Gdańsk pod rządami obecnych władz znów znalazł się w niewygodnym miejscu. Z jednej strony miasto od 2022 r. pokazuje solidarność z Ukrainą, także przez flagi wiszące na miejskich urzędach. Z drugiej – po ostatnich decyzjach Wołodymyra Zełenskiego emocje w Polsce wyraźnie rosną. Aleksandra Dulkiewicz nie chce słyszeć pytań o flagi na urzędzie.
Dzisiejsza konferencja prezydent Aleksandry Dulkiewicz dotyczyła spraw drogowych i organizacji ruchu w centrum Gdańska. Do tego tematu wrócimy osobno. Przy okazji spotkania zapytaliśmy jednak o coś, co coraz mocniej interesuje opinię publiczną: czy miasto zamierza zrobić cokolwiek z ukraińskimi flagami na gdańskich urzędach?
Decyzja należy do prezydent
To nie jest pytanie abstrakcyjne. Flagi nie wiszą same z siebie. Ktoś musiał podjąć decyzję, że mają się tam pojawić, i ktoś może zdecydować, czy nadal będą elementem wystroju miejskich budynków. W przypadku Gdańska polityczna odpowiedzialność spoczywa na prezydent Aleksandrze Dulkiewicz.
Sprawa wróciła po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek nazwy odwołującej się do UPA. W Polsce wywołało to ostrą reakcję, bo UPA nie jest dla Polaków neutralnym skrótem z podręcznika historii. To organizacja kojarzona z rzezią wołyńską i mordami na polskiej ludności cywilnej.
Dla wielu osób granica została przekroczona. Szczególnie teraz, gdy prezydent Karol Nawrocki zapowiada działania w sprawie Orderu Orła Białego przyznanego Zełenskiemu. Chodzi o najwyższe polskie odznaczenie państwowe, więc trudno udawać, że mówimy o drobnym dyplomatycznym spięciu.
„Bez komentarza”
Zapytaliśmy Aleksandrę Dulkiewicz, czy zamierza podjąć jakąkolwiek decyzję w sprawie ukraińskich flag na gdańskich urzędach.
Odpowiedź była krótka.
Bez komentarza. Konferencja prasowa się zakończyła – powiedziała prezydent Gdańska.
Pytaliśmy także o ocenę decyzji prezydenta RP, Karola Nawrockiego w kwestii wniosku o odebranie orderu prezydentowi Ukrainy, który został skierowany do kapituły Orderu Orła Białego. Tu także nie było komentarza.
Można oczywiście powiedzieć, że prezydent miasta nie chciała mieszać tematów. Konferencja była o ruchu drogowym, nie o polityce historycznej. Tyle że symbole w przestrzeni publicznej nie znikają tylko dlatego, że akurat omawia się korki, objazdy i wakacyjne zmiany dla kierowców. Dla mieszkańca, który przychodzi do urzędu załatwić zwykłą sprawę, ukraińska flaga nie jest już dziś wyłącznie znakiem solidarności z ofiarami wojny. Po aferze związanej z nazwą odwołującą się do UPA stała się także pytaniem o granice tej solidarności.
I o to właśnie zapytaliśmy.

Gdańsk ma problem
Trzeba uczciwie przyznać, że miasto jest teraz w trudnej sytuacji. Gdańsk mocno zaangażował się w pomoc Ukrainie. Przyjmował uchodźców, organizował wsparcie, budował polityczny przekaz oparty na solidarności. To wszystko działo się na oczach mieszkańców. Wielu z nich pomagało zresztą realnie – dawało pieniądze, woziło paczki, udostępniało mieszkania, pomagało dzieciom w szkołach.
Ale polityka ukraińska coraz częściej wchodzi w konflikt z polską pamięcią historyczną. I wtedy samo hasło „pomagamy” przestaje wystarczać.
