Rowerowy Maj. Festiwal patologii czy zdrowa rywalizacja? (FOTO: gdansk.pl)

Rowerowy Maj. Festiwal patologii czy zdrowa rywalizacja?

Rowerowy Maj, największa w Polsce kampania promująca zdrowy tryb życia i zrównoważoną mobilność wśród uczniów i nauczycieli, ma na celu popularyzację jazdy na rowerze jako środka transportu do szkoły. Od pierwszej edycji w Gdańsku w 2014 roku, gdzie wzięło udział zaledwie 1703 uczestników, akcja rozrosła się do masowego ruchu społecznego. Niemniej jednak, to, co miało być zabawną formą zachęcania do aktywności fizycznej, ujawnia niepokojące zjawiska, które można uznać za patologiczne.

Patologia numer jeden: Rowerem z SUV-a

Jednym z absurdalnych obrazów kampanii Rowerowy Maj są rodzice podwożący dzieci pod szkołę samochodem, tylko po to, by wyciągnąć z bagażnika rower i kazać im przejechać ostatnie 150 metrów na dwóch kółkach.

Wszystko po to, by odnotować „aktywny dojazd” w szkolnej statystyce. Ten groteskowy widok – SUV z otwartym bagażnikiem i zestresowane dziecko z rowerem w dłoniach – jest kwintesencją tego, jak łatwo idea zdrowego stylu życia staje się karykaturą. Wysiłek wkładany w osiągnięcie złudnego wyniku nijak ma się do rzeczywistego promowania ruchu.

Patologia numer dwa: Hulajnoga w autobusie

Innym przykładem jest praktyka starszych dzieci przewożących hulajnogi autobusem do szkoły, aby móc zaprezentować się w odpowiednim świetle przed nauczycielami i rówieśnikami.

Zamiast rzeczywiście aktywnego transportu, mamy do czynienia z kombinacją komunikacji miejskiej i oszustwa. Jak się okazuje, wystarczy, by dziecko przejechało kilkadziesiąt metrów na hulajnodze tuż przed szkołą, by zdobyć cenne punkty w rywalizacji.

Patologia numer trzy. Rodzice w uniformach szkolący dzieci na rowerze

Najbardziej poszkodowani w tej całej farsie wydają się być rodzice dzieci, które w ogóle nie potrafią jeździć na rowerze. Pod presją społeczności szkolnej i kampanii, rodzice ci, często w strojach do pracy, próbują nauczyć swoje pociechy jazdy na dwóch kółkach w porannym chaosie, walcząc z czasem i własną frustracją.

W efekcie powstaje groteskowy obraz rodzica w garniturze lub uniformie, biegającego za dzieckiem z rowerkiem, by spełnić oczekiwania szkoły i uniknąć wstydu. Gdzie my żyjemy?

Zdrowa rywalizacja czy presja społeczna?

Rowerowy Maj miał być kampanią promującą zdrowe nawyki i aktywność fizyczną, ale w wielu przypadkach przerodził się w festiwal patologii. Akcja, która miała bawić, edukować i inspirować, wywołuje presję społeczną i prowadzi do komicznych zachowań, stawiając pytanie o granice zdrowej rywalizacji.

Być może czas na refleksję nad sensem i formą tej kampanii. Może lepiej byłoby skupić się na promowaniu rzeczywistej aktywności fizycznej wśród dzieci, bez zbędnych punktów, statystyk i porównań. A może po prostu trzeba uznać, że kampania, mimo swoich patologicznych elementów, wciąż spełnia swoje podstawowe cele, przyczyniając się do zwiększenia świadomości na temat zdrowego stylu życia. Jednak jedno jest pewne – ten festiwal rowerowej rywalizacji zasługuje na solidną ocenę i wyważoną krytykę.

Czytaj też: Droga rowerowa czy parking dla TIR-ów? Problem ulicy Sucharskiego w Gdańsku

Maciej Naskręt

Wspieraj wbijamszpile.pl

Wolne media są dzisiaj najważniejsze. WbijamSzpile.pl to miejsce, gdzie dzielimy się nie tylko aktualnościami, ale także przemyśleniami, analizami i komentarzami dotyczącymi najnowszych trendów społecznych, politycznych i kulturalnych w Polsce, na Pomorzu i w Gdańsku. Nikt nas nie cenzuruje. Wspieraj wolne dziennikarstwo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.