnymi ocenami ani politycznym tłem zatrudnienia byłego urzędnika.
Na obecnym etapie mowa o zarzucie prokuratorskim, a nie prawomocnym wyroku.
Druga podobna sprawa opisana przez Republikę
Republika przypomina też o opisanej miesiąc wcześniej sprawie Ariela Sz., byłego działacza PSL i byłego asystenta społecznego parlamentarzystki tego ugrupowania. Mężczyzna został osadzony w Zakładzie Karnym w Barczewie.
Prokurator Daniel Brodowski z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie potwierdził, że sprawa dotyczy art. 202 par. 4a kodeksu karnego. Według nieoficjalnych ustaleń Republiki na zabezpieczonym sprzęcie znajdowały się materiały przedstawiające skrajnie brutalne przestępstwa seksualne wobec dzieci.
Obie sprawy są odrębne. Łączy je natomiast charakter materiałów, którymi zajmują się organy ścigania – i ciężar zarzutów, z jakimi mierzą się podejrzani.
mn/Republika
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