Bo można pomagać Ukrainie i jednocześnie oczekiwać, że Kijów nie będzie honorował symboli, które dla Polaków oznaczają śmierć rodzin, spalone wsie i strach przekazywany przez pokolenia. To nie jest sprzeczność. To minimum powagi.
Brak komentarza ze strony Dulkiewicz nie powinien jednak szczególnie dziwić. Prezydent Gdańska od lat funkcjonuje w środowisku politycznym, które bardzo mocno stawia na relacje z Ukrainą. Jej najbliższy polityczny krąg jest jednoznacznie proukraiński, a w tym kontekście często pojawia się Paweł Kowal – jeden z polityków najgłośniej broniących twardej linii wsparcia dla Kijowa.
Tyle że dziś nie chodzi o to, czy pomagać napadniętemu państwu. Chodzi o to, czy polskie miasto potrafi powiedzieć: tak, wspieramy Ukrainę, ale nie będziemy milczeć, gdy wraca temat UPA.
Czytaj też: Nawrocki chce odebrać Zełenskiemu Order Orła Białego
Rzecznik sięga po Mussoliniego
Po pytaniu do prezydent głos zabrał także rzecznik gdańskiego magistratu Daniel Stenzel. Próbował osadzić sprawę Orderu Orła Białego w szerszym kontekście historycznym.
Mussolini był przywódcą Włoch z okresu międzywojennego i w Polsce też dostał Order Orła Białego – powiedział Daniel Stenzel.
To prawda, Benito Mussolini otrzymał Order Orła Białego w II RP. Podobnie wśród odznaczonych cudzoziemców byli inni politycy, którzy z dzisiejszej perspektywy budzą poważne, czasem skrajne kontrowersje. Tyle że w dwudziestoleciu międzywojennym ordery bardzo często działały jako narzędzie dyplomacji. Nadawano je głowom państw, premierom, ministrom i dowódcom, bo Polska szukała uznania, kontaktów i wpływów.
Innymi słowy: Mussolini nie dostał orderu dlatego, że był wzorem cnót obywatelskich. Dostał go jako szef ważnego państwa, z którym Warszawa chciała utrzymywać relacje. Tak wyglądała ówczesna polityka. Czasem elegancka w formie, ale mało romantyczna w treści.
Problem polega na tym, że taki argument nie rozwiązuje dzisiejszego sporu. Jeśli kiedyś państwo polskie odznaczało ludzi, których nazwiska po latach stały się ciężarem, to raczej powód do ostrożności, a nie do machnięcia ręką.
Flagi są czymś więcej niż dekoracją
W całej sprawie najważniejsze jest jednak coś prostszego. Ukraińska flaga na urzędzie nie jest zwykłą dekoracją. To symbol polityczny. Przez ostatnie lata miał wyrażać wsparcie dla państwa napadniętego przez Rosję. Dla wielu osób był zrozumiały, nawet jeśli z czasem zaczął budzić zmęczenie.
Teraz sytuacja się zmieniła. Po decyzji Zełenskiego związanej z nazwą odwołującą się do UPA coraz więcej Polaków pyta, czy nasze miasta powinny bez żadnej reakcji kontynuować dotychczasowe gesty.
Gdańsk może oczywiście utrzymywać flagi. Może też je zdjąć. Może wydać oświadczenie, zapowiedzieć przegląd zasad albo powiedzieć, że nic się nie zmienia. Każda z tych decyzji byłaby jakimś stanowiskiem.
Na razie stanowiska nie ma.
Jest tylko krótkie: „Bez komentarza”.
I właśnie to milczenie może okazać się dla władz Gdańska najbardziej kosztowne politycznie. Bo w sprawach symboli ludzie rzadko wybaczają udawanie, że problem nie istnieje.
Zobacz też: Flagi Ukrainy na urzędzie w Gdańsku zostają na dłużej
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Cytat: Na razie stanowiska nie ma. Jest tylko krótkie: „Bez komentarza”.
To JEST stanowisko. Bardzo jednoznaczne: arogancja i tchórzostwo władzy przed gdańszczanami.