Policja bada samochód Aleksandry Kosiorek po groźnym incydencie (FOTO: canva)

Policja bada samochód Aleksandry Kosiorek po groźnym incydencie

Rodzinna podróż samochodem prezydent Gdyni Aleksandry Kosiorek mogła skończyć się znacznie gorzej. Po zjechaniu z autostrady z auta odpadło jedno z kół, a śruby miały być poluzowane przy dwóch kołach. Policja i prokuratura sprawdzają teraz, czy ktoś celowo ingerował w samochód. W tle są wcześniejsze pogróżki wobec Kosiorek, ale na razie śledczy nie przesądzają, co dokładnie się wydarzyło.

Koło odpadło po zjechaniu z autostrady

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło podczas weekendowej podróży rodziny Aleksandry Kosiorek. Samej prezydent Gdyni nie było wtedy w samochodzie.

Auto wcześniej poruszało się autostradą. Po zjechaniu na inną drogę jedno z kół odpadło. Na szczęście samochód jechał już z mniejszą prędkością i nikomu nic się nie stało.

To właściwie najważniejszy szczegół całej historii. Gdyby podobna sytuacja wydarzyła się wcześniej, przy znacznie większej prędkości, konsekwencje mogłyby być poważniejsze. Ostatecznie skończyło się na strachu i sprawie, którą zajęli się funkcjonariusze.

Według relacji Kosiorek niepokojące sygnały mogły pojawić się już w czwartek. Jej mąż miał wtedy usłyszeć odgłosy dochodzące z okolic kół. Zawiadomienie na policję zostało jednak złożone dopiero po weekendowym zdarzeniu.

Czytaj też: Aleksandra Kosiorek ogłasza umowę koalicyjną

Policja sprawdza samochód Aleksandry Kosiorek

Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie w poniedziałek. Sprawa dotyczy narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Jak przekazał asp. Marek Kobiałko z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni, mundurowi rozpoczęli zbieranie materiału dowodowego, który ma pozwolić odtworzyć przebieg wydarzeń. Zebrane materiały trafiły już do Prokuratury Rejonowej w Gdyni, która ma dokonać ich oceny prawnej i zdecydować o dalszych działaniach.

Jednym z kluczowych elementów będzie opinia biegłego. Ma on odpowiedzieć na pytanie, czy mogło dojść do samoistnego poluzowania kół.

To ważne, bo na tym etapie nie ma jeszcze oficjalnego rozstrzygnięcia, że ktoś dokonał celowego sabotażu. Jest podejrzenie, są okoliczności budzące niepokój, ale śledczy dopiero ustalają fakty.

Kosiorek mówi o wcześniejszych pogróżkach

Sama Aleksandra Kosiorek nie wyklucza jednak celowej ingerencji w samochód.

Prezydent Gdyni przekazała, że podejrzewa, iż mogło do niej dojść w pobliżu jej domu. Przyznała także, że ma swoje podejrzenia dotyczące osób szczególnie aktywnych w internecie. Jednocześnie zastrzegła, że nie chce nikogo oskarżać bez dowodów.

To nie wszystko. Kosiorek ujawniła również, że wcześniej otrzymywała pogróżki. Po ostatnim zdarzeniu zastanawia się nad przyjęciem ochrony, którą zaproponowała jej policja.

Ten kontekst sprawia, że wersji o celowym działaniu nie można po prostu zbyć. Ale nadal pozostaje ona wersją, którą trzeba potwierdzić dowodami.

W sondzie dotyczącej możliwego motywu zdarzenia 57 proc. spośród 1098 głosujących uznało, że mogło to być umyślne działanie związane ze sprawowaną przez Kosiorek funkcją. 43 proc. wskazało natomiast na nieszczęśliwy zbieg okoliczności albo usterkę techniczną.

To oczywiście opinia internautów, a nie ustalenia śledczych.

Czytaj też: Gdańsk chce rezolucji o nastrojach antyukraińskich. PiS odpowiada

Dulkiewicz już mówi o przemocy i zastraszaniu

Do sprawy szybko odniosła się prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. W swoim wpisie stwierdziła, że to, co spotkało Kosiorek i jej bliskich, jest niedopuszczalne. Podkreśliła też, że poluzowanie śrub w samochodzie nie może być traktowane jak żart, bo może oznaczać realne zagrożenie zdrowia i życia.

Na tym trudno znaleźć pole do sporu. Jeżeli ktoś rzeczywiście celowo odkręcił śruby, sprawa jest skrajnie poważna.

Dulkiewicz poszła jednak krok dalej. Napisała o przemocy, zastraszaniu i narażaniu człowieka na utratę życia. Wplotła przy tym sprawę w kontekst różnic politycznych i ostrych sporów.

I właśnie tutaj pojawia się problem.

Mocny ton wyprzedza ustalenia śledczych

Kosiorek sama mówi o wcześniejszych groźbach i podejrzeniach, więc politycznego albo osobistego motywu nie można wykluczyć. Nie ma jednak jeszcze ustalonego sprawcy. Nie wiadomo również, czy poluzowanie śrub było celowe, a jeśli tak – kto za tym stał i dlaczego.

Tymczasem wypowiedź Dulkiewicz brzmi już tak, jakby kwestia zastraszania była właściwie przesądzona.

To za daleko.

Można jednocześnie potraktować sprawę śmiertelnie poważnie i nie wyprzedzać śledztwa. Zwłaszcza że biegły ma dopiero sprawdzić, czy technicznie możliwe było samoistne poluzowanie elementów.

Prezydent Gdańska zadeklarowała Kosiorek pełne wsparcie i wyraziła nadzieję, że sprawca zostanie zatrzymany oraz poniesie konsekwencje. Sam wpis spotkał się z dużym zainteresowaniem – na widocznym zrzucie ekranu zebrał około 1,1 tys. reakcji, 131 komentarzy i 85 udostępnień.

Wsparcie dla osoby, której rodzina znalazła się w niebezpiecznej sytuacji, jest czymś naturalnym. Ale pomiędzy wsparciem a stawianiem politycznej diagnozy jest jeszcze miejsce na jedno: ustalenia policji i prokuratury.

Na razie to one powinny mieć pierwszeństwo.

mn

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.