Małgorzata Rakowiec, dziennikarka i publicystka związana z TVP3 w Gdańsku, poinformowała o zakończeniu sporu z Telewizją Polską S.A. w likwidacji. Sprawa z zakresu prawa pracy trafiła do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe i zakończyła się ugodą. Najważniejsza zmiana dotyczy trybu rozstania z pracodawcą – nie będzie już jednostronnego wypowiedzenia, lecz rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. To różnica, która w dokumentach pracowniczych naprawdę potrafi mieć znaczenie.
Spór zakończony przed sądem
Małgorzata Rakowiec zamieściła wpis, w którym poinformowała, że postępowanie sądowe z jej powództwa przeciwko TVP SA w likwidacji zostało zakończone ugodą zawartą przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Południe.
Warto dochodzić swoich praw! – napisała na początku oświadczenia.
Jak przekazała, w ramach ugody zmieniono tryb rozwiązania stosunku pracy. Dotychczas było to wypowiedzenie dokonane jednostronnie przez pracodawcę. Po ugodzie strony przyjęły rozwiązanie za porozumieniem stron.
Dla wielu osób może to brzmieć jak formalność. Ale w praktyce taki zapis może ciążyć albo pomagać – przy kolejnej pracy, przy rozmowach z przyszłym pracodawcą, przy zwykłym poczuciu, że w papierach nie zostało coś, co człowiek uznaje za krzywdzące.
„Nieprawdziwe i naruszające moje dobre imię”
Rakowiec podkreśliła, że zmiana trybu rozwiązania stosunku pracy oznaczała również wycofanie się TVP w likwidacji z bronienia powodów wskazanych wcześniej w wypowiedzeniu.
Zmieniono tryb rozwiązania stosunku pracy – z wypowiedzenia dokonanego jednostronnie przez pracodawcę na rozwiązanie za porozumieniem stron. Zmieniając tryb TVP w likwidacji zrezygnowała z bronienia nieprawdziwych i naruszających moje dobre imię przyczyn podanych w wypowiedzeniu – napisała.
To mocne słowa. Zwłaszcza że nie chodzi tylko o sam fakt zakończenia pracy, ale o przyczyny wpisane w dokumentach. A te, jak wynika z relacji byłej pracownicy TVP3 Gdańsk, miały być dla niej krzywdzące i niezgodne ze stanem faktycznym.
Zobacz też: Dziennikarz Tomasz Marzec demaskuje sytuację w TVP

Przeprosin nie było
Ugoda nie oznacza jednak pełnej satysfakcji. Małgorzata Rakowiec zaznaczyła, że Telewizja Polska SA w likwidacji nie zdecydowała się na przeprosiny.
Nie zdobyła się niestety na słowa przeprosin – stwierdziła.
Z wpisu wynika też, że ugoda przewiduje wypłatę odszkodowania na rzecz Małgorzaty Rakowiec. Ma ono związek z pozwem o bezzasadne wypowiedzenie.
Nadto ugoda przewiduje wypłatę odszkodowania na moją rzecz w związku z pozwem o bezzasadne wypowiedzenie – przekazała.
Nie podała wysokości tej kwoty. Wiadomo natomiast, że spór dotyczył co najmniej 2 istotnych kwestii: trybu rozwiązania stosunku pracy oraz zasadności wypowiedzenia. Do tego dochodzi sprawa dobrego imienia, którą była dziennikarka TVP3 Gdańsk wyraźnie akcentuje w swoim oświadczeniu.
Można powiedzieć tak: ugoda nie daje 100 proc. odpowiedzi na wszystkie pytania, ale przynosi konkretne skutki. Zmieniono dokumenty, przewidziano odszkodowanie, a sprawa sądowa została zakończona.
Sygnał dla innych pracowników
Rakowiec podkreśliła, że jej sprawa może być ważna także dla innych osób, które znajdują się w podobnej sytuacji.
Zakończenie tego sporu przed sądem pracy pokazuje, że warto reagować, gdy w dokumentach pracowniczych pojawiają się informacje, które uważasz za krzywdzące lub niezgodne ze stanem faktycznym – napisała.
Dodała również, że skorzystanie z drogi sądowej może prowadzić do ochrony praw pracownika i zmiany niekorzystnych decyzji pracodawcy.
To jest ten wymiar sprawy, który wykracza poza jedną osobę i jedną redakcję. Zwykły pracownik, niezależnie od branży, często zostaje z dokumentem, którego treść może potem ciągnąć się za nim latami. Wypowiedzenie, uzasadnienie, ocena pracy – wszystko to bywa później czytane przez innych. Czasem wystarczy kilka zdań, żeby komuś zamknąć drzwi albo przynajmniej mocno je przymknąć.
Zobacz też: Zawieszenie Przemysława Babiarza. RPO żąda wyjaśnień od TVP
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.





