Emerytowany pułkownik Adam Mazguła odpowie przed sądem za komentarze publikowane w mediach społecznościowych. Prokuratura zarzuca mu znieważenie i zniesławienie prezydenta Karola Nawrockiego. W akcie oskarżenia przywołano dziesiątki obraźliwych określeń. Byłemu wojskowemu grożą nawet trzy lata więzienia.
Trzydzieści dwa cytaty w akcie oskarżenia
Prokuratura Okręgowa w Opolu zakończyła postępowanie i skierowała sprawę Adama Mazguły do sądu. Śledczy uznali, że jego internetowe publikacje nie mieściły się w granicach dopuszczalnej krytyki politycznej.
Według informacji „Gazety Wyborczej” w uzasadnieniu aktu oskarżenia znalazły się 32 cytaty pochodzące z wpisów emerytowanego pułkownika. Mazguła przyznał, że używał wobec Karola Nawrockiego określeń takich jak „alfons”, „sutener”, „zdrajca”, „oszust”, „wróg Polski”, „dureń”, „ćpun” czy „naćpany kibol”.
To nie wszystko. W jego publikacjach miały pojawić się także sformułowania o „kandydacie na nowego Hitlera” oraz „naćpanym antypolskim kibolu kancelarii szybujących bezmózgowców ruskiej agentury”.
Zdaniem prokuratury takie wypowiedzi naruszały godność prezydenta i jednocześnie mogły podważać jego dobre imię. Mazgule postawiono więc zarzuty dotyczące dwóch przestępstw – znieważenia oraz zniesławienia głowy państwa.
Grożą mu trzy lata więzienia
Konsekwencje mogą być poważne. Za zarzucane czyny emerytowanemu wojskowemu grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Za wpisami publikowanymi w internecie stoi więc teraz całkiem realna perspektywa procesu, wyroku i więzienia. To już nie kolejna gwałtowna wymiana zdań w mediach społecznościowych. Sprawa trafiła na sądową wokandę.
Mazguła nie przyznał się jednak do winy. Podczas przesłuchania przekonywał, że jego publikacje nie miały służyć obrażaniu kogokolwiek. Jak relacjonował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu Stanisław Bar, oskarżony przedstawiał swoje wpisy jako komentarze dotyczące najważniejszych problemów politycznych kraju, wynikające z patriotyzmu i poczucia odpowiedzialności.
Trudno jednak nie zauważyć, że prokuratura odczytała ich charakter zupełnie inaczej. I to w 100 proc. wystarczyło śledczym do skierowania aktu oskarżenia do sądu.
Zobacz też: Co to jest snus i dlaczego zażył go Karol Nawrocki?
Mazguła zapowiada dalsze publikacje
Były pułkownik odniósł się do sprawy także na Facebooku. Zarzucił organom ścigania, że nie respektują konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów, pozyskiwania informacji oraz ich rozpowszechniania. Napisał również, że w jego ocenie prokuratura „kpi sobie z równości wobec prawa”.
Mazguła nie zamierza łagodzić tonu ani rezygnować z aktywności w sieci.
Piszę i będę pisał odważnie i zgodnie z prawdą. Będę wierny Konstytucji, chociażby mnie wsadzili do więzienia – oświadczył.
Według jego relacji zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył poseł PiS Dariusz Matecki. Emerytowany wojskowy w swoich publikacjach krytykował również Prokuratora Krajowego Dariusza Korneluka oraz działania samej prokuratury.
Czytaj też: Skandaliczny wpis szefowej rady w Gdańsku. Nawrockiego nazwała narkomanem
Kontrowersje ciągną się od lat
Adam Mazguła od dawna angażuje się w działalność środowisk związanych z Komitetem Obrony Demokracji i Sojuszem Lewicy Demokratycznej. W przestrzeni publicznej zrobiło się o nim szczególnie głośno w 2017 roku.
Podczas protestu przeciwko ustawie dezubekizacyjnej mówił o okresie stanu wojennego. Stwierdził wówczas, że poza internowaniami „najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury”. Wypowiedź wywołała falę krytyki.
Mazguła później przeprosił i określił stan wojenny jako zło. Ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz odebrał mu jednak prawo do noszenia munduru. Teraz były pułkownik ponownie znalazł się w centrum politycznego sporu. Tym razem o granicach krytyki zdecyduje już nie Facebook, lecz sąd.
mn/salon24.pl/Gazeta Wyborcza
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.
