"Taśmy Maciejewskiej" - Prokuratura umarza śledztwo (FOTO: Beata Maciejewska/Facebook.com)

„Taśmy Maciejewskiej” – Prokuratura umarza śledztwo

Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz zakończyła śledztwo dotyczące nagrań, które miały obciążać byłą poseł Lewicy, Beatę Maciejewską. Nagrania dostarczył dyrektor jej biura, który rejestrował rozmowy parlamentarzystki bez jej wiedzy. Maciejewska twierdzi, że sprawa była zorganizowaną akcją mającą na celu zniszczenie jej kariery politycznej. W wywiadzie dla Onetu, posłanka zapowiedziała również, że planuje napisanie książki ujawniającej kulisy funkcjonowania partii.

Rok temu przeciwko Beacie Maciejewskiej zostało złożone zawiadomienie do prokuratury. Były współpracownik oskarżył ją o mobbing, unikanie płacenia podatków oraz krytykowanie władz partii.

Dowodem miały być 36-godzinne nagrania, co spowodowało, że Nowa Lewica zawiesiła ją w prawach członkowskich i nie umieściła jej na listach wyborczych w październikowych wyborach parlamentarnych.

Manipulacje i fałszywe oskarżenia. Co na to prokuratura?

Beata Maciejewska utrzymywała, że nagrania zostały zmanipulowane w celu zaszkodzenia jej wizerunkowi politycznemu i zdyskredytowania jej przed wyborami.

„To są słowa, które zostały nagrane – jako jedne z wielu – i przekazane liderom Lewicy po to, żeby wyciąć mnie z list wyborczych” – tłumaczyła w Radiu Gdańsk.

Na nagraniach miała wypowiedzieć m.in. słowa „My nie jesteśmy prounijni, proeuropejscy, my jesteśmy, k…, antypisowscy”.

Czytaj też: Polityczna burza wokół niedzieli handlowych

Decyzja prokuratury

Jak podaje Onet, prokuratura po zapoznaniu się z materiałem dowodowym i przesłuchaniu współpracowników byłej posłanki, umorzyła postępowanie. Organy ścigania nie dopatrzyły się w taśmach znamion mobbingu, łamania praw pracowniczych, czy zawyżania kilometrówki. Nagrania uznano za zmanipulowane, pocięte na części i całkowicie niewiarygodne.

Cieszę się, że prokuratura jest jednoznaczna w ocenie tej sprawy. Ważne jest dla mnie, że organy ścigania nie znajdują żadnego potwierdzenia dla oskarżeń Mariusza Klepczyńskiego

– stwierdza Beata Maciejewska.

Konsekwencje dla współpracownika

Beata Maciejewska złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez swojego byłego współpracownika w sprawie składania fałszywych zeznań. „Czekają go również inne procesy cywilne. Mam nadzieję, że on trafi do więzienia, bo uważam, że tam jest jego miejsce” — mówi była wiceprzewodnicząca Lewicy.

Książka o Lewicy

Polityk zapowiedziała, że pracuje nad książką, która ujawni kulisy funkcjonowania partii.

„Chcę, żeby opinia publiczna wiedziała, jak wygląda partia od środka” – podkreśla.

Premiera książki może odbyć się jeszcze w tym roku.

Sprawa „taśm Maciejewskiej” pokazała, jak łatwo manipulacje i fałszywe oskarżenia mogą wpłynąć na karierę polityczną. Ostateczne umorzenie sprawy przez prokuraturę przywraca nie tylko jej dobre imię, ale również podkreśla konieczność uczciwości i rzetelności w polityce.

Czytaj też: Kandydat na prezydenta Tczewa: poseł PiS powinien dostać z liścia

wpolityce.pl/onet/radio gdańsk/mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!